Cieszę się każdą chwilą – Wywiad z Kate Weatherly

Dziś Kate Weatherly, wcześniej Anton. Od 2017 Nowozelandka startuje w Zjazdowym Pucharze Świata Kobiet. Rozmawialiśmy z nią o transseksualizmie, konkurencji i nienawiści w sieci.



KATE WEATHERLY

 

22‑letnia, dwukrotna downhillowa mistrzyni Nowej Zelandii w tym roku po raz pierwszy stanęła na podium w Leogang. W sieci (niewiele, ale jednak) pojawiły się nienawistne komentarze ze strony niektórych zawodniczek i menadżerów. Po upadku podczas treningu w finale Zjazdowych Mistrzostw Świata w Mont Sainte‑Anne w Kanadzie Kate trafiła do szpitala ze złamanym kręgiem szyjnym (C1), na szczęście bez objawów paraliżu.

 

BIKE: Mimo twojego poważnego w skutkach wypadku w Mont Sainte‑Anne cieszysz się już na przyszłoroczne ściganie w tym samym miejscu…

 

KATE WEATHERLY: Tak, już planuję udział w kolejnych zawodach. Trasa w Mont Sainte‑Anne należy do bardzo wymagających, ale do tej pory nie miałam z nią problemów, dlatego tym bardziej bolesny był ostatni upadek. Na szczęście całkiem dobrze radzę sobie z tym, żeby wypadki nie wpływały negatywnie na moją kondycję psychiczną. Po prostu wracam i wyrównuję rachunki na tych trudnych odcinkach, które kiedyś mnie pokonały. Pięć lat temu podczas skoku w Rotorua (Nowa Zelandia) złamałam miednicę. Ale w tym roku to ja byłam górą. Jestem sportsmenką i chcę nieustannie rozwijać swoje umiejętności, a nie stać w miejscu.

 

Chcieliśmy poznać twoją osobistą historię. Jak postrzegasz kwestię transseksualizmu w kontekście bycia sportowcem?

 

To bardzo uciążliwe, że jestem rozpoznawalna przede wszystkim ze względu na moją historię. Bardzo bym chciała, aby ludzie zauważali moje sportowe sukcesy i właśnie z nimi mnie kojarzyli. Oczywiście, mam pełną świadomość, że transseksualizm jest do pewnego stopnia czymś nowym, budzi kontrowersje. A skutkiem tego stał się też znaczącą częścią mojej sportowej kariery. Z drugiej strony, jako jedna z pierwszych transseksualnych kobiet w świecie kolarstwa górskiego mam możliwość propagowania wiedzy o tym na szeroką skalę. Niestety musiałam też nauczyć się radzić sobie z nienawiścią, negatywnym postrzeganiem, a to naprawdę bardzo trudne.

 

W wyniku rozstrzeni oskrzeli (rozstrzeń, czyli rozszerzenie) dojrzewanie płciowe Antona rozpoczęło się dopiero w wieku 16 lat. Wtedy zdiagnozowano u niego dysforię płciową – zaburzenia identyfikacji płciowej. Już na tym etapie Anton zdecydował o wyborze płci żeńskiej. Kate to imię, jakie jego rodzice nadaliby dziewczynce. Przyczyną rozstrzeni oskrzeli jest nieodwracalne i nieprawidłowe poszerzenie ich ścian.

 

Jak opisałabyś samą siebie jako człowieka, sportsmenkę, kobietę?

 

Szczerze mówiąc, myślę, że bardzo odbiegam od powszechnie przyjętego obrazu profesjonalnego zawodnika MTB. Nigdy nie byłam wysportowanym dzieckiem. A rozstrzenie oskrzeli praktycznie uniemożliwiały mi jakikolwiek wysiłek fizyczny. Mimo to nic nie mogło mnie powstrzymać. W czasach szkolnych próbowałam chyba każdej dyscypliny sportowej – bez większych sukcesów. Ale jedno jest pewne, wszystkie te lata kształtowały moją osobowość, dzięki której nie poddaję się łatwo i zawzięcie dążę do celu. Jeśli tylko trzeba, potrafię poświęcić całą moją uwagę jednemu zadaniu. Jeśli tylko naprawdę chcę coś osiągnąć i na czymś mi zależy, angażuję całe serce. Nie jestem ekstrawertyczką i nie uważam się za bardzo pewną siebie osobę, ale mam poczucie humoru i lubię zabawę, nawet jeśli czasem jestem odrobinę konserwatywna i mało elastyczna. Respektuję i trzymam się powszechnie przyjętych zasad i reguł.

 

Wzburzenie środowiska wywołała nagła i niespodziewana zmiana klas z męskiej na kobiecą w 2018 roku, która odbyła się na przestrzeni 3 tygodni…

 

Ta cała „3‑tygodniowa historia” powraca jak bumerang i odbija mi się czkawką. To bodajże największy błąd i niesprawiedliwość w ocenie zmiany mojej klasyfikacji. Proces zmiany płci trwał już od wielu lat, zaczął się więc, jeszcze zanim zaangażowałam się w sport w kategorii kobiet. Zostałam ujawniona przez pewnego fotografa. Cała nowozelandzka scena rowerowa dowiedziała się, zanim sama miałam okazję o tym powiedzieć. Wobec tego na początku 2018 roku rozpoczęłam zawody w kategorii kobiet, co zostało uznane za nagłą zmianę. Patrząc wstecz, myślę, że lepiej byłoby, gdybym zaczęła starty jako kobieta na początku sezonu we wrześniu 2017. Być może wtedy nikt nie odniósłby wrażenia, że odbyło się to szybko i niepodziewanie. Ale to tylko teoria. Biorąc pod uwagę mój poziom testosteronu, mogłabym startować jako kobieta już rok czy dwa lata wcześniej.

 

Zgodnie z wytycznymi Komitetu Olimpijskiego, które przyjął Nowozelandzki Związek Rowerowy, poziom testosteronu transseksualnej sportsmenki, która zamierza brać udział w zawodach w kategorii kobiet, musi być niższy niż 10 nmol/l w okresie przynajmniej roku przed planowanym startem. Od czterech lat poziom testosteronu u Kate utrzymuje się poniżej 0,9 nmol/l.

 

Jesteś rozczarowana reakcją opinii publicznej po zajęciu miejsca na podium w Leogang?

 

Jak na ironię wspiera mnie większość kobiet, z którymi bezpośrednio konkuruję. Śledząc wiadomości w sieci, można odnieść wrażenie, że nie- które z zawodniczek nie mogą mnie ścierpieć. Ale bierze się to raczej z faktu, że ogólnie rzecz biorąc, jestem dość specyficznym rodzajem osoby. Często uwagi te nie są osobiste. Większość dziewczyn, z którymi rozmawiam, nie ma ze mną żadnych problemów. A mimo to jest kilka, dla których podczas zawodów jestem solą w oku. To dla mnie trudne, bo trenuję równie mocno jak inne i ryzykuję dokładnie tak samo. Jeśli komuś wydaje się, że do punktu, w którym teraz jestem, doszłam bez ciężkiego treningu i wyrzeczeń, to ujawnia całkowitą ignorancję wobec niezliczonych godzin, które poświęciłam na osiągnięcie tego sukcesu. Wrogość i negatywne nastawienie często są wynikiem niewiedzy. Dlatego to takie ważne, żeby edukować społeczeństwo, zamiast obrażać i zaczepiać ludzi na Instagramie.

 

Kate Weatherly

 

Już w latach 90. downhillowa scena rowerowa miała zawodniczkę transseksualną Michelle Dumaresq z Kanady, która wcześniej była spawaczem. Czy na przestrzeni 30 lat poziom tolerancji wzrósł?

 

Nie sposób porównywać tych historii. W 1990 roku transgenderyzm był czymś zupełnie nowym dla większości społeczeństwa. Wtedy jeszcze więcej osób niż dziś nie rozumiało, jak w ogóle łączyć transpłciowość z zawodami sportowymi. Do tego należy dołożyć jeszcze o wiele bardziej konserwatywne nastawienie społeczeństwa. Rozumiem, że Michelle zakończyła w tamtym czasie swoją wyścigową karierę. Myślę, że mi było trochę łatwej. Wciąż jest trudno, ale społeczeństwo od tego czasu rozwinęło się. To również zasługa takich kobiet jak Michelle.

 

W Pucharze Świata ścigasz się bez sponsorów, na własny koszt. Jedne, co masz, to wsparcie sprzętowe. Po wygranej w Mistrzostwach Nowej Zelandii musiałaś własnoręcznie naszyć sobie flagę narodową na strój, bo miałaś tylko jeden oficjalny. Czy downhill naprawdę jest tego wart?

 

Jak już wspomniałam, jeśli stawiam sobie cel, angażuję się w 100 procentach. Downhill to fantastyczny sport, świetna społeczność oraz niewiarygodni fani. Możliwość ścigania się z najlepszymi na świecie to dla mnie wspaniała szansa. Nawet jeśli w Fort William leje jak z cebra, a ja śpię w kamperze z moimi dwoma rowerami, nie żałuję ani chwili. Żaden inny sport nie wciągnął mnie równie mocno jak DH. Nie marzę o niczym innym niż o możliwości zarabiania na życie w ten sposób.

 

Bierzesz leki, żeby obniżać poziom testosteronu, ale to zmniejsza twoją siłę. Jak sobie z tym radzisz?

 

To wyczerpujące nie posiadać prawie w ogóle testosteronu w organizmie. Szybko tracę siłę potrzebną na trasach zjazdowych Pucharu Świata. Później, podczas intensywnych treningów, muszę się nie- źle namęczyć, żeby tę siłę odbudować. Jak widać, to wszystko utrudnia, ale lubię trenować. Zawsze potrafiłam harować, więc to naprawdę niska cena za możliwość życia w zgodzie z samym sobą.

 

A nie wolałabyś czasem nie odnosić sukcesów, żeby nie stać w świetle reflektorów i nie rzucać się tak w oczy?

 

Czasem z przyjaciółmi i rodziną tak sobie żartujemy, że to nawet dobrze, że pojechałam gorzej. Wtedy nikt nie ma do mnie pretensji, nikt się na mnie nie uskarża. Ale ogólnie rzecz biorąc, jestem ambitna i kocham starty w zawodach. Dlatego wolę radzić sobie z nienawiścią niż rezygnować z radości związanej z osiąganiem dobrych wyników.

 

Moment, w którym wskoczyłaś na podium Pucharu Świata, zaliczyłaś do najlepszych chwil w życiu. Powtarzasz jednak, że jeśli zdominujesz kiedyś zawody, dasz sobie spokój. Czy to nie paradoks?

 

Tak, wiem, to brzmi dość zwariowanie. Po prostu nie umiałabym się cieszyć z wygranej, na którą nie musiałam ciężko zapracować. Wysiłek jest dla mnie ważny. Chcę, żeby dobre rezultaty były wynikiem czasochłonnej pracy. Wygrywając, chcę mieć świadomość, że zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, żeby tak się stało. Gdyby zaczęło mi to przychodzić bez wysiłku i pełnego zaangażowania, dałabym sobie spokój, i właśnie to miałam na myśli. Uwierz mi, że te kilka dobrych wyników w tym roku sprawiło mi przyjemność, ale wymagało cholernie dużych nakładów pracy.

 

A gdyby nie downhill, jak chciałabyś zarabiać na życie?

 

Kocham sztukę i design. Gdybym miała skończyć zjazdową przygodę lub pracować dodatkowo, chciałaby zająć się designem produktów. W tym roku skończyłam stosowny kierunek na Uniwersytecie w Auckland. Mam nadzieję, że po zakończeniu kariery będę mogła zająć się właśnie tym.

 

Równouprawnienie

 

Temat transseksualizmu jest stosunkowo nowy i bywa kwestionowany w świecie kolarstwa górskiego. Chociaż historia zna już takie przypadki. Michelle Dumaresq, transseksualna zawodniczka z Kanady, odnosiła sukcesy w downhillu.

 

Nina Hoffmann_andorra

 

Nina Hoffmann
4. miejsce w KWALIFIKACJI GENERALNEJ ZJAZDOWEGO PUCHARU ŚWIATA

 

„Tak to już jest, że będąc kobietą, trzeba robić dużo więcej, żeby zbudować mięśnie. Myślę, że wobec faktu, że Kate dorastała jako chłopiec, ma predyspozycje mentalne i większą gotowość do podejmowania ryzyka np. podczas skoków. Uważam, że jest miła, otwarta i traktuję ją na równi z innymi. To, że startuje w klasie kobiet, jest zgodne z regułami UCI. Cieszę się na przyszłe pojedynki z nią”.

 

EmilieSsiegenthaler

 

Emilie Siegenthaler
5. miejsce w ZJAZDOWYCH MISTRZOSTWACH ŚWIATA

 

„Kate i ja jesteśmy przyjaciółkami. Dla mnie Kate jest zawodniczką jak każda inna. Fakt, że w tym roku była tak dobra, wynika z ekstremalnie ciężkich treningów. Są i inne zawodniczki, cięższe niż ja, które mają więcej powera. Nie możemy być tacy sami. W zeszłym roku nikt nie zwracał na nią uwagi, ale w 2019 to już oficjalnie inna osoba niż jeszcze rok temu”.

 

DUMARESQUE

 

Michelle Dumaresq
DOWNHILLOWA MISTRZYNI KANADY Z 2003 ROKU

 

„Kate na pewno powinna spełniać swoje marzenia i pracować nad karierą profesjonalnej zawodniczki. Jednocześnie musi mieć świadomość, że będzie jej trudniej walczyć o swoje miejsce. Na prawdziwą akceptację sportowców transseksualnych przyjdzie nam jeszcze, niestety, długo czekać. A wszelkiej maści krytykom najlepiej odpowiadać uśmiechem, bo zdecydowanie trudniej zniszczyć szczęśliwych ludzi”.

 

Przeczytaj również:

 

Na zboczach Olimpu - Grecja na rowerze

Szczytno MTB Trails

Druga młodość sportowca cz. 3 - test wydolnościowy

Komentarze do artykułu