Finał pucharu świata DH w Snowshoe – najlepszy wyścig ever?

Takiej dramaturgii nie wymyśliłby nawet Szekspir. To, co działo się w finale Pucharu Świata DH w Snowshoe przypominało prawdziwy horror. Choć tym razem ze szczęśliwym zakończeniem, jak to jednak bywa, nie dla wszystkich...



Kiedy wczoraj pisaliśmy o tym, że walka w finale PŚ będzie zażarta, nic nie zwiastowało podobnej dramaturgii. Wiadomo, że w zjeździe na topie jest ciasno. A że cała rzecz miała się rozstrzygnąć między Amaury Pierronem a Loicem Bruni, to tylko zaostrzało apetyt. Dla Loica plan był jasny, jeśli chciałby wygrać generalkę, powinien znaleźć się w pierwszej trójce. Dla Pierrona także. Powinien wygrać i modlić się, by Loic był poniżej trzeciego miejsca. Tyle w skrócie.

 

Finał pucharu świata DH w Snowshoe

 

Trasa godna finału

Trasa w Snowshoe, gdzie Puchar Świata rozgrywano po raz pierwszy, była nowością dla wszystkich. I zdecydowanie trudno nazwać ją łatwą, a na pewno można specyficzną. I godną finałów. Po pierwszym fragmencie szybkich prostych z lotami i road gapem wpadało się na sekcje strome i pokręcone do lasu, w morze kamieni. Jakby był tego mało, kilka fragmentów urozmaicały korzenie. Tu szybkość jazdy była kluczowa dla utrzymania prędkości. Tym bardziej, że kolejny fragment to znów rock gardeny, tyle że jeszcze bardziej chore, nawet jeśli minimalnie bardziej płaskie.  Co ciekawe, równie wiele można było stracić na kolejnym fragmencie, gdzie na łatwo wyglądającej łączce należało ostro pedałować. Potem tylko jeszcze kilka szerokich zakrętów na pełnej prędkości i... meta!

 

Finał pucharu świata DH w Snowshoe

 

 

Finał pucharu świata DH w Snowshoe

 

 

Horror w końcówce

Oczywiście wszyscy czekali na wielką dwójkę, ale i wcześniej sporo się działo. Czasy w okolicach 3:10 dawały wysoką pozycję, ale nie gwarantowały podium. Podobny miał Laurie Greenland, jedyny zawodnik w tym roku, który wbił się między Francuzów na najwyższe podium w PŚ. Minimalnie przegrał z nim Baptiste Pierron, czyli starszy brat Amaury. Bardzo blisko byli też Loris Vergier i Connor Fearon. A potem zjechał... Amaury Pierron. A raczej, mniej więcej w sposób kontrolowany, "spedałował". Czas niewyobrażalny - 3:04.283! Ponad 5 sekund przewagi nad kolejnym zawodnikiem! Bynajmniej nie oznaczało to, że sprawa jest już zamknięta. Klasę pokazał Greg Minnaar z 3:06.022 - nawiasem mówiąc najstarszy w stawce! Pierronowi zrobiło się zaś naprawdę gorąco, gdy drugą część trasy fenomenalnie przejechał Charlie Harrison 3:04.598. W tym momencie zostało dwóch zawodników - Bruni i Danny Hart - z najlepszym czasem eliminacji. Bruni, co dla niego niezwykłe, nie jechał czysto, mimo wszystko wystarczyło to, by dojechać do mety z trzecim wynikiem - 3:05.776. Gdyby Hart go wyprzedził, z generalki byłyby nici. Chyba, że... pokonałby też Pierrona. I dokładnie tak się stało. Danny Hart w nieprawdopodobnym stylu pokonał wszystkich i wygrał w końcu upragniony Puchar Świata, przy okazji rozstrzygając losy generalki. Czas 3:03.627!

 

Końcowe wyniki edycji

Elite Men

1. Danny Hart: 3:03.627
2. Amaury Pierron: +0.656
3. Charlie Harrison: +0.971
4. Loic Bruni: +2.149
5. Greg Minnaar: +2.395

 

Chcecie przeżyć to sami? Warto. Powtórka dostępna na Red Bull TV !

 

 

Finał pucharu świata DH w Snowshoe

 

 

Finał pucharu świata DH w Snowshoe

i już uspokojony z pucharem świata w dłoni! 

 

Komentarze do artykułu