Cudne manowce. Test rowerów trailowych do 12 tys. złotych

Rowery trailowe, niejako z założenia, powinny sprawiać radość i być równie dobre zarówno na zjazdach, jak i na podjazdach. Okazuje się, że w zadanym przedziale cenowym nie wszystkie skradły serca naszych testujących. Sprawdzian w centrum trailowym Lipno ukazał ich mocne, ale zdemaskował też słabe strony.



W ZGODZIE Z NATURĄ

 

Jeszcze przed rozpoczęciem rundy testowej wiedzieliśmy, że nocowanie w hotelu byłoby łatwiejsze i bardziej komfortowe. Jednak tym razem trzy jedynki z obiadokolacją nie wchodziły w grę. Spanie pod chmurką, tak jak jazda na rowerze górskim, to świadomy wybór i ucieczka od rutyny życia codziennego. To czas bez porannego budzika i zaprzątania sobie głowy wiadomościami telewizyjnymi. Tak więc postanowione: śpiwór, namiot i karimata. Chcieliśmy skupić się na sprawach najważniejszych. A dla kolarza górskiego to świeże powietrze, obcowanie z naturą i oczywiście radość z pokonywania singeltracków. Tylko nie wiemy jeszcze, który z rowerów będzie do tego najlepszy.

 

"FLOWTREJL" CZESKIEGO LASU

 

Udało się, namioty stały już na brzegu Zbiornika Lipnowskiego. Lipno leży w Czeskim Lesie, około 40 kilometrów od Pasawy. Pożółkłe, restauracyjne reklamy, odpadający tynk to niemi świadkowie przeszłości. Nowe hotele oraz port jachtowy, przyklejony do malowniczego wybrzeża, mają symbolizować zmianę. Reliktami minionych czasów nie zaprzątaliśmy sobie głowy. Cel naszego przyjazdu był inny. Tomas Kvasnicka, artysta, projektant trailowych ścieżek, budowniczy legendarnego centrum trailowego pod Smrkem, odcisnął swój ślad także w tutejszym lesie. I to był powód naszej wizyty. Przyciągnął nas mały bike park i okoliczny „Floutrejl”. Ścieżki niczym tor bobslejowy, niezliczone wyprofilowane zakręty, małe skocznie, wyboiste odcinki, wszystko to sprawia, że 200‑metrowe wzgórze w Czeskim Lesie to raj dla kolarza górskiego. Trudno też było o lepsze warunki do sprawdzenia naszych rowerów o skoku 120-140 mm.

 

 

O WŁASNYCH SIŁACH

 

Podczas pierwszej rundy testowej zignorowaliśmy wyciąg krzesełkowy, jaki w ślimaczym tempie podwozi na start freeriderów, którym nie chce się pedałować. I chociaż średnia waga na poziomie 14,4 kg (łącznie z pedałami) nie zachęcała do podjazdów, naszym zdaniem rower trailowy musi się sprawdzać także pod górę. Zjazdy to oczywista przyjemność, ale jakby na to nie patrzeć, klasyczna (bez podwożenia, bez wyciągów i bez elektrycznego wspomagania) wyprawa rowerowa wciąż w 70% składa się z pedałowania. Wiadomo, że nie sama waga decyduje o zdolnościach wspinaczkowych sprzętu, ale im jest niższa, tym łatwiej.

 

 

Rowery trailowe - waga

 

 

PODJAZD – CZYLI ZMAGANIA Z MATERIĄ

 

Giant i Marin ważą znacząco ponad 14 kilogramów, o czym dobitnie dały znać naszym udom jeszcze przed pierwszym zjazdem. Nadwaga, opony o agresywnym bieżniku i wyposażenie ukierunkowane na zjazdy - tym producentom nie udało się oddać ducha roweru trailowego. I o ile w miarę płaskie podjazdy da się jeszcze na nich pokonać, przy długich i stromych to już uparte zmaganie się z materią. Nawet wspomagający pedałowanie całkiem stromy kąt rury podsiodłowej nie jest w stanie skompensować tej niedogodności. Oczywiście za 2700 euro trudno oczekiwać superlekkich maszyn do wspinania. Jeśli jednak już po pierwszym podjeździe dwóch z trzech dobrze wytrenowanych testujących zaczyna myśleć o wyciągu, coś tu nie gra. W większości przypadków 140‑milimetrowy skok zawieszenia ramy ważącej ponad 3 kilogramy i masywne opony enduro to cechy, które nie pasują do kategorii oraz przeznaczenia rowerów trailowych. Ale w tym przedziale cenowym da się jednak wyprodukować rower, który jest nie tylko lekki, ale i daje przyjemność na podjazdach, świadczą o tym Canyon i Rock Machine. Sprawdziliśmy, czy przedstawiciele wagi ciężkiej mogą chociaż zrewanżować się na zjazdach.

 

 

W DÓŁ ZE STOICKIM SPOKOJEM

 

Krótka przerwa na złapanie oddechu. Z miejsca startu do Floutrejl widać nasze rozstawione nad jeziorem namioty. Dookoła niepowtarzalny widok. W takich chwilach dociera do nas, że kolarstwo górskie to nie tylko zastrzyk adrenaliny na zjazdach, czy fizyczne zmęczenie pod górę, to także widoki, chociażby takie jak ten. Nie mówiąc już o ucieczce od rzeczywistości, a także poczuciu wolności, jaką daje proste obozowanie na łonie natury. Klik wpinanych butów i kończymy egzystencjalne rozważania. Skoro pogadaliśmy już o poczuciu wolności i zmęczeniu, czas było przejść do adrenaliny. O ile na podjazdach łatwo było wskazać faworytów, na zjazdach okazało się to nie do końca oczywiste. Wszystkie rowery trzymały bardzo wysoki poziom. Kluczowe dane geometryczne, wyłączywszy Marina na 27,5‑calowych kołach, w pozostałych przypadkach były niemal identyczne. W rowerach z kołami 29‑calowymi kąt główki ramy oscyluje w zakresie 0,75 stopnia wokół umiarkowanej wartości 67 stopni. Rozstaw kół w rowerach o rozmiarze L zmienia się o 1,3%, co w przeliczeniu daje 16 mm.

 

 

Rowery trailowe - sztywnosc-i-bezwladnosc-kol

 


Mogłoby się wydawać, że podejście przemysłu do kwestii ujednoliconej geometrii, która skądinąd bardzo dobrze się sprawdza, ustabilizowało się. Prawie wszystkie rowery na 29‑calowych kołach prowadzą się spokojnie i nawet przy dużych prędkościach trudno wyprowadzić je z równowagi. Marin na mniejszych kołach wybacza wprawdzie mniej błędów, ale zachwyca doświadczonego rowerzystę chęcią do ekstremalnej zabawy. Zjazdy bezlitośnie weryfikują zawieszenie, odkrywając duże różnice w jego pracy. Na tym polu dobrze wypadły Canyon i Rock Machine, rowery o dużym skoku i harmonicznej charakterystyce pracy zawieszenia. W Rock Machine zawieszenie zestrojono sportowo, a Canyon amortyzuje bardziej komfortowo. Po dwóch dniach testowych w okolicach Lipna stwierdziliśmy, że na zjazdach żaden z rowerów nie miał problemów, jednak na podjazdach różnice między poszczególnymi modelami są duże. Wszechstronny był tylko Canyon.

 

 

PRZED ZAKUPEM ZBADAĆ RYNEK

 

Kupując rower z przedziału cenowego do 12 000 zł, warto dokładnie zbadać rynek. Wielu producentów zbliżyło się do górnej granicy. W tej cenie Canyon oferuje nam bardzo dobry i ponadprzeciętnie wyposażony rower. Waga stanowiła jeden z najważniejszych wyznaczników tego testu. Rowery o ciężkich kolach, ważące znacząco ponad 14 kilogramów nie prowadzą się przyjemnie na mieszanych (podjazdowo/zjazdowych) trasach. Canyon ma bardzo dobre zawieszenie, jako jedyny został zbudowany na karbonowej ramie i to on wygrywa nasze porównanie.

 

 

TESTOWANE ROWERY

 

Rowery trailowe to w pełni amortyzowane konstrukcje o skoku 120–140 mm, które powinny zapewniać porównywalną przyjemność z pokonywania podjazdów, jak i zjazdów. Jednak wszyscy ci, którzy poszukują adrenaliny na zjazdach albo poruszają się po bardzo wymagających i ambitnych szlakach, powinni rozejrzeć się raczej za rowerami z kategorii all mountain lub enduro. Większość testowanych rowerów ma 29-calowe koła. Na podjazdach niektóre muszą walczyć z wysoką wagą. Na zjazdach najbardziej zauważalne są różnice w zawieszeniu.

 

 

TECHNIKA POMIAROWA

 

Canyon, który dystrybuuje swoje produkty bezpośrednio, wyposażył testowany model bezkompromisowo. Giant imponuje wagą ramy oraz udowadnia, że budując z aluminium, spokojnie można zejść poniżej 3 kilogramów. Ocenę bardzo dobrą i tytuł zwycięzcy testu uzyskał Canyon.

 

 

Rowery trailowe - technika-pomiarowa-1Rowery trailowe - technika-pomiarowa-2

 

canyon_neuron_cf_8

 

CANYON Neuron CF 8.0
Cena: 12 299 zł 

 

 

canyon-neuron-cf-graf

 

 

Canyon jako jedyny zbudował rower na karbonowej ramie. Nie oszczędzał też na jakości wyposażenia. Napęd, elementy zawieszenia, opony i koła to komponenty z wysokiej półki. Lepsze nawet niż u konkurencji. Jedynie hamulce Sram Guide-T są trochę za słabe. Poza tym kultura pracy całego roweru jest na najwyższym poziomie. O zwycięstwie w kategorii „podjazd” zdecydowały najniższa waga oraz neutralne zachowanie konstrukcji tylnego trójkąta. Pewność na zjazdach wynika z niskiego suportu i efektywnego skoku zawieszenia. Nieco dłuższa, bo 440-milimetrowa, rura łańcuchowa sprawia, że Neuron także przy dużych prędkościach jedzie po szlaku jak po szynach. W zakrętach inne bywają żwawsze. W zasadzie są tylko dwie niedogodności: większość rozmiarów dostępna będzie z końcem lipca, to po pierwsze. A po drugie trzeba pogodzić się z brakiem klasycznej obsługi sprzedażowej. Podsumowanie: Całkowicie udany, spójnie wyposażony rower. Neuron łączy niską wagę i dobre właściwości jezdne, bez znaczenia czy szlak wiedzie pod górę, czy też w dół. 

W majowym numerze testowaliśmy model Canyon Neuron CF 9.0.

 

 

 

GIANT Trance 29 2
Cena: 11 499 zł

 

 

giant-trance-29-2-graf

 

Od tego roku Trance dostępny jest także na 29-calowych kołach. Do tej pory mistrzowska konstrukcja tylnego wahacza Gianta działała wyśmienicie. W najnowszym modelu Tajwańczyków pojawiły się jednak słabe punkty. Szczególnie na niskich przełożeniach, podczas podjazdów, konstrukcja mocno buja i wymaga platformy. Na zjazdach tłumik ze 124 mm skoku nie działa tak dobrze jak amortyzator Fox34. Niechętnie tłumi duże i szybko następujące po sobie uderzenia, przenosząc je dalej na kierującego. Pozostałe rowery są na zjazdach zdecydowanie bardziej komfortowe. Trance ma długi Reach i także w zakrętach zachowuje się trochę nienaturalnie. Przy szybkich zmianach kierunku rower wymaga zdecydowanej pracy ciałem. Mimo lekkich kół zastosowane opony enduro stwarzają duże opory toczenia, wspinaczka jest więc mozolna. Hamulce Guide-T mają 180 mm tarcze, ale nie są tak wydajne jak konkurencja w postaci Shimano czy Magury. Podsumowanie: Z powodu nieharmonicznego zawieszenia Giant Trance pozostanie gdzieś w połowie stawki testowanych rowerów.

 

 


MARIN Hawk Hill 3 27,5
Cena: 8999 zł

 

 

marin-hawk-hill-3-graf

 

 

Marin to jedyny producent, który udostępnił rower na 27,5-calowych kołach. Dla nas to powód do radości, bo za sprawą geometrii skłaniającej do zabaw i lekkości, z jaką się nim pedałuje, urozmaicił nasz test. Krótki 30 mm wspornik kierownicy od- powiada za superbezpośrednie kierowanie. Także dzięki niemu pozycja, mimo długiej rury górnej (635 mm), jest w miarę wyprostowana. Zakres przełożeń napędu 1x11 jest niewielki i plasuje naszego Marina gdzieś w środku stawki. Na zjazdach 27,5-calowe koła wybaczają mniej błędów, co szczególnie przy dużych prędkościach i skoku 130 mm wymaga dobrej techniki jazdy. Kto jednak nie ma z tym problemu, będzie się świetnie bawił i skakał z korzenia na korzeń albo nonszalancko jeździł na tylnym kole. Żaden inny rower nie zachęca tak mocno do zabawy i nie prowadzi się tak lekko. Hamulce Tektro były dla nas miłą niespodzianką.
Podsumowanie: Zabawowy rower z bezpośrednim prowadzeniem. Każdy, kto potrafi jeździć technicznie, pokocha go, mimo że na zjazdach dysponuje mniejszymi pokładami rezerw.

 

 


ROCK MACHINE Blizzard TRL90-29
Cena: 11 176 zł

 

 

rock-machine-blizzard-graf

 

 

Rower czeskiego producenta Rock Machine był w Lipnie na swoim rodzimym podwórku i wykorzystał ten fakt bezlitośnie. Mimo średniego wyposażenia testujący wyrywali go sobie z rąk. Na podjazdach opony WTB-Trailboss nie miały żadnej konkurencji, a konstrukcja zawieszenia VPP nawet w otwartej pozycji zachowywała spokój. Mimo stosunkowo wysokiej wagi rower może równać się z najlepszymi wpinaczami z całej stawki. Jest to możliwe dzięki udanej geometrii i kinematyce zawieszenia. Także na zjazdach maszyna nie pozwala sobie na wiele słabości. Czterotłoczkowe hamulce Shimano są znakomite. 29-calowe koła gwarantują pewną jazdę, podczas gdy umiarkowana geometria dodaje odrobinę zabawowego charakteru. Lekko progresywna charakterystyka nie pozwala zapadać się zawieszeniu podczas wyskoków i w zakrętach. Podsumowanie: Rock Machine potrafi wszystko i nie ma powodów do wstydu nawet w obliczu rozpoznawalnych marek. Z dużym potencjałem na zjazdach, bez problemów na podjazdach.

 

 

Przeczytaj również:

 

Prototypowy elektroniczny napęd MTB Ceramic Speed

Enduro sprzęt - ochrona oczu

Trakcja - opony enduro