Etapówka Masiv. Toaleta na 8. torze…

Czeska etapówka Masiv miała być przygodą szczególnego rodzaju. Startujący mieszkali w specjalnym pociągu z przedziałami sypialnymi. Ścieżek nie brakowało, toalet i owszem.



Batonowa kolacja

 

„Co za beznadziejna kolacja! Nie zostało nic innego, jak monotonne żucie batonów energetycznych.” Nasi bohaterowie właśnie przegapili oficjalne wydawanie posiłków, czyli ominęło ich udko kurczaka i ziemniaki. Opcja wycieczki do najbliższej restauracji nie istniała. Podobnie jak pozostałych 134 amatorów ścigania znajdowali się właśnie w pociągu przemierzającym czeskie pustkowie. Choć garnki w wagonie restauracyjnym były już puste, zapach kolacji docierał nawet do ostatniego przedziału.

Pierwszy etap Masiv MTB Race był już za nimi, trzy kolejne jeszcze czekały. Życie w pociągu należało do koncepcji imprezy dla fanów kwasu mlekowego. Próbując przeżuć niezbędną porcję energii, obaj zastanawiali się, czy ten pomysł, jedyny w swoim rodzaju, ma sens. Czy aby kombinacja podróży pociągiem i wyścigu MTB nie narodziła się podczas zakrapianej imprezy?

 

Masiv MTB

Codzienność podczas wyścigu. Wypakowywanie rowerów i pchanie do miejsca startu.

 

Romantyzm kolejowej Skody

 

Przez cztery dni 136 startujących było ściśniętych w ciasnej przestrzeni. Na wyścig organizatorzy wypożyczyli starą lokomotywę Skody i 13 wagonów od czeskich kolei. Dwa wagony służyły za garaż dla rowerów, w jednym gotowano, dwa kolejne służyły za jadalnię. Pozostałe wagony pochodziły z pociągu nocnego i miały małe, dwuosobowe przedziały. W tym pociągu żyła, jadła i spała większość uczestników. Niewielu, przy wyborze pakietów startowych, wykupiło opcję noclegów w hotelu. W końcu to czar wspólnego życia i podróży pociągiem sprawia, że wyścig jest wyjątkowy. W ciągu czterech kolejnych dni uczestnicy mieli pokonać 680 kilometrów, startując z Pragi, przez Kostany, Prunefov, Karlowe Wary i Nyrsko. Wszystkie miasta etapowe znajdowały się w pobliżu niemieckiej granicy. Między nimi kolarze powinni byli pokonać cztery maratonowe trasy w dwuosobowych teamach. W sumie do pokonania było 221 kilometrów i 7500 metrów podjazdów, zanim po ostatnim etapie lokomotywa miała zaciągnąć wszystkich z powrotem do Pragi.

 

Masiv MTB

W ciuchach rowerowych na peronie, widok trochę nietypowy.

 

Sam pomysł brzmiał urzekająco – tydzień bez samochodu, zamiast tego w wagonie z miejsca jednego etapu na drugi. Dla części uczestników aspekt ekologiczny okazał się wystarczającym powodem, by zameldować się w wyścigu. Także dla tych, którym nie wystarcza samo ciśnięcie bez przerwy do przodu. Wyobrażenie na temat wyścigu Masiv okazało się jednak bardziej romantyczne niż rzeczywistość.

 

Masiv MTB

Strefy startu/mety kuszą prysznicami, ciepłym jedzeniem i odprężającą muzyką.

 

 Rzeczywistość Skody

 

Aż do godziny 21 wagony kołysały się po torach północnych Czech. Tak naprawdę nikt nie był w stanie wypocząć w tych warunkach. Specjalny pociąg z głośnym zgrzytem zatrzymał się na bocznicy stacji Most. Tu wszyscy spędzą noc. By pozbyć się resztek przeżutych batonów, zostało jeszcze tylko wyszorować zęby. Ale wagonu łazienki nie dowieziono. Głowa wystawiona za okno przedziału sypialnego i łyk wody z butelki musiały wystarczyć. Oficjalnie WC znajdowało się w budynku stacji, mniej oficjalnie szło się za najbliższy pociąg towarowy i zraszało zardzewiałe szyny. Nikomu to nie przeszkadzało. Ważne było tylko, by przed opuszczeniem pociągu rozejrzeć się, bo na sąsiednich torach praca trwała bez przerwy. Jeśli ktoś miał lekki sen, mógł w ciągu nocy policzyć, ile wagonów towarowych przejechało przez stację. Składane łóżka w małych przedziałach sypialnych były nawet komfortowe, ale wybitnie wąskie. A może rezygnacja z komfortu miała być największą atrakcja tej etapówki? Większość postanowiła poczekać na koniec królewskiego etapu, zanim wyda wyrok. Nasi bohaterowie, mimo przegapionej kolacji i deficytów komfortu, następnego ranka, połowicznie wypoczęci, ale wyskoczyli z pociągu.

 

Masiv MTB

Czesi z Teamu Bikestrike Alset wygrali pierwszy etap.

 

Podczas śniadania w pociągu jadącym z Mostu do Prunefova naładowali swoje talerze po brzegi. Jeszcze tylko szybki odbiór rowerów z wagonu ze sprzętem i już można ruszać. Zgodnie z opisem do linii startu z pociągu trzeba było jeszcze podjechać dwa kilometry. Po przegapionej kolacji za wszelką cenę nie chcieli raz jeszcze się spóźnić. Dziś wiedzieli już, że plan czasowy przy drzwiach toalety w wagonie numer trzy nie jest elastyczny i dyktuje przebieg dnia. O godzinie 10 zabrzmiał wystrzał startera.

 

Masiv MTB

W pociągu było ciasno. Bez cielesnego kontaktu trudno było się poruszać. Numery startowe na drzwiach pokazywały, gdzie kto śpi.

 

Indiana Jones na starcie

 

Nogi świeżo ogolone, koszulki opinają umięśnione sylwetki. Teamowe koszulki pozwalają przypuszczać, że zawodnicy mają już niejakie doświadczenie startowe. Poprzedniego dnia obaj jechali w koszulkach finiszerów Alb Extreme, twardego testu liczącego 305 kilometrów, dziś jest to Rally di Romagna, koszulka z włoskiej etapówki. Obaj szukają nietypowych wyzwań. „Wśród startujących amatorów jesteśmy niczym Indiana Jones” – żartuje pierwszy. „Po prostu start w wyścigu? Nie. Przy okazji musi być jakaś przygoda”. W przypadku etapówki Masiv skusiło ich życie w pociągu. Koledzy za pracą wyjechali do Szwajcarii, tam spędzają każdą wolną minutę na rowerze szosowym lub górskim. Pierwszy etap skończyli na trzecim miejscu. Dziś obaj liczyli na lepszy wynik. Jeszcze na peronie prowincjonalnego miasteczka Prunefov wskoczyli na swoje rowery i podążyli za znakami do strefy startu drugiego etapu.

 

Masiv MTB

Prunéřov, elektrownia produkująca energię z węgla brunatnego, nie przypomina pocztówkowego obrazka, ale produkuje prąd, którym zasilany był specjalny pociąg.

 

Czas, start!

 

Dwa kilometry od dworca, gdzie Prunefov opiera się o zalesione zbocza wzgórz Rudaw, w powietrzu wisiał już zapach rozgrzewających olejków. To cud, że mimo mylących drogowskazów wszyscy uczestnicy o czasie znaleźli się pod bramą startową. Padł strzał i nasi bohaterowie już na pierwszym podjeździe znaleźli miejsce w prowadzącej grupie. Chcieli przetestować konkurencję. Stroma, pocięta korzeniami ścieżka idealnie się do tego nadawała. Startujący z tyłu peletonu od dawna musieli pchać, podczas gdy czołówka pokazywała, co potrafi. Po 13 kilometrach i 400 metrach podjazdów został osiągnięty najwyższy punkt etapu. Nasza dwójka była skąpana w pocie, ale nadal z przodu. Procent ścieżek wynosił w tym momencie ponad 90 i do końca królewskiego etapu miał się nie zmienić. Na zjazdach ścieżki były szczególnie wąskie i często prowadziły tunelami przez gęste zarośla.  Bez drogowskazów i z rzadka użytych taśm nie sposób byłoby znaleźć ścieżki nawet z użyciem GPS‑a. Rozgałęzienia w gęstym lesie były zbyt ukryte.

 

Masiv MTB

Trasy w większej części przebiegały po fantastycznych ścieżkach w czeskich lasach.

 

Trasa częściowo została wytyczona specjalnie dla fanów ścieżek. Czasami płynna, czasami wyboista, przez korzenie w kierunku dna doliny. Nasza dwójka na hardtailach co prawda straciła na zjazdach kontakt z czołówką, ale mimo wszystko na piątym miejscu dojechała do celu etapu. Tuż za nimi kolejna dwójka. Jeden za drugim, oszczędzając siły na kole. Bez oglądania się, tak, żeby rywale nie dostrzegli słabości. Jeszcze 200 metrów. Uda płoną. 2400 metrów podjazdów i 65 kilometrów zostawiło swoje ślady. Zacisnąć zęby, jeszcze 100 metrów, finalny sprint. Wystarczyło.

 

Masiv MTB

Drugiego dnia zapasy piwa w pociągu się skończyły. Personel pokładowy jeszcze tej samej nocy zadbał o dostawę.

 

Piwny isotonik na linii mety

 

Większość uczestników tuż za linią mety sięgała najpierw po piwo. Strefa wokół startu i mety, podobnie jak poprzedniego dnia, została idealnie zorganizowana. Dostępne były prysznice i ciepłe jedzenie. DJ grał chilloutową muzykę. Niektórzy uczestnicy za kilka czeskich koron wykupili masaż rozluźniający mięśnie. Peleton był bardziej różnorodny niż na większości maratonów. Podczas gdy ambitni maratończycy kończyli obiad, para na V‑kach przejeżdżała linię mety. Później dołączył jeszcze 71‑letni Bolender z synem.

 

Masiv MTB

Życie na torach nie oferuje zbyt wiele komfortu. Zęby myje się na zewnątrz.

 

Wyścig etapowy Masiv to zdecydowanie nie spacerek. Na trasie trwa ostra rywalizacja, w pierwszej jednej trzeciej peletonu walczy się o sekundy i miejsca. Ale za linią mety pomaga się sobie nawzajem, wymienia częściami zapasowymi albo opowiada o najciekawszych fragmentach etapu. Niewiele miejsca, ograniczony komfort, zakłócana cisza nocna. Pierwszego dnia wydawało się, że Masiv oznacza przede wszystkim naukę rezygnacji. Ale po krótkim procesie przyzwyczajenia dla wszystkich stało się jasne, że wspólne życie w pociągu, spotkania za linią mety, przyjemność z jazdy po ścieżkach łączą wszystkich. Z konkurentów stali się kumplami, peleton stopił się w jedność.

 

Masiv MTB

W przedziałach restauracyjnym i sypialnym jest niewiele miejsca.

 

Kolega zaczął nerwowo patrzeć na zegarek. Właśnie minęła 16. „Jedzmy lepiej w kierunku stacji, za godzinę pociąg rusza dalej” – przerwał przyjemną pogawędkę, trwającą za metą, przy stole zastawionym piwem. Wszyscy ruszyli z powrotem na stację i schowali rowery do odpowiedniego wagonu. Wkrótce potem dróżnik dał sygnał, pociąg ruszył. Cel? Karlowe Wary, trzeci przystanek. Większość teamów chowa się w swoich przedziałach na drzemkę. Nasi bohaterowie zostali w wagonie restauracyjnym. Nie chcieli znów przegapić kolacji. Gdy kuchnia punktualnie o 18 otworzyła bufet z makaronami, znaleźli się w czubie kolejki. Za to o 18:15 został zamknięty kranik z piwem. Wzruszyli ramionami: „Przynajmniej dziś nie pójdziemy głodni spać”.

 

Masiv MTB

Pierwszego dnia większość uczestników wskoczyła nawet do jeziora.

 

INFO: MASIV MTB RACE              

 

WYŚCIG ETAPOWY MASIV odbędzie się w 2019 roku po raz trzeci. Startowe dla teamu wynosi 500 euro. Wliczone są w to noclegi w pociągu i wyżywienie. Jeśli ktoś nie chce spać w pociągu, może zamówić u organizatora noclegi w hotelach. Start możliwy jest tylko w parach. W sezonie 2018 trasa przebiegała w znakomitej większości singlami. Wyścig w sezonie 2019 odbędzie się w terminie od 11 do 14 września.

Wszystkie informacje dostępne pod adresem masivmtbrace.cz.

Masiv MTB

 

Przeczytaj również:

 

Szczęśliwy powrót - test ścieżkowców na diecie

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 

Kocioł Bimbru 2019 już za miesiąc

Trek Enduro MTB Series Rabka-Zdrój 2019