Turystyka czy ściganie? Kobiety na rowery, część 1

W wyścigach MTB wszelkiego typu panie nadal stanowią mniejszość. Dlaczego tak się dzieje? Zaczęliśmy od ankiety na facebook.com/magazynbike, a następnie przepytaliśmy kilka znajomych zawodniczek i amatorek.



Kobiety na rowery! 

 

Skąd pomysł? Trochę w nawiązaniu do dyskusji na temat ścigania się w enduro (jeden z głosów pochodzący od Knurświnów znajdziecie tutaj), a trochę z czystej ciekawości. Po pierwsze, mamy w magazynie stały dział Woman's Only, pod patronatem LIV, a po drugie jeżdżące kobiety stanowią dużą część naszego zespołu. Pytanie ankietowe na FB skierowane do dziewczyn i kobiet brzmiało: „Czy interesuje was ściganie?”. 54% uczestniczek odpowiedziało TAK, 46% NIE. Wyniki były zaskakująco zrównoważone. Ale nie pozwoliły nam uzyskać odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak niewiele dziewczyn się ściga. Postanowiliśmy więc zgłębić temat, przepytując jeżdżące dziewczyny z całej Polski. 

 

Czego dziewczyny szukają i czego oczekują od jazdy na rowerze?

 

Wszystkim zadaliśmy ten sam zestaw trzech pytań:

1. Interesuje cię ściganie czy turystyka? A może jedno i drugie?

2. Jeśli nie ścigasz się, to dlaczego?

3. Jak wyobrażasz sobie idealny dzień na rowerze?

 

 

 

Anka Kulpa, Bielsko-Biała, prowadzi wraz z Sylwią Kataną Enduro Princeski, czyli zajęcia dla dzieci 

 

1. Ściganie czy turystyka? Już teraz zdecydowanie turystyka, za stara jestem na ściganie ;) Zostawiam to młodym i prężnym. Choć wcale stara i zastana to nie jestem, ale żeby się ścigać, trzeba trenować, a przecież trzeba też z czegoś żyć...


2. Ale to nie znaczy, że chęć ponownych startów w ogóle u mnie nie występuje. Oczywiście, że się pojawia duch rywalizacji. Na zawodach można sprawdzić swój skill i przekonać się, czy coś z ciebie wyrosło na tle innych. Nie mówię całkowicie nie, pewnie gdzieś jeszcze poszaleję na zawodach, ale do tego trzeba trochę czasu, a aktualnie zajęcia z dzieciakami zajmują sporo uwagi. Reasumując, dla mnie liczy się fun, przyjemność i luz. Mniej ścigaczki, więcej zabawy!


3. Idealny dzień na rowerze? Hm, każdy jest idealny, jak nie ma niechcianych przygód po drodze, np. jak dziś 3 dziur w oponie... Ale taki najbardziej idealny, to jak wstajesz rano, wychodzisz z zaparkowanego w górskiej scenerii busa, pijesz kawę, podziwiając widok, i idziesz eksplorować ścieżki przez cały dzień ze swoim traildogiem. I... piwko w trakcie, niewskazane dla mnie, bo już bym się nie ruszyła dalej :D ale na koniec... Must be! A taki dzień byłby jeszcze bardziej idealny, jakby podjazdy były leciutkie, przyjemne albo w ogóle by ich nie było, a zjazdy treściwe i szybkie. Tak się rozmarzyłam, że już wykiełkował mi pomysł gdzie, jak i kiedy... :D

 

 

Martyna Romanow, Poznań. Współpracuje z magazynem Bike, oprócz rowerów uprawia też np. ski touring

1. Zdecydowanie turystyka! Oczywiście, mam parę startów w zawodach za sobą. Zawsze istnieje pokusa, aby sprawdzić swój poziom, szczególnie, że ten sport bardzo się rozwinął, a kobiet na scenie polskiego enuduro ciagle przybywa. Wszystko zależy od oczekiwań. Dla mnie rower jest przede wszystkim odskocznią od codziennśsci. Praca na etacie, sporo stresu, życie w dużym mieście... rower daje mi poczucie wolności, a możliwość obcowania z górami i z naturą jest bezcenna. Start w zawodach jest dla mnie związany z frustracjami i stresem, bo w góry daleko i nie każdy weekend mogę pojeździć, bo w poniedziałek do pracy, więc nic nie może się wydarzyć. I nie chodzi o szukanie wymówki. Ktoś po prostu lepiej radzi sobie z tym stresem, na mnie wpływa on tylko negatywnie.

 

3. Idealny dzień na rowerze zawsze zaczyna się od kawy. Kto był ze mną na wyjazdach, to wie, że zawsze mam ze sobą kawiarkę. Dla mnie integralną częścią takiego dnia, jest podjazd oraz zjazd po naturalnych trasach. Korzenie, kamienie i ścianki to zdecydowanie moje klimaty, dlatego niejednokrtonie rezygnuję z bike parków. Ważni są też ludzie. Mam ogromne szczęście i jeżdżę z fajnymi ludźmi. Raz, że mają niesamowite poczucie humoru. Dwa, jako że zazwyczaj jest to grono męskie, poziom jazdy jest dość wysoki. Nie chce odstawać, zawsze mam kogo gonić i nie odpuszczam trudnych sekcji. Bardzo mnie to mobilizuje, i tym bardziej nie czuje potrzeby ścigania, bo jazda z nimi jest dla mnie niezwykle rozwijająca i satysfakcjonująca.

 

 

 

Monika Turnau, "matka" całej ekipy jeżdżącej po Ślęży i Raduni

Jeździć enduro zaczęłam bardzo późno. Nie jestem już gówniarzem 😉 W związku z czym, jestem kobietą, która dokładnie wie, czego chce. A także, czego nie chce 😊


ad.1. Ściganie nie interesuje mnie w ogóle. Kompletnie nie mam ciśnienia. Mam w doopie to czy jeżdżę wolniej od innych, czy mam gorsze ciuchy, czy też słabszą kondycję.

 

ad.2. Na zawodach byłam trzy razy...tzn. PIERWSZY, OSTATNI I NIGDY WIĘCEJ 🤪 Czyli pojechałam raz w zawodach bo mój facet namawiał mnie i prosił. Jeździmy razem, więc myślał, że mi się spodoba i będziemy też razem się ścigać. Niestety. To nie dla mnie. Rywalizacja i spina, jaką tam zobaczyłam, tylko mnie upewniła w tym, że mam to w głębokim poważaniu 😎 Jeżdżę enduro bo kocham jeździć rowerem po górach. Kocham enduro bez spiny i bez pośpiechu. Na lajcie, wręcz w slow motion 😎 Chcę aby to trwało i trwało....Uwielbiam wspiąć się na szczyt i zmęczyć do bólu. A dlatego to uwielbiam bo potem jest nagroda w postaci zjazdu w dół! No i jeszcze kocham w górach piękne widoki, brak ludzi, zgiełku, betonu i całego tego miastowego syfu. Dlatego też ubóstwiam Radunię! Wolę ją od Ślęży. Mniej turystów...Radunia ma na mnie cudowny wpływ. Sam zjazd z góry, dostarcza mi tyle szczęścia, że nic tego nie przebije! Nic i nikt! Poza tym uwielbiam mój rower! Mam wrażenie, że został skonstruowany indywidualnie dla mnie. Jak wsiadam na niego, czuję jakbyśmy byli jednością.Niesamowite uczucie. Czuję się na nim lepiej i bezpieczniej, niż na nogach. Wolę jechać, niż chodzić 🙃
Kurcze, sorry, mogłabym na ten temat nawijać non stop. dobra.

 

ad.3. Idealny dzień na rowerze...Któregoś dnia stworzyłam grupę ludzi. Tak, jestem matką pewnej grupy ludzi, którzy są podobnie walnięci, jak ja...Każdy z nich jest inny ale jednak podobny do mnie. Oczywiście mamy różne poglądy w przeróżnych sprawach. Jednak wszyscy kochamy enduro! Także, od mniej więcej dziesięciu miesięcy...prawie w każdą sobotę lub niedzielę...mam ten idealny dzień na rowerze! Rower, góry i moja grupa ludzi w pogiętych hełmach, czy jak wolisz, zrytych beretach 🤪 Jeździmy bez spiny, na lajcie i w zajebistych nastrojach. Wszystko to, co nas wkurwia na co dzień, zostaje w mieście. Wsiadamy na rowery i bawimy się jak dzieci! Kocham to!

 

To dopiero część z odpowiedzi, kolejne będziemy wrzucać sukcesywnie. Chcecie wziąć udział w dyskusji? Piszcie!

 

 

Komentarze do artykułu