Szczęśliwy powrót – ścieżkowce na diecie w teście

W ostatnich latach ścieżkowce stawały się coraz cięższe. Na dłuższych, wymagających trasach zmęczonym turystom mogło więc brakować sił na powrót do domu. Mamy jednak dobrą wiadomość… Nowe modele z 2019 odchudzono! Czy to wystarczy, by uszczęśliwić turystę?



Apetyt na wszystko

 

Mniej alkoholu, zrzucenie kilku kilogramów i więcej ćwiczeń. Pod wpływem szampana i fajerwerków każdego roku w Sylwestra podejmujemy noworoczne postanowienia.

 

Choć prawie każdy już wie, że często pójdą w zapomnienie wraz z pierwszym dniem nowego roku. Skoro jednak nadzieja na lepsze (zdrowsze) życie jest tak kusząca, scenariusz się powtarza. Z rowerami ścieżkowymi jest podobnie. W 2018 były przyjazne i przyjemne w użytkowaniu, ale trudno stwierdzić, żebyśmy byli całkowicie zadowoleni. W kwestii wyposażenia i wagi modele 2018 pozostawiały sporo do życzenia. Czy rowery na sezon 2019 wyrwą się ze stanu marazmu, czy też nadal możemy tylko marzyć o turystykach w normalnych cenach? Poszukiwacze szczęścia twierdzą, że wiedzą, dlaczego ludzie tak szybko zarzucają realizację noworocznych postanowień. Chcą zrobić zbyt wiele na raz. Nic dziwnego, że w końcu przestają robić cokolwiek.

 

Dokładnie tak było też w przypadku menadżerów produktu i ścieżkowców w ostatnich latach. Lista wymagań wobec sportowego fulla turystycznego była coraz dłuższa. Powinien się wydajnie wspinać, sprawiać przyjemność na zjazdach i w dodatku łączyć to jeszcze z atrakcyjnym wyglądem. Oczekiwania, które stawiano przed ścieżkowcami, były zbyt wygórowane. Niemożliwe okazało się sprostanie wszystkim na raz. Próby branży, by ze ścieżkowca uczynić nowy rower uniwersalny, były skazane na niepowodzenie. I dokładnie tak się stało. Wielu producentów budowało w tej kategorii rowery zjazdowe, których wysoka masa sprawiała, że dłuższe wycieczki okazywały się męką.

 

Test ścieżkowców

 

Nie tylko zjazdy

 

Także w tegorocznej grupie testowej znalazły się rowery lubiące zjeżdżanie.  Na przykład Giant postawił na przyczepne, ale słabo toczące się opony. Maxxisy Minion pasują tak naprawdę do roweru enduro, a w tej kategorii podnoszą wagę i opory toczenia. W końcu przecież ścieżkowcem nie chce się jeździć w bike parku, ale wybrać się na dłuższą wycieczkę. Na szczęście jednak większość producentów w sezonie 2019 zgodziła się z nami. Najczęściej montowane opony Schwalbe Nobby Nic albo Maxxis Forekaster w rozmiarze 28x2,35 cala co prawda nie dysponują wybitną przyczepnością, ale pozwalają zaoszczędzić wagę i toczą się zdecydowanie lepiej. Mieszanki wysokiej jakości 3C (Maxxis) albo Addix Speedgrip (Schwalbe) dobrze działają nawet na mokrym. Wygląda więc, że branża na nowo odkryła, o co chodzi w ścieżkowcach. Przynajmniej w kwestii opon większość testowanych rowerów różni się od mocniej przystosowanych do zjeżdżania all mountain. Czy trend ku użyteczności wycieczkowej widoczny jest też w innych miejscach?

 

Test ścieżkowców

 

Odchudzanie

 

Zrzucenie wagi to jedno z najczęstszych postanowień noworocznych.  W tym zaś obszarze ścieżkowce miały ostatnio duży potencjał. Między 2013 a 2018 przeciętna waga trailówek urosła aż o 1,3 kilograma. W naszym ostatnim, jesiennym teście 2018 rowery ważyły przeciętnie 14 kilogramów. To konkret, z którym trudno dyskutować, kiedy chce się pokonać góry. Turystom o sportowym zacięciu kolejna informacja powinna się więc spodobać. Oto: w sezonie 2019, przy zachowaniu tych samych cen, rowery są przeciętnie o 500 gramów lżejsze. Wiele firm zrzuciło wagę także w ramach. Nowe ramy Canyona, Bergamonta i Gianta ważą zdecydowanie mniej niż trudno osiągalne poprzednio trzy kilogramy. I to przy ponadprzeciętnych sztywnościach. A było to możliwe także dzięki korzystnemu kursowi dolara w okresie zamówień.

 

Po latach kurs euro w stosunku do dolara wspiął się na początku 2018, osiągając 1,24 USD. Znawcy branży potwierdzili, że przede wszystkim dlatego możliwości tworzenia specyfikacji rowerów na 2019 były bardzo korzystne. W ten sposób można wyjaśnić dobre wyposażenie, np. karbonowe koła w Giancie czy Canyonie. Po dwóch kliknięciach w sieci wystarczy sprawdzić tak ważny dla branży kurs wymiany dolara do euro. Nie trzeba być geniuszem, żeby przewidzieć, że rowery 2020 będą gorzej wyposażone. Wkrótce bowiem po korzystnym wzroście krzywa kursu znów opadła. Jeśli od dawna planowaliście zakup nowego sprzętu, teraz jest więc „ten” czas. W przyszłym roku stosunek ceny do wartości nie będzie lepszy. Dochodzi do tego fakt, że rowery testowe podobały nam się nie tylko na papierze, ale i w praktyce.

 

 

Pradawne warunki testowe

 

Testowaliśmy w dwóch różnych lokalizacjach, wysokich, jak i niższych górach. Po tym, jak pierwsze pokrył śnieg, przenieśliśmy się niżej. Nasza trasa wspinająca się po zboczach szczytu na ponad 600 metrów oferowała zarówno strome podjazdy po szutrach i drogi leśne, jak i piękne zjazdy po ścieżkach. Trendsetterzy powiedzieliby, że to idealne warunki do jazdy MTB, „jak za dinozaurów”. Takie, albo podobne określenia w stylu old school MTB, opisują rodzaj kolarstwa górskiego, w którym człowiek porusza się wyłącznie za pomocą siły własnych mięśni. Brak wyciągu, podwózki, silnika elektrycznego. Kiedyś po prostu mówiło się na to kolarstwo górskie. Dziś rezygnacja z ułatwień wydaje się czymś tak szczególnym, że potrzebne są do tego specjalne określenia. Prócz przeprowadzenia obszernego testu laboratoryjnego na każdym rowerze przynajmniej trzykrotnie podjechaliśmy 300 metrów w pionie i ścieżkami, z powrotem, zjechaliśmy w dolinę. Mimo dobrych wyników w laboratorium wnioski z trzech dni testowych nas zaskoczyły.

 

 

Słowo o testowanych rowerach

 

Na początek podstawowe dane. Za wyjątkiem jednego modelu wszyscy kandydaci trafili w zakres zastosowań sportowego roweru turystycznego. Giant, za sprawą szerszych opon, wyposażenia i geometrii przesuniętej w stronę zjeżdżania, bardziej przypomina sprzęt all mountain. Pozostałe modele udanie łączą łatwość podjeżdżania z przyjemnością zjeżdżania. Ogólny poziom grupy testowej jest wysoki. Nowa konstrukcja Canyona od razu spodobała się testerom. Scott był jego najgroźniejszym konkurentem w walce o zwycięstwo w całym teście. Oba nie są wybitne na podjazdach, ale pewnie zjeżdżają. Detale, takie jak podwójnie uszczelnione łożyska wahacza albo zintegrowany ogranicznik ruchu kierownicy, pokazują przywiązanie Canyona do szczegółów i pomogły w ostatecznym rozstrzygnięciu pojedynku na swoją korzyść. Zapewniamy jednak, że obojętne, czy będzie to Canyon czy Scott, z tymi rowerami możecie pracować nad swoimi noworocznymi postanowieniami. Przynajmniej jeśli są to postanowienia natury sportowej. Wyprawa w góry, może Trans Alp? Z tymi rowerami wszystko staje się możliwe.

 

 

Canyon Neuron CF 9.0 SL

Zwycięzca testu: Canyon Neuron

 

 

Podsumowanie

 

Po słabym 2018 tendencja w sezonie 2019 znów wskazuje zwrot we właściwym kierunku. Rowery zrobiły się lżejsze! Korzystny kurs dolara sprawił zaś, że lepsze okazały się specyfikacje, jak w latach ubiegłych. W sumie rowery są dobrze dopasowane do swojego przeznaczenia, czyli turystyki ze sportowym zacięciem. Tylko Giant trochę słabiej podjeżdża. Wysyłkowy Canyon stoczył ze Scottem wyrównaną walkę o zwycięstwo. O ostatecznej wygranej Neurona zadecydowały detale. W sumie można powiedzieć, że już dawno ścieżkowce nie były tak dobre jak w 2019!

 

 

 

Przeczytaj również:

 

Kocioł Bimbru 2019 już za miesiąc

Trek Enduro MTB Series Rabka-Zdrój 2019