EVERYSIGHT RAPTOR – Okulary rozszerzonej rzeczywistości

Technologia lotnicza na usługach rowerzystów? Okulary rozszerzonej rzeczywistości Raptor wyświetlą mapy, tracki, dane i parametry treningowe bezpośrednio przed oczami rowerzysty. Zastanawiacie się, czy na szlaku taki wyświetlacz będzie zachwycał, czy może bardziej irytował? Sprawdziliśmy to.



Z GPSem na orientację

 

Słońce nas rozpieszcza, szutrowa trasa pod kołami, drzewa zlewają się w zieloną linię. W amoku prędkości adrenalina i endorfina walczą ze sobą o palmę pierwszeństwa. Niech tak zostanie. Jazda. No, ale zaraz, zaraz, to było tam… Należało skręcić 200 metrów wcześniej. Widać to dopiero teraz, gdy słońce świeci w plecy, a nie na wyświetlacz nawigacji umieszczonej na kierownicy. Podobny scenariusz przerabiany był już ze sto razy. Brzmi znajomo?

 

Nawigowanie w ferworze jazdy bywa niewdzięczne. Wyświetlacze usytuowane na kierownicy są często mało czytelne. A nasłuchiwanie skrzeczącego głosu nawigacji ze smartfonu umieszczonego gdzieś w czeluściach plecaka nie napawa entuzjazmem. Ale dziś nie musi już tak być.

 

Everysight Raptor

Projektor powyżej prawej soczewki wyświetla dane na częściowo lustrzanej powierzchni. Spogląda się „poprzez” dane o wysokim kontraście. Dlatego dalekowzroczność nie jest problemem. Krótkowidz ma natomiast możliwość zamocowania soczewek korekcyjnych. Aby refleksy światła nie przeszkadzały, potrzebny jest kask z daszkiem.

 

Smartokulary

 

Everysight, filia izraelskiego producenta kasków dla pilotów, stworzyła Raptora, czyli pierwsze sportowe okulary, które dyskretnie wyświetlają dane bezpośrednio przed wzrokiem kolarza. Tym samym Raptor zastępuje wszelkie rowerowe urządzenia z wyświetlaczem umieszczane do tej pory na kierownicy. Okulary można obsługiwać na dwa sposoby: za pomocą touchpada umieszczonego na prawym zauszniku lub za pośrednictwem bezprzewodowego, przyciskowego kontrolera, z poziomu kierownicy. Raptor ma wbudowany GPS, komunikuje się za pomocą protokołów Bluetooth i ANT+.  Umożliwia łączenie z czujnikami każdego rodzaju, których odczyty pojawiają się następnie na sześciu indywidualnie konfigurowalnych polach przed oczami rowerzysty. Ale to jeszcze nie wszystko! Smartokulary reagują na komendy głosowe. Dzięki nim zrobimy zdjęcia, nagramy film lub odtworzymy muzykę. Na szczęście nie potrafią dzwonić… Smartfon będzie potrzebny jako interfejs do ich skonfigurowania oraz wysłania danych do chmury.

 

Everysight Raptor

Wbudowaną kamerę włączymy komendą głosową. Po słowach „Go Everysight” okulary aktywują się. Polecam. Nawet mimo szumu wiatru i opon funkcja działa zaskakująco dobrze. Poziom jasności wyświetlanych komunikatów można regulować w dziewięciostopniowym zakresie, niestety, tylko krok po kroku.

 

100 gram cudów techniki

 

Okulary ważą 100 gramów. W ramce znajdują się komputer i projektor, które wysyłają dane na częściowo lustrzaną powierzchnię prawej soczewki, w sam środek pola widzenia. Dokładny układ i rozmiar projekcji mogą być ustawiane za pomocą aplikacji na telefon. Wszystkie kolejne konfiguracje odbywają się także za pośrednictwem tej aplikacji. Sygnał GPS okulary pobierają opcjonalnie ze smartfonu.

 

Główny wyłącznik znajduje się na dolnej części lewego zausznika, na którego końcu umieszczono też port micro USB do ładowania wewnętrznego akumulatora. Bateria ma zapewnić czas działania na poziomie 8 godzin. Przed pierwszym użyciem należy skomunikować ze sobą smartfon i okulary, a także czujniki. Wprowadzenie do obsługi wygląda następująco: 1. dotknij touchpad na zauszniku; 2. przesuń palcem do przodu, cofnij; a teraz dotknij i przesuń w dół. Przed oczami pojawiają się kolejne opcje menu.

 

W celach nawigacyjnych Everysight udostępnia online mapy openstreet, które muszą zostać skopiowane do odpowiedniego katalogu w okularach. Przebieg trasy (wedle upodobania z mapą w tle) pojawia się w polu widzenia. Zapis trafia do spersonalizowanego obszaru w chmurze (Everysight Cloud). Korzystanie z funkcji jest bezpłatne. Dane z chmury można eksportować np. do Stravy.

 

Everysight Raptor

Raptor to w zasadzie nie tyle okulary, co komputer z kamerą, GPS i odbiornikiem Bluetooth i ANT +, który zastępuje tradycyjne urządzenia rowerowe. Główny wyłącznik znajduje się na lewym zauszniku. Krótkie naciśnięcie wyłącza komunikaty, ale zapis danych z jazdy trwa.

 

Z RAPTOREM EVERYSIGHT W TERENIE

 

Żeby tylko nie zapomnieć o podziwianiu kwiatuszków. Żeby tylko nie zapomnieć… Na początku przygody z Raptorem człowiek roi sobie, że siedzi za kokpitem myśliwca. Żółte wskazania nawigacji wyraźnie odcinają się na tle jodłowego lasu. Linia trasy obraca się zgodnie z kierunkiem ruchu, obszar nawigowania wyznaczany jest przez strzałkę kierunku. Chyba tak właśnie musi się czuć pilot w trakcie lotu koszącego.

 

Everysight Raptor

 

Piechurzy patrzą na mnie jakoś krzywo. Albo to ja wyglądam komicznie, albo te okulary są tak kosmiczne. I chociaż z zewnątrz nie widać wirtualnej rzeczywistości, ludzie i tak są zaciekawieni. Nie gubię się nawet na nowych, wytyczonych wcześniej trasach. Jedno przeciągnięcie palcem po zauszniku wstecz i już widzę profil wysokości zbliżającej się trasy. Za nawigację i przejrzystość należy się 500 plus… Eee, no, oczywiście piątka z plusem! Na leśne ścieżki powinno się jednak zakładać jaśniejsze soczewki (dodatkowe 383 zł). Standardowe szare sprawdzają się w pełnym słońcu, ale niekoniecznie w lesie.

 

Everysight Raptor

Okulary obsługuje się za pomocą touchpada na prawym zauszniku. Przesuwając i dotykając, poruszamy się po opcjach menu. Istnieje też możliwość bezprzewodowego sterowania wszystkimi funkcjami za pośrednictwem przycisków kontrolera umieszczanego na kierownicy.

 

Kwestia przyzwyczajenia

 

Z czasem przyzwyczajam się do przepływu informacji, przyciemniam wyświetlacz i przełączam się między komunikatami. Technologia sprawia wrażenie dopracowanej. Tylko z niektórymi czujnikami ANT + chwilowo tracę łączność. Brakuje automatycznej regulacji poziomu jasności, która przydałaby się w sytuacji, gdy zmieniają się warunki oświetleniowe. Te 100 gramów, spoczywających na nosie dzięki wygodnym noskom, da się znieść. Ale w ostrym terenie okulary podskakują, aż do dolnej krawędzi kasku. Szerokie zauszniki, na które nie ma dużo miejsca, kolidują z kaskiem. Uciskają też mocno za uszami. To niewielkie niedogodności w porównaniu z konwencjonalnymi okularami.

 

Od strony funkcjonalnej Raptor po prostu wymiata. Choć w trudnym terenie kontroler Bluetooth na kierownicy będzie bezpieczniejszy niż manipulowanie przy zauszniku. Wydajność kamery jest w porządku, chociaż nie zastąpi ona kamery konwencjonalnej. Po tygodniu znajomości z Raptorem człowiek jest już na tyle przyzwyczajony i zrelaksowany, że na nowo może wrócić do podziwiania kwiatuszków.

 

Everysight Raptor podsumowanie

 

WAGA: 100 g
CENA: 3225 zł (pamięć 16 GB)
OPCJE: 32 GB pamięci (3440 zł), Jaśniejsze soczewki, kocowanie na soczewki korekcyjne, kontroler bluetooth na kierownicę
FUNKCJE: Nawigowanie, projekcja danych, trening, filmowanie i fotografowanie, odtwarzanie muzyki

 

Dowiedz się więcej na: everysight.com

 

Przeczytaj również:

 

Szkocja - z wizytą u królowej

First Ride - Marzocchi Bomber Z2

Long Ride: Bell Sixers MIPS

Long Ride - No Limited X 29 X Light

Komentarze do artykułu