Druga młodość sportowca cz. 2 – Houston, mamy problem!

Plany sobie, życie sobie, a treningi jeszcze inna sprawa. Na razie plany treningowe, przedstawione w poprzednim odcinku, nie są realizowane do końca w zgodzie z założeniami, bo przytrafiło się to, co może przydarzyć się każdemu, kontuzja!



Założenia były proste. Dojście do dobrej formy w pół roku, a przy okazji zbicie wagi. To wszystko w wieku uznawanym za tzw. drugą młodość. Plan, przygotowany przez Inpeak Academy (inpeakacademy.pl/), zaczęliśmy realizować w sierpniu. O tym, jak wyglądały początki, możecie przeczytać w poprzednim odcinku, we wrześniowym numerze Bike’a (i na magazynbike.pl w dziale Trening tutaj). Jako królik doświadczalny wiedziałem, na co się piszę, ale i tak nie ustrzegłem się błędów, mimo wieloletniego, teoretycznego i praktycznego, doświadczenia. Dlaczego?

 

 

Po pierwszym miesiącu treningu, czyli jak uniknąć błędów

Zaangażowanie w 100% to podstawa. Jeśli w coś się angażujecie, należy zacząć od przygotowania i wyposażenia. Dotyczy to zarówno wyścigów, jak i treningów. Startując w Carpadia Divide (624 km, 1800 m w pionie) i wiedząc, że może być wyzwaniem dla moich kolan, zębatkę z przodu na mniejszą zmieniłem w ostatniej chwili. Była dostępna tylko 32 z (w miejsce 34), 30 zostało w redakcji. Być może, gdyby przełożenia były lżejsze, nie doszłoby do kontuzji. W przeszłości na długich dystansach miewałem już problemy z kolanami.

 

Trzeba wiedzieć, kiedy odpuścić. Kontuzja nie była niespodziewana, odnowiła się. Już drugiego dnia czułem, że jest problem. Kolano zaczynało boleć. Siłą woli przejechałem trzy dni, najtrudniejsze w całym wyścigu. Z jednej strony było to wspaniałe doświadczenie, z drugiej… kolano nie nadawało się do użytku przez kolejne 3 tygodnie.

 

Warto szukać fachowej pomocy. Najpierw dałem kolanu odpocząć, smarowałem je środkami polecanymi przez fachowców (Ala ma Koła, finiszerka the Transcontinental Race, farmaceutka, poleca Diky, zawierający diklofenak.. Prawdziwa poprawa nastąpiła jednak dopiero po wizycie u fizykoterapeuty.

 

 

Fizjoterapia

Aleksander Kosendiak (kosendiak.pl), współpracujący z Inpeak Academy, podczas dwóch wizyt pomógł mi rozwiązać bieżący problem, a jednocześnie podpowiedział, co robić w przyszłości, by zapobiec powtórkom. Jeśli nie chcecie powielić moich błędów i uratować się przed problemami zdrowotnymi, po prostu zawczasu udajcie się do specjalisty. Czego się spodziewać? Wizyty przebiegają zazwyczaj podobnie.

 

  • Wywiad, czyli z czym pacjent przychodzi do specjalisty. Co boli, w jakich sytuacjach, jak to się stało, jak długo trwa dolegliwość. Mogą paść pytania dodatkowe o objawy pozornie niezwiązane z kontuzją, typu sen czy pocenie się i przebyte wcześniej choroby. Wszystkie pomagają ustalić przyczyny.
  • Rozpoznanie. Pierwszy raz miałem problemy z kolanami ponad 20 lat temu, w wyniku wycieczki do Czech (200 km po górach na przełomie sierpnia i września = duże obciążenia + niska temperatura i zbyt niskie siodło). Artroskopia wykazała rozmiękczenie rzepki. Problemy ustały po poprawie pozycji na rowerze, czyli podniesieniu siodełka. Tym razem badanie manualne pokazało, że nie ma typowych objawów dla chondromalacji.
    Typowe badanie przebiega następująco:
  • Pacjent pokazuje, jak stawy pracują, np. przysiad przed lustrem.
  • Fizjoterapeuta sprawdza ruchomości stawu (zakresy ruchu), zachowania tkanek i wstępnie ocenia, czy to problem stawowy czy innych elementów, np. więzadeł. Badane jest zgięcie, wyprost, rotacje. Następnie więzadła, gra stawowa i tkanki miękkie.
  • Na podstawie informacji od pacjenta (w moim przypadku ból rzepki) sprawdzane są odpowiednie tkanki. Punktem odniesienia jest zdrowy staw. Podczas badania chodzi o sprowokowanie bólu (żeby było wiadomo, co boli), dopiero w drugiej kolejności o redukcję. Ała! To były tkanki, ciało tłuszczowe pod więzadłem właściwym rzepki. Ból to sygnał, zdrowa tkanka nie boli. Poza tym sprawdzana jest długość mięśni.
  • Teraz można przejść do terapii manualnej bolącego miejsca, czyli uciskania (w tym przypadku trwającego kilka minut), które przynosi odczuwalną ulgę.  
  • Zalecenia

Już po pierwszej wizycie mogłem wrócić na rower. Dostałem wskazówki, jak mam postępować w przyszłości oraz zestaw ćwiczeń. Wskazana była obserwacja zachowania kolana po krytycznych 3 godzinach, sprawdzenie, czy problem powraca mimo terapii. Ustąpienie symptomów miało być potwierdzeniem diagnozy. Tacy pacjenci jak ja są trudni. Kto upiera się i jeździ po 3 i więcej godzin na rowerze? Gdyby zabieg pomógł, wskazany był automasaż po jeździe. A następnie zestaw indywidualnie dobranych ćwiczeń rozciągających.

 

 

Ćwiczenia rozciągające

a)Na mięsień prosty uda, ze stopniowym napięciem, rozluźnieniem, pogłębianiem przez wybranie taśmy, aż do momentu, kiedy zacznie wyraźnie ciągnąć. W ostatniej pozycji zostajemy 20 sekund. Następnie zmiana strony.

b)Na rozciąganie krótkich przywodzicieli ud, z rozchylaniem ud przy ścianie, 2 serie po 20 sekund wieczorem po treningu.

 

 

Co dalej?

Obecnie trenuję regularnie, starając się wypełniać zalecenia trenera. Treningi, czy też jazdy do 3 godzin, nie są problemem. Przy większej intensywności kolano zaczyna się odzywać. Waga poszła lekko w dół, spadając do okolic 75 kg. Podstawowym problemem pozostaje godzenie ćwiczeń, pracy, życia i pogody za oknem. Trenażer i Zwift zostały już odpalone, podobnie jak przeciwdeszczowe ciuchy. W planach jest jesienne ściganie na gravelach (Cyclo Gravel Krokowa) i w przełajach oraz dwie większe wyprawy zagraniczne (okolice Girony na gravelach i Olimp w Grecji na enduro!). Niedługo czeka mnie też profesjonalny test wydolnościowy. Ciąg dalszy nastąpi!  

 

***

„Czasami fizjoterapeuta może pomóc bez wkraczania lekarza”

 

Alek Kosendiak, fizjoterapeuta współpracujący z Inpeak Academy

 

Bike: Co to jest terapia manualna?

Aleksander Kosendiak: Terapia manualna polega na leczeniu odwracalnych zaburzeń narządów ruchu poprzez stosowanie zabiegów manualnych.

 

Co z rolowaniem, czy to także rodzaj terapii?

Rolowanie nie jest techniką manualną, jest techniką innego rodzaju. Jeśli pacjent się roluje i czuje dobrze, twierdzi, że mu to pomaga, mówię: „roluj się i korzystaj”. Wszystko zależy jednak od indywidualnego przypadku. U ciebie moim zdaniem nie wniosłoby kompletnie nic. W ramach terapii zalecamy pacjentom ćwiczenia, automasaż, rozciąganie, ale też ćwiczenia wzmacniające.

 

Jak często do terapii włączany jest lekarz?

Zwykle schemat jest taki, że najpierw jest lekarz, a potem fizjoterapeuta. Dążymy do tego. Fizjoterapeuci, którzy specjalizują się w pracy z narządem ruchu, dbają, by lekarz był osobą pierwszego kontaktu. To logiczne. Jeśli przewróciłem się i złamałem rękę, idę do lekarza, robię RTG itd. Ale jeśli odkurzałem i bolą mnie plecy, fizjoterapeuta może pomóc bez wkraczania lekarza. Odsyłam do lekarza, gdy objawy się nie zgadzają. Zadajemy przesiewowe pytania, które mogą wskazać, czy problem jest poważniejszy.

Komentarze do artykułu