Ripmo V2 Bug Zapper Blue by Paweł Pupiń #bikeporn

Po bardzo udanym związku z Ripmo pierwszej generacji przyszedł czas na kolejne. Plan był taki, aby zbudować je od podstaw dobierając każdy komponent wedle upodobań. W pierwszym wymieniłem sztycę, hamulce i kokpit. Drugi zbudowałem od podstaw.



Sercem roweru jest nowa rama Ripmo v2, która od poprzednika różni się zaledwie kilkoma detalami. Kąt główki został wypłaszczony o 1 stopień, a mocowanie dampera zostało delikatnie przesunięte co ma w teorii wpłynąć na bardziej progresywną kinematykę ramy a co za tym idzie możliwość stosowania dampera sprężynowego. Ta narracja wydaje mi się jednak marketingowym bełkotem, już w poprzednim Ripmo z powodzeniem używałem dampera z progresywną sprężyną. Jedynym celem tej retoryki jest dla mnie otworzenie sobie rynku na zwolenników sprężyn, którzy siali defetyzm za każdym razem widząc fotografię tego modelu z damperem sprężynowym. Oczywiście to tylko moje domysły i spekulacje, nie trzeba ich brać pod uwagę, a jak ktoś chce to może nawet rzucić kamieniem. Zastrzegam sobie prawo do odrzucenia. 

 

 

Zawieszka

 

W rowerze zawieszonym zaraz po ramie najważniejszym elementem jest zawieszenie. Wybór padł na produkty MRP, ponieważ miałem okazję na nich jeździć przez ponad miesiąc w poprzedniej iteracji Ripmo. W mojej głowie zrodziła się myśl budowy roweru usprężynowania. Za stalą przemawiało przede wszystkim to, że ją widać. Jak zapewne wiecie powietrza nie widać. Ciężko zaufać czemuś czego nie widać. Dlatego niektórzy nie wierzą w Boga. Poza tymi przesłankami, przekonała mnie praca widelca MRP Ribbon, jego prostota oraz to, że rower stał się bardziej skoczny i skory do leśnych harcy. Więcej o widelcu możecie poczytać tutaj

 

 

 

 

 

 

Na tyłach umieściłem MRP Hazzard w połączeniu ze sprężyną progresywną o twardości 400 czegoś tam (co na moje niespełna 70kg jest optymalnym wyborem). Ten sprzęt również miałem okazję ujeżdżać przez ponad miesiąc i byłem z niego niesamowicie ukontentowany. Żeby nie pisać drugi raz tego samego odsyłam do pełnego testu Hazzarda.

 

 

 

 

 

 

Dzięki tym dwóm artefaktom rower jest w pełni zawieszony i gotowy na akty sowitego łupania.

 

Koła

 

Jako bazowy zestaw posłużą kółka E*thirteen LG1 Race Carbon Enduro, których komplet waży zaledwie 1810g. Koła zaplecione są na 28 potrójnie cieniowane szprychy a wolnobieg zazębia się co 6 stopni. Producent kusi dożywotnią gwarancją, a gwarancja w przypadku kół karbonowych jest w moim odczuciu kluczowa. Koła obute są w opony E13 All Terrain Enduro w mieszance MoPo. 

 

 

 

 

Jeśli najdzie mnie ochota, to na nieparzyste dni tygodnia oraz na dni które w nazwie zawierają literkę “r” czekają kółka Deore XT z aluminium. Również zaplecione na 28 szprych i ważące niewiele więcej bo 1932 g. 

 

Jeden i drugi zestaw wyposażony jest we wkładkę Rockstop, oczywiście tylko w przypadku tylnego koła.

 

Napęd

 

Od początku mojej przygody z enduro używałem do napędzania roweru komponentów ze stajni Sram. Byłem bardzo zadowolony do momenty gdy pojawił się Eagle. W poprzednim rowerze napęd (GX Eagle) był tym co doprowadzało mnie do szewskiej pasji (do spółki z hamulcami Hope, zanim udało się je ogarnąć). Dlatego piszę dziękczynne peany i chwalę Pana, za to że napełnił Duchem Świętym markę Shimano, a te pod wpływem uświęcającej łaski zrobiło napęd 1x12. W końcu jest wybór. Do nowego buildu trafiła grupa napędowa Deore XT, której czerń i grafit doskonale koresponduje ze stylistyką, którą chciałem uzyskać. 

 

 

 

 

 

 

Hamulce

 

Za hamowanie będą odpowiedzialne hamulce Shimano XTR, które skusiły niską wagą i bardzo dobrą mocą. Przyzwyczajenie do modulacji po przesiadce z hamulców Hope zajęło jakieś 300 m jazdy. Klamka chodzi bardzo lekko i przewidywalni a do uzyskania pełnej siły nie trzeba używać dużo… siły. Dymiony srebrny kolor dodaje całości szlachetnego looku. Postawiłem na klasyczny set “rotorów” 200mm przód i 180mm tył. Tarcze w technologii Ice Tech Freeza również od Shimano. Jak się bawić to się bawić jak Paweł Jumper.

 

 

 

 

Kokpit

 

Kokpit wyciągnąłem ze starego roweru, ponieważ żeby oszczędzić piniążki. Mostek 1 piece Stem (69 g) oraz karbonowa kierownica od 77designz tym razem przycięta do 780 mm. Bardzo lubię ten zestaw i na ten moment żaden inny mnie tak nie urzeka. Do rury sterowej tak jak poprzednio wleciał przybornik OneUp Components tym razem z zestawem do nareperowywania opon. Gripy przełożyłem ze starego roweru bo jeszcze się nadawały a ja nie mam piniędzy.

 

 

 

 

Pozostałe

 

Za pieszczoty pośladków i prostaty odpowiedzialne jest siodło Fabric na karbonowych prętach. W danym momencie było to jedyne czarne siodełko w Thirty Three Bicycle Studio a Maciek umie przekonywać. Przyczepione jest natenczas do sztycy OneUp, ale docelowo wleci moja stara winda od Bike Yoke, ponieważ nigdy mnie jeszcze nie zawiodła. 

Prowadnica łańcucha oraz crash plate pochodzą od 77 designz.

Pedały z tworzywa e*13

Hellbender

 

 

 

 

 

 

Pełna specyfikacja

 

Rama - Ibis Ripmo v2 Bug Zapper Blue rozm. M 

Widelec - MRP Ribbon Coil 29”

Damper - MRP Hazzard + progressive coil 

Koła  - E13 LG1 Enduro Race Carbon / Shimano Deore XT

Hamulce - Shimano XTR M9210

Tarcze  - Shimano Ice Tech Freeza

Korba - Shimano Deore XT

Suport - Shimano BSA

Przerzutka - Shimano Deore XT 12s

Manetka - Shimano Deore XT

Kaseta - Shimano Deore XT 12s

Łańcuch - Shimano Deore XT

Stery - Cane Creek Hellbender 70

Gripy - Odi Rough

Kierownica - Handlebar Carbon 77designz 

Mostek - 1 Piece Stem 77designz

Sztyca - Bike Yoke Revive Dropper 185mm

Siodło - Fabric Line Pro Shallow

Pedały - E13 Base

Prowadnica - Freesolo 77designz

Wypadek talerz - 77designz

 

Całość została złożona w 33.Workshop, który jest częścią Thirty Three Bicycle Studio.

 

 

Komentarze do artykułu