Chińska niespodzianka. Tani karbon

W Internecie wszystko staje się możliwe. Od niedawna klienci mogą zamawiać ramy i części bezpośrednio z Chin. Niektóre produkty są w dodatku kusząco tanie. Ale jak ma się to do ich jakości? Przeprowadziliśmy eksperyment.



TANI KARBON NA GRAMY

 

10 000 złotych za 950 gramów karbonu? Tyle kosztuje rama od dużego producenta. Albo i więcej. Czy to rozsądna cena, którą da się uzasadnić, czy też sklepy dodają gigantyczną marżę? Wielu miłośników rowerów zadaje sobie podobne pytania. I całkiem wielu zadało sobie trud, by sprawdzić inne możliwości. Na forach dyskutują, na czym polegają zalety i wady różnych sprzedawców w Europie, ale i w USA. Najczęściej spotykane komentarze brzmią: „Wobec niższej ceny ryzyko zakupu online nie jest zbyt wielkie, a jeśli coś nie będzie pasować, zawsze można odesłać”.

 

Handel między Zachodem a Wschodem zdaje się więc działać tak, jak opisują fora. Trudno spotkać informacje o naprawdę poważnych problemach. Kupujący zwykle są zadowoleni. Między słowami można jednak doszukać się sugestii, że sprzedawcy nie zawsze oferują towar odpowiedniej jakości. Zdarzają się niedociągnięcia w wykończeniu albo konieczne poprawki, które u dużego producenta byłyby powodem do reklamacji. Trudno trafić na udokumentowane przypadki, np. z pękającymi ramami, za to bez problemu znajdzie się opisy złamanych sztyc, kierownic czy widelców. Oczywiście efekt końcowy, będący realizacją specjalnych życzeń dotyczących malowania czy podpisu, również jest niekiedy daleki od oczekiwanego.

 

SPRAWDZAMY!

 

Duże zainteresowanie bezpośrednim importem wśród klientów skłoniło nas do podjęcia tematu. Chcieliśmy sprawdzić, co naprawdę potrafi sprzęt z Chin i czy różnice jakości, w porównaniu z ofertą dużych producentów, są istotne. Zamówiliśmy więc dwie ramy, dokładnie tak, jak robi to przeciętny użytkownik, czyli przez Aliexpress, czyli firmę córkę chińskiego giganta sprzedaży Alibaby. Aliexpress działa jako platforma pośrednicząca między azjatyckimi a zachodnimi producentami. W porównaniu z bezpośrednią sprzedażą platforma daje dodatkowe zabezpieczenie w postaci postępowania arbitrażowego zabezpieczającego zakup, podobnie jak na Ebayu. Poza tym widoczne są też oceny transakcji innych kupujących, jak też informacje na temat wielkości firmy i jej produkcji.

 

Tani karbon

Poczta z Chin. Dwie karbonowe ramy zamówiliśmy na Aliexpress. Zakup przebiegł bez problemów. Na pierwszy rzut oka ramy dobrze też wyglądały. Ale co kryją we wnętrzu, udowodniły dopiero testy laboratoryjne.

 

 

Liczba producentów, którzy sprzedają niewielkie ilości towaru bezpośrednio, jest ograniczona. Chińczycy najchętniej wysyłają swoje towary w świat kontenerami. Spośród siedmiu najczęściej występujących oferentów wybraliśmy w końcu Works Well, głównie z racji dobrych warunków dostawy (w cenę 1290 zł za całkowicie karbonową ramę hardtaila wliczony był już transport lotniczy). Podana waga ramy, wynosząca 1050 gramów, nie była oszałamiająco niska, ale rama powinna była spełnić oczekiwania. Tak przynajmniej przewidywaliśmy.

 

 

ZAKUPY ALIEXPRESS

 

Proces zakupu przebiegł bez przeszkód, szybko dostaliśmy potwierdzenie, a następnego dnia do skrzynki wpadła informacja potwierdzająca wysyłkę (wszystko w zrozumiałym języku angielskim). Już po dwunastu dniach nasze zamówienie dotarło do Europy, ale utknęło w urzędzie celnym. Oznaczało to dodatkowe opłaty, w tym prowizję dla firmy kurierskiej zajmującej się cłem i „papierologią”. Rama podrożała dodatkowo o 387 złotych. Proces oclenia przebiegł jednak błyskawicznie i już po dwóch dniach w drzwiach pojawił się kurier. W końcu mogliśmy zaspokoić ciekawość. Ramy zapakowano ekstrawagancko. Napięcie wzrosło, gdy warstwy opadły – elegancka czerń, dobrze wykończona powierzchnia… Na pierwszy rzut oka wykonanie mogło się podobać. Dostarczono też osie sztywne i wymienne haki do tradycyjnych zacisków.

 

Tani karbon

 

POD LUPĄ

 

W laboratorium BIKE wzięliśmy ramy pod lupę. Mufy Press Fit z karbonu zostały starannie wykończone i miały właściwą średnicę. Miski do zintegrowanego zestawu sterów sygnalizowały nietypowy lekki luz, ale nadal w akceptowalnych granicach. Ramy były proste, wymiary się zgadzały. Także prowadzenie linek działało bez przeszkód, co potwierdził próbny montaż. Geometria z dość stromym kątem widelca okazała się konserwatywna, wartości sztywności porządne i wystarczające w obu egzemplarzach. Brakowało jednak standardu Boost. Wagi, wynoszące odpowiednio 1150 i 1162 gramy, były wyższe niż zapowiadane, ale zamawiając rozmiar 18,5 cala nie wybraliśmy też najmniejszego z dostępnych. Wszystko OK? Na tym etapie tak… Mechanicy z laboratorium Bike’a budowali już w wyobraźni atrakcyjne cenowo customowe rowery. Brakowało jednak najważniejszego sprawdzianu. W laboratorium testowym Instytutu Zedlera ramy powinny były dowieść, że spełniają normę ISO 4210 obowiązującą rowery górskie. Works Well reklamuje się, że spełnia standard. Pomyśleliśmy więc, że to pestka. Tyle karbonu powinno wytrzymać.

 

 

Tani karbon - ISO 4210

 

 

 

TESTY

 

Pierwszy etap sprawdzianu symulował kiepski skok z lądowaniem na przednie koło. Rozległo się donośne jęknięcie, gdy „jeździec” o wadze 90 kilogramów z zerowym skokiem wylądował na stalowym kowadle, ale rama wytrzymała. Także drugie uderzenie nie poczyniło żadnych szkód. Następnie doszło uderzenie z przodu. Obciążnik z kontrolowaną energią uderzył w atrapę widelca. Symuluje on, co się wydarzy, gdy rower uderzy w przeszkodę, taką jak duży kamień czy pień drzewa.

 

 

Tani karbon

Rama przygotowana do montażu środka Press Fit jest o około 100 gramów lżejsza niż opcjonalnymi gwintami BSA.

 

Już w chwilę po uderzeniu z twarzy inżyniera kontrolującego test można było wyczytać, że coś jest nie tak! „Gdy obciążnik cofa się tak niewiele, rama musiała coś przyjąć”. I rzeczywiście, w karbonowej plecionce, na przejściu między rurą sterową a dolną ramy, objawiła się w całej okazałości rysa o długości ośmiu centymetrów. Egzamin oblany. Tym samym niemożliwy stał się planowany test długodystansowy. Mogliśmy za to przeprowadzić kolejny test laboratoryjny, czyli twarde lądowanie na tylne koło – dwustopniowe badanie Instytutu Zedlera – oba etapy rama zaliczyła bez problemu. Drugi egzemplarz zachował się dokładnie tak jak pierwszy. Rysa była co prawda trochę mniejsza, ale uszkodzenie takie samo.

 

 

Tani karbon

W zestawie dostajemy haki do osi sztywnych i tradycyjnych zacisków. Są solidnie wykonane.

 

 

Tani karbon

 

 

OPINIE SPECJALISTÓW

 

Wynik nas zaskoczył, ale ekspertów z instytutu Zedlera już nie. „Podobne uszkodzenia widzimy obecnie rzadko, ale jeszcze niedawno występowały częściej” – poinformował Dirk Zedler (patrz:Wywiad z Dirkiem Zedlerem). Okazało się, że nowoczesne ramy dużych producentów zdają też test Zedler Advanced Plus, w którym energia uderzenia jest większa o 75%. Tym samym jasne stało się, że możliwości ram Works Well zdecydowanie odbiegają od tego, co są w stanie zaoferować duże marki.

 

Tani karbon

Obie ramy pękły podczas testu uderzeniowego na przejściu między rurą sterową a dolną. Tym samym nie spełniły normy wymaganej dla rowerów górskich.

 

Ostatecznie ramę przecięliśmy i pokazaliśmy ekspertowi od karbonu Peterowi Denkowi, projektującemu dla Specializeda, prosząc o zbadanie. Denk, który znał pochodzenie ramy, ocenił ją krótko: „Ta rama nigdy nie powinna opuścić fabryki!”.

 

 

Tani karbon

Z zewnątrz w porządku, w środku niekoniecznie. Przecięta rama w okolicach główki sterowej ma niebezpieczne fałdy, jest więc słabsza w najbardziej obciążanym miejscu.

 

Jak brzmi podsumowanie naszego testu? Tego, co naprawdę potrafi rama, nie sprawdzicie, patrząc z zewnątrz. A od ram Works Well radzimy trzymać się z daleka. Nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy ramy innych sprzedawców z Chin są lepsze. Oznacza to tyle, że i kupujący nie mają takich możliwości. Alternatywą są wyprzedaże. Można na nich dostać lekkie, markowe produkty w podobnych cenach. Te zaś gwarantują wystarczającą jakość i jej kontrolę. Jeśli coś będzie nie tak, zawsze jest jeszcze producent, który odpowiada za produkt.

 

Tani karbon
Tani karbon

 

ROSYJSKA RULETKA

 

Jak eksperci oceniają porażkę ram Works Well w naszym teście uderzeniowym? Ramę przecięliśmy, a zdjęcia przekrojów wysłaliśmy Peterowi Denkowi, który chodzi za jednego za najbardziej doświadczonych pionierów karbonu. Stworzył niezliczone lekkie ramy, a obecnie konstruuje dla Specializeda.

 

Tani karbon - Peter Denk

Peter Denk, inżynier i projektant karbonowych ram Specializeda „Taka rama pod żadnym pozorem nie powinna opuścić fabryki”.

 

BIKE: Peter, co widzisz na przekrojach?

Peter Denk: Rama w najbardziej obciążonym miejscu ma wielkie fałdy. Wygląda też na to, że 80 do 90% warstw tworzy fałdę, czyli tylko 10-20% warstw przebiega prosto. Ścianki w tym miejscu, jak na ramę ważącą 1150 gramów, są zadziwiająco cienkie. A to coś na rurze sterowej? Zimny pot ścieka mi po plecach.

 

Dlaczego fałdy są tak niebezpieczne?

Fałdy, w porównaniu z prostymi włóknami, są w stanie przyjąć tylko część sił. Przekrój nośny jest tym samym mocno osłabiony. Inaczej fałdy to po prostu miejsca prawdopodobnego pęknięcia.

 

Jak dochodzi do takich błędów?

Coś takiego zdarza się, gdy rdzeń nie do końca pasuje i gdy się tego nie kontroluje. Niebezpieczeństwo jest stosunkowo wysokie, bo dotyczyć będzie większości ram z takiej partii.

 

Błąd powinien zostać wychwycony w trakcie sprawdzania rury sterowej?

Absolutnie tak. Pod żadnym pozorem rama nie powinna opuścić fabryki. To wtedy z założenia rosyjska ruletka.

 

Sprzedawcy bezpośredni reklamują się za pomocą testu ISO, którego ramy nie przeszły. Czy test ISO generalnie jest wystarczający?

We wszystkich dużych firmach, które znam, rama NIGDY nie trafi do produkcji, jeśli przejdzie TYLKO test ISO. Z doświadczenia wiemy, że to za mało przy produkcji, która nie jest kontrolowana, a więc tania. Dlatego wszystkie duże firmy inwestują w kosztowną kontrolę i regularne testy o wiele bardziej wymagające niż norma ISO.

 

 

„KTO IMPORTUJE RAMY Z AZJI, STAJE SIĘ PRODUCENTEM”

 

Tani karbon-Zedler

Dirk Zedler, właściciel Instytutu Zedlera, rzeczoznawca rowerowy

 

BIKE: Co oznacza pęknięcie ramy testowej?

Dirk Zedler: Potwierdza to nasze doświadczenia, że właściciele znanych marek bardziej przykładają się w tym obszarze. Rozwój technologii, między rokiem 2005 a dziś, istotnie przyczynił się do podniesienia odporności na uderzenia i możliwości wytrzymywania przeciążeń. Producenci pracowali nie tylko nad tym, by budować możliwie lekkie ramy, ale przede wszystkim na tym, by rowery były bardziej wytrzymałe i odporne na uderzenia, tym samym lepiej je pochłaniały. Pęknięcia były wcześniej dużo większym problemem. Podniesiona odporność na uderzenia z jednej strony chroni użytkowników, z drugiej producentów. Gdy pęka nowoczesna rama poważnego producenta, wiem, że nie stało się tak po prostu podczas jazdy, ale że musiał to być poważny wypadek.

 

Co oznacza 80 dżuli energii uderzenia występujące przy tym obciążeniu?

To typowe uderzenie, które może przydarzyć się każdemu jadącemu w razie błędu, gdy trafi się w korzeń albo pieniek. W efekcie łapie się kichę albo scentruje koło. To oznacza typowe uszkodzenia komponentów, ale brak widocznych uszkodzeń samej karbonowej ramy, podczas gdy rama aluminiowa już by się lekko zdeformowała. Testy uderzeniowe wprowadzamy jeszcze przed testem zmęczeniowym, ponieważ podobne przypadki to oczywisty błąd użytkownika i rama później powinna być wciąż bezpieczna w użytkowaniu.

 

Jak często dochodzi do tego, że rama pęka przy uderzeniu o wartości 80 dżuli?

W laboratorium na szczęście już rzadko. Producenci, którzy zlecają nam testy, stawiają poprzeczkę zdecydowanie wyżej. Dlatego 80 dżuli traktowane jest tylko jako wstęp.

 

Czy dostępne są informacje na temat chińskich ram „no name”?

Nie. Ale zdarzają się sprzedający, choć ich liczba spada, którzy zamówili kontener w Chinach i zlecają nam testy, zanim wprowadzą towar na rynek. Tu rzeczywiście częściej dochodzi do problemów. Widzimy różnice w porównaniu z większymi markami, przeprowadzającymi kontrole jakości, z którymi współpracujemy już dłużej. Te są na zdecydowanie wyższym poziomie.

 

Znacie doświadczenia klientów dotyczące produktów ze sprzedaży bezpośredniej?

Nie, ale jako rzeczoznawcy stwierdziliśmy, że takie produkty często zgłasza się jako kradzione. Zdarza się, że mamy do czynienia z fałszerstwami, ale nie możemy ich później zbadać.

 

Jak wygląda sprawa z odpowiedzialnością za produkt przy bezpośrednim imporcie?

Źle. Jeśli importuje się do Unii, uchodzi się za producenta, nawet jeśli jest się tylko klientem końcowym. Przejmuje się więc całą odpowiedzialność.

 

JAK TESTUJE BIKE

 

Tani karbon

 

Rama przeszła najpierw przez standardowy program testowy w laboratorium BIKE. Zmierzyliśmy jej geometrię (z widelcem o skoku 100 mm) i zważyliśmy. Sprawdziliśmy dokładność wykonania miejsc osadzenia sterów i środka suportu. Następnie sprawdziliśmy sztywność centralną i komfort w siodle przy wysokości siodła 70 mm ze sztycą Easton EC 70 (średnica 27,2 mm). Chcieliśmy się upewnić, czy rama przejdzie test bezpieczeństwa przewidziany przez normę. W Instytucie naszego partnera Dirka Zedlera, gdzie powstała większość maszyn naszego laboratorium, sprawdzaliśmy, czy rama wytrzyma nieudane lądowanie po skoku na przednie koło. Obie ramy przeszły próbę. Następnie symulowano uderzenie z przodu, zgodnie z normą, które doprowadziło do pęknięcia obu ram. Tym samym niemożliwy był, zgodny z normą, test zmęczeniowy. Ostatecznie mogliśmy zasymulować twarde lądowanie na tylne koło (test Zedlera wykraczający poza normę minimalną). Obydwie ramy przetrwały tę stosunkowo trudną próbę bez kolejnych pęknięć.

 

OPINIE UŻYTKOWNIKÓW

 

„Jeśli tylko pieniądze są przetrzymywane przez Aliexpress, obsługa nie sprawia żadnych problemów. Ale gdy zostaną uwolnione, nagle trudno dotrzeć do sprzedawców z Chin”.

Fofi1 na forum MTB-News

 

„Znów kupię sztywniaka z Chin. Gdy pęknie po zderzeniu z drzewem, trudno. Za 300 euro będzie nowa rama, przy markowym produkcie to niemożliwe”.

Mr. Speed na forum MTB-News

 

Tani karbon

 

 

PODRÓŻ PRZEZ PÓŁ ŚWIATA

 

Tani karbon-mapa

 

Produkty z karbonu pochodzą głównie z Azji. Przy imporcie własnym trzeba się liczyć z dodatkowym cłem i podatkami.

 

Długi czas oczekiwania i dodatkowe koszty

Jeśli chcecie dokonać zakupu bezpośrednio, możecie skorzystać z dwóch podstawowych platform – Aliexpress i Ebaya. Koszty dla ramy hardtaila zaczynają się od 700 złotych i dochodzą do 2200. Przesyłka drogą lotniczą kosztuje dodatkowo około 350 złotych. Czas trwania dostawy wynosi od dwóch tygodni do kilku miesięcy. W Polsce trzeba się liczyć z dodatkowymi kosztami w postaci 23% VAT-u, do tego dochodzi cło 4,7 dolara, jak i dodatkowe koszty związane z obsługą dokumentów, jeśli nie cli się samemu. W sumie bezpośredni import okazuje się droższy, niż się najczęściej wydaje.

 

Zakup modelu wycofywanego

Nasze poszukiwania dowiodły, że w podobnych cenach, jak chińskie, w sklepach online marek typu Cube, można znaleźć modele z poprzednich kolekcji, bez dodatkowych kosztów w postaci cła czy podatków. Na wyprzedaży można trafić na ramy w granicach 1200 złotych, tańsze niż w przypadku importu bezpośredniego. Warto sprawdzić możliwości w Europie. W przypadku zakupu tego typu obowiązki sprzedawcy są jasno określone, a problemy z jakością, jak w ramach testowych, o wiele mniej prawdopodobne.

 

Dogodna reklamacja

Gdy reklamuje się usterki w firmach sprzedaży bezpośredniej, producenci zwykle bez problemu dostarczają zamienniki. Oceny klientów są zdecydowanie pozytywne.

 

Przeczytaj również:

 

Antidode CarbonJack 29 - Premiera nowej broni Enduro!

Test racer AntiShox - Pancerne skarpety albo ochraniacze piszczeli

First Ride Test - Romet Mustang Evo 2

Komentarze do artykułu