Na zboczach Olimpu – Grecja na rowerze

Z poprzedniej wizyty w Grecji zapamiętałem gołe zbocza, suche jak pieprz, i zupełny brak lasów. A także opinię naszego gospodarza, Polaka mieszkającego w Atenach, że z Greków nie da się zrobić kolarzy, bo zawracają natychmiast, gdy zaczynają się pocić. Widok z okien samolotu podchodzącego do lądowania w Salonikach nie do końca pasował do tego wspomnienia.



GDY GRECJA ZAPRASZA NA OLIMP…

 

Zaproszenie brzmiało zachęcająco. Pojawiła się możliwość przetestowania nowych produktów Evoka, w tym przede wszystkim toreb backpackingowych. Te jednak sprawdziłem z powodzeniem już wcześniej, podczas Carpatia Divide, poleciałem więc nastawiony po prostu na jeżdżenie. Kto by nie chciał sprawdzić zboczy Olimpu? Najpierw jednak trzeba było przebić się przez centrum Salonik, gdzie mieści się siedziba Outline Adventures, jej przewodnicy mieli odkryć przed nami ścieżkowe skarby. Tasos, nasz kierowca, okazał się mocno zmartwiony tym, że nie będzie mógł z nami jeździć. Był świeżo po operacji dwóch nadgarstków, które postanowił „naprawić” po sezonie.

 

Grecja wzywa na zbocza Olimpu

 

Trzy piętra Outline Adventures kryły m.in. sklep rowerowy (sprzedają w nim np. kultowego Evila), warsztat oraz dużo narzędzi do budowy ścieżek, ponieważ poza organizowaniem wypraw rowerowych greccy koledzy zajmują się też kopaniem. Piętnaście minut drogi rowerem od ich siedziby zaczynały się miejscowe szlaki, do których budowy także się przyłożyli, prowadzące na wznoszący się nad miastem szczyt Chortiatis. Warto je odwiedzić choćby dla genialnego widoku na miasto i Zatokę Salonicką. W tle na horyzoncie majaczył Olimp. Był naszym celem na jutro. Nocowaliśmy w połowie drogi, w hotelu tuż przy plaży. Wieczorem było nadal 20 stopni.

 

Grecja wzywa na zbocza Olimpu

 

TRON ZEUSA

 

Wyjeżdżamy powyżej miejscowości Litochoro. Orientację ułatwiają nam dźwięki z megafonu jednostki wojskowej, a może wozu cyrkowego? Na jedno wychodzi, słychać je bez przerwy. Zresztą i tak trudno się zgubić. Z drugiej strony, gdzieś w górze, cały czas towarzyszy nam masyw Olimpu ze słynnym tronem Zeusa, formacją skalną pod szczytem, gdzie zasiadać miał ojciec bogów (i pewnie robi to do dziś, gdy tylko przestają go prześladować turyści).

 

Grecja wzywa na zbocza Olimpu

 

Zbocza gór poprzecinane są gęsto drogami szutrowymi, węższymi i szerszymi dróżkami, wiele z nich liczy sobie tysiące lat. Niektóre zostały sprytnie poprawione przez człowieka, np. jak nasz zjazd Trochalo. Zjeżdżamy go dwukrotnie. Za drugim razem wszyscy bawią się na trawersach i tym razem nie zatrzymują przy malowniczych kościółkach, takich jak Profitis Ilias (kapliczka proroka Eliasza), czy żeby popatrzeć na morze. Ale tylko dlatego, że za pierwszym razem musieliśmy się zatrzymywać wielokrotnie.

 

Grecja wzywa na zbocza Olimpu

 

ROWEREM NA LEGALU

 

Zjazd doliną rzeki Enipeas prowadzi nas ku restauracji Myloi (polecamy!). Chodzenie po górach jest bardzo popularne wśród Greków, wiedzą więc, jak nakarmić strudzonych wędrowców. Zupa fasolowa plus gołąbki w liściach winogron, mniam! Kawa po grecku (ulepek z tygielka z fusami na ciepło lub zimno) zdecydowanie ożywia! Gdybyście mieli wątpliwości, podpowiadamy – zdobycie Olimpu z rowerem może być trudne, bo sekcja szczytowa jest stroma, ale płaskowyż pod szczytem jest już do osiągnięcia. Jazda po szlakach legalna. Brzmi jak plan? Zimą pod szczytem popularny jest skitouring, gdybyście mieli ochotę na jakiś wariant alternatywny.

 

Grecja wzywa na zbocza Olimpu

 

KISSAVOS

 

Drugi dzień zaczynamy znów podjazdem samochodami. Tym razem nikt nie narzeka, ponieważ wyjeżdżamy aż na niemal 1600 m n.p.m. Do schroniska Kissavos, pod szczytem o tej samej nazwie, prowadzi ekstremalnie malownicza droga, kusząca z punktu widzenia szosowca, endurowca niekoniecznie. Schronisko w październiku było już nieczynne, ale obok jest źródło, z którego chętnie skorzystaliśmy. Kissavos to kultowa miejscówka greckich zjazdowców. W przeszłości odbywały się tu znane zawody, obecnie istnieje trasa znana jako Amanita DH. Szczyt wznosi się na 2000 metrów, da się z niego zjechać, ale oznacza to wnoszenie roweru na plecach godzinami. Na miejscu naszym przewodnikiem jest Dimitri, jeden z lepszych greckich zjazdowców. Pierwsze fragmenty prowadzą szutrami z genialnym widokiem na Olimp (szczyt jak zwykle w chmurach!), potem ścieżki bardzo przypominają beskidzkie, tyle że w stanie dziewiczym. Tu naprawdę widać, że jeździ może z dziesięciu rajderów.

 

Grecja wzywa na zbocza Olimpu

 

Niekończące się serpentyny i drogi, które pozwalają zebrać grupę, do tego sekcje po skałach albo sztuczne skocznie. W sumie niemal 18 kilometrów zjazdu, z minimalnym udziałem łączników, kończącego się na plaży w Stomio. Trasa prowadzi wśród gęstych lasów, których zupełnie nie spodziewałem się po Grecji. Cóż, to również zaleta, gdy chce się jeździć w upale. Sprawdziłem później, na segmentach na Stravie, że zameldowało się tam maksymalnie osiem osób.

 

Grecja wzywa na zbocza Olimpu

 

Podobno trafiliśmy na wyjątkowo sprzyjające warunki, bo dłużej nie padało. Gdy jest mokro, robi się zdecydowanie trudniej. W październikowym słońcu zbocza Kissavos przypominały jednak idealne połączenie kolorów Dolomitów z charakterem beskidzkich szlaków i… grecką kuchnią. Jeśli szukacie nowego, nieoczywistego kierunku na wiosenny wypad, polecamy. Przed sezonem plaże na pewno będą jeszcze puste, ścieżki pewnie też, a Stomio to popularna miejscowość wakacyjna. Przyda się wam przewodnik, a że grecka gościnność jest słynna, więc towarzystwo na pewno się znajdzie.

 

SALONIKI

 

Grecja wzywa na zbocza Olimpu

 

Wyjazd kończymy wieczornym włóczeniem się po mieście. Okazuje się, że George, jeden z dwóch właścicieli Outline Adventures, miał tu kiedyś klub. Zanim jednak do niego trafiamy (Saloniki to studenckie miasto, które nie zasypia do rana), odwiedzamy tawernę Mourga (Christopoulou 12, Thessaloniki 546 35). Wszystkie chyba przysmaki z pobliskiego morza i stoków lądują na naszych talerzach i w kieliszkach. Snujemy epickie opowieści, ale nie    o greckich bogach i herosach, tylko na temat wspólnej jazdy w ciągu dwóch ostatnich dni i planów na kolejne. Następnym razem ma to być wyprawa na wyspy Morza Egejskiego z zaokrętowaniem z rowerami na jachcie. Oczywiście w celu zbadania tamtejszych tras!

 

Grecja wzywa na zbocza Olimpu

 

 Informacje - Saloniki

Region

 

Drugie co do wielkości miasto Grecji ma ok. 300 000 mieszkańców i jest położone nad Morzem Egejskim. Na po‑ bliskich pagórkach, ale też wśród budynków na przedmieściach, tubylcy stworzyli kilka godnych odwiedzenia tras, idealnie nadających się na rozgrzewkę przed wybraniem się w wyższe góry. Najwyższy szczyt to Chortiatis, wznoszący się na 1000 m n.p.m., odległy od miasta zaledwie o pół godziny drogi. Widoki z góry na miasto i zatokę są niepowtarzalne, a trasy można łączyć, mieszając fragmenty sztuczne z naturalnymi.

 

Grecja wzywa na zbocza Olimpu

 

Lokalni fani MTB na weekendy jeżdżą w kierunku Olimpu, odległego o około 3 godziny drogi samochodem. Tam także dostępnych jest wiele ścieżek, przede wszystkim pieszych, które jednak mogą być używane również przez kolarzy górskich, legalnie. Część z nich została udoskonalona łopatami. Szczególnie godne polecenia są trasy na szczycie Kissavos, w masywie Ossy, wyróżniające się flow.

 

Grecja wzywa na zbocza Olimpu

 

Dojazd

 

Do Salonik z Polski w sezonie lata Ryanair. W styczniu i lutym cena bez roweru wynosiła tylko ok. 200 zł w obie strony, przeciętnie kosztuje ok. 700 złotych. Z Warszawy do Salonik samochodem jest 1850 km. Google podaje, że to około 18 godzin jazdy, ale… godne rozważenia byłoby zahaczenie po drodze np. o Bułgarię i doskonałe ścieżki wokół Sofii, oczywiście gdybyście planowali dłuższy wypad.

 

Grecja wzywa na zbocza Olimpu

 

Najlepszy czas na podróż

 

Od maja do końca października. Miesiące letnie są jednak zbyt gorące do jazdy na rowerze. Od listopada do kwietnia na szczytach może jeszcze leżeć śnieg. Jazda poniżej jest co prawda możliwa, ale często wieje zimny wiatr.

 

Wyprawy z przewodnikiem i podwózka

 

Grecja wzywa na zbocza Olimpu

 

Outline Adventures ma swoją siedzibę w Salonikach, stąd George i Tasos organizują jedno‑ i wielodniowe wyprawy do różnych greckich miejscówek. Również z wykorzystaniem podwózki, jak w naszym przypadku. W planach mają wyprawy jachtem po Morzu Egejskim. Ekipa pod ich przywództwem prowadzi sklep i warsztat rowerowy, buduje też lokalne ścieżki. Info: outlineadventures.com

 

Grecja wzywa na zbocza Olimpu

 

Grecja wzywa na zbocza Olimpu

 

Grecja wzywa na zbocza Olimpu

 

Przeczytaj również:

 

Druga młodość sportowca cz. 3 - test wydolnościowy

Test: Octane One OMG 29 - udany budżetowy ścieżkowiec

Danny Macaskill Gymnasium - Danny idzie na siłownię

Komentarze do artykułu