FABIO WIBMER – WŁADCA KLIKNIĘĆ

Fabio Wibmer dzięki swoim filmom ma w sieci milionową widownię. Niektórzy sądzą, że ten młody Tyrolczyk z małej wioski jest na najlepszej drodze do zostania gwiazdą MTB formatu światowego. Odwiedziliśmy go w Innsbrucku.



On także włącza aparat w telefonie, poruszając nim to w lewo, to w prawo, śledząc obiekt podziwu, czyli bikera i jego rower na placu w samym centrum Innsbrucku. A sztuczki, które można zobaczyć, dla niewyszkolonego oka wyglądają mało spektakularnie.

 

ODZNACZYĆ SIĘ OD DANNY’EGO

 

Fabio Wibmer w Innsbrucku jest powszechnie znany, obecnie jest też jednym z najpopularniejszych kolarzy górskich w sieci. Kiedy obmyśla nowe triki, wypróbowuje je właśnie tutaj. To tylko fragmenty ruchów, których chce się nauczyć. Musi jednak przyswajać je powoli. Często trwa to tygodniami, aż Fabio będzie pewien, czy fizyka w ogóle dopuszcza coś takiego.

„Wielu ludzi życzy sobie tylko trików, które wychodzą, a ja daję im show, którego oczekują”. Tak jak teraz. Fabio wprawia rower w ruch wokół własnej osi, z miejsca wskakuje na rzeźbę liczącą półtora metra wysokości i balansuje w górze, na murze o szerokości opony.

Poza trikami również jego kask z wizerunkiem byka nawet niewtajemniczonym zdradza, że będą mieli do czynienia z czymś sensacyjnym. Kto śledzi jego karierę, wie, że to kluczowy moment w życiu zawodnika. Tyrolczyk długo uznawany był tylko za kopię supergwiazdy Danny'ego MacAskilla, ale to było kiedyś. W przeciwieństwie do Danny'ego Fabio ma swój własny kanał na Youtube i stale zasila go nowymi klipami. Poza tym swoimi działaniami w mediach społecznościowych trafia do odbiorców z generacji Instagrama. Być może robi to nawet bardziej konsekwentnie niż gwiazda światowego formatu MacAskill.

 

Fabio Wibmer

 

MILION ABONENTÓW

 

Zamiast pozwolić profesjonalistom na cięcie swoich klipów przykłada dużą wagę do tego, by wszystko robić samemu. To system, który się sprawdził. Niedawno przekroczył liczbę miliona abonentów na Youtube. Żadnemu bikerowi przed nim nie udało się tego dokonać. Na wideo można zobaczyć Fabio, jak balansuje na poręczy o szerokości opony nad przepaścią gigantycznej zapory, skacze na damce z dropa o wysokości 5 metrów albo inscenizuje ucieczkę przed policją. Dotąd nawet nie brał pod uwagę, że, że wideo w sieci może nie chwycić. I nie zawiódł się.

Fabio nie widzi siebie jako klasycznego kolarza zawodowca. Wyścigi zupełnie nie liczą się w jego życiu, a sukcesy mierzy liczbą kliknięć w sieci. Wcześniej za „pasowanie na bikera” uznawane były wyłącznie zwycięstwa w prestiżowych imprezach, dziś są to followersi i fani kanałów w mediach społecznościowych. Kto tego nie zrozumiał, nie zarobi. Zasięg to nowa waluta dla sponsorów. Ale po kolei.

 

 

Fabio Wibmer

Bohater tłumów. Fabio lubi być rozpoznawany. Na Instagramie ma ponad 355 tysięcy fanów, których stale karmi zdjęciami i krótkimi klipami.

 

AUTENTYCZNOŚĆ

 

Innsbruck, wiosenny, słoneczny dzień. Fabio otwiera drzwi lokum, w którym mieszka z trzema innymi osobami, w bloku z lat 70., blisko rzeki Inns. Czuć butami sportowymi. Co prawda fotograf Bike, umawiając się, prosił, by w celu uzyskania autentyzmu zdjęć nie sprzątano... A może jednak? Pralka działa, łóżko zasłane, podłoga odkurzona. Fabio wygląda jak miły gość z sąsiedztwa, z którym fajnie byłoby zobaczyć własną siostrę. Uroczy, elokwentny, rozważny. Żadnych tatuaży, rockowych gestów. Zawsze przyjazny uśmiech na twarzy. Być może to właśnie jego recepta na sukces. W końcu dzieci i ich rodzice zasilają grono jego największych fanów. Ale fakt, że dziś jest tak bardzo pożądany, zawdzięcza jednak trochę przypadkowi.

 

SKROMNE DUŻEGO POCZĄTKI

 

Fabio miał 13 lat i przeklikiwał się przez sieć. Trafił wówczas na wideo nieznanego jeszcze Szkota, który z taką lekkością przemieszczał się swoich rowerem po centrum Edynburga jak nikt przed nim. Wideo zafascynowało nie tylko Fabio, w ciągu kilku tygodni uzyskało miliony kliknięć z całego świata. Tak wyglądał początek kariery Danny'ego MacAskilla. Bikera, z powodu którego Fabio zaczął trialować.

Fabio siedzi teraz przy kuchennym stole swojego mieszkania i wspomina.„Oglądałem filmik znowu i znowu, i pokazałem swoim rodzicom”. Już na najbliższą Wielkanoc ojciec podarował mu rower do trialu, dokładnie taki, na ja- kim jeździł w klipie idol. Wsparcie w sporcie nie było niczym nowym dla taty Wibmera, od początku wspierał Fabio i jego brata Floriana. Chciał dać synom to, czego sam nie miał. Wcześnie obaj dostali motocrossowe maszyny i przez wiele lat startowali w Austrii w wyścigach.

 

Fabio Wibmer

 

ROWER ZMIENIA PERSPEKTYWĘ

 

„Motocross był jednak kłopotliwy. Zawsze najpierw trzeba było długo jechać, by trafić na przygotowaną trasę” – przypomina sobie Fabio. Na nowym, trialowym rowerze mógł za to startować od razu sprzed domu. Wielokrotnie powtarzał triki swojego idola z Youtube'a. „Nagle widziałem wszystko z zupełnie nowej perspektywy”. Murki, płoty i wjazdy na parkingi zaczęły mieć dla niego zupełnie inne znaczenie. Już po miesiącu treningu na trialówce wrzucił do sieci pierwsze wideo. Kolejne zaraz potem. Liczby kliknięć szybko rosły. Ludzie komentowali: „The next Danny MacAskill”. Wówczas było to wyróżnienie. „Danny to nadal mój wielki idol, ale jestem sobą, a nie jego kopią” – podkreśla Fabio. Bez nerwów, ale w ten sposób, jakby mówił to częściej.

 

Wkrótce Fabio zwrócił uwagę na obóz talentów organizowany przez MacAskilla. Zareklamował się za pomocą swojego wideo i został zaproszony. Szybko stało się jasne, że także MacAskillowi spodobało się to, co zobaczył. „Danny wziął mnie na stronę i powiedział, że powinienem wysłać mu swoje kolejne wideo”. To, co zdarzyło się później, było konsekwencją uporu Fabio i talentu. Menadżer MacAskilla Tarek Rasouli ujrzał w Fabio obiecującego sportowca, zaproponował kontrakt i już wkrótce nie mógł się opędzić od propozycji występów i od klientów reklamowych. Historia Fabio układa się jak baśń. Trudno szukać w niej nagłych zwrotów akcji czy upadków.

 

Fabio Wibmer

Wszystko, co możliwe, chce robić sam. Sam montuje wszystkie swoje filmy. Tylko kreatywne pomysły są w stanie zwiększyć liczbę kliknięć. „Pomysły często przychodzą mi do głowy podczas jazdy samochodem. Następnie jak najszybciej je rozrysowuję” – zdradza Fabio.

 

„YES-MAN” Z WYJĄTKAMI

 

Fabio jest typem człowieka, który chętnie z każdym się zgadza i niechętnie odmawia – typowy „yes-man”. To cecha, która często wystawia go na naciski. Wówczas mówi coś w stylu „no jasne” albo „ustalone”, co brzmi mniej więcej, jak „zróbmy to”. Dzięki swojej obecności w sieci ma milionową publiczność i przyciąga klientów reklamowych z całego świata. Oprócz firm ze sceny rowerowej reklamuje też akcesoria chińskiego producenta telefonów, kręci filmy reklamowe dla Mercedesa, współpracuje z producentem głośników. Wszyscy chcą wykorzystać „świeży” look Fabio i docierać do milionów jego followersów. Pojedynczy film na jego instagramowym koncie, nieprzekraczający 2 minut, ma wartość do 3500 euro. Jego menadżer stale przychodzi z nowymi propozycjami.

„Od czasu do czasu odmawiam, gdy produkt czy też klient do mnie nie pasuje” – mówi Fabio. To czuły punkt w środowisku influencerów.  Chodzi o to, by pozostać maksymalnie autentycznym. Influencerzy, tacy jak Fabio, muszą często odpierać krytyczne ataki, że ukrywają treści czysto reklamowe. Czy to reklama, czy nie, nie zawsze widać na pierwszy rzut oka. Granica między autentycznością a treścią reklamową jest cienka. Fabio mówi, że reklamuje tylko te produkty, które i tak mu się podobają. Chętnie się w to wierzy. Stać go na luksus wyboru. Właśnie odrzucił obiecującą propozycję umowy ze znanym producentem zabawek. „Oferta do mnie nie pasowała, nawet jeśli ze strony biznesowej miało to sens” – mówi Fabio i trochę niezgrabnie wzrusza ramionami. Fakt, że Fabio ma image gwiazdy dziecięcej, nie zawsze mu pasuje i na podstawie analizy sieci nie do końca jest prawdą.

 

Fabio Wibmer

Fabio zachwyca swoimi klipami także tych, którzy z rowerami nie mają nic wspólnego. Takie coś udaje się nielicznym.

 

WSPÓŁLOKATOR ELIAS

 

Następne oferty czekają w kolejce, a Fabio chce je jeszcze przemyśleć. Idealnie się składa, że jego współlokator Elias także jest influencerem i bikerem. „Kontaktuję niektórych klientów z Eliasem i obaj coś z tego mamy. Nie muszę odmawiać, a Elias dostaje umowę” – wyjaśnia Fabio i znów wzrusza ramionami. W kwestii zasięgu w sieci jego kolega Elias nie jest jednak w stanie z nim konkurować. Jeśli chodzi o liczby i grupę docelową, Fabio wie dokładnie, nie musi sprawdzać. Jego filmy w sieci w sumie zebrały ponad 120 mln kliknięć, ma też 355 tysięcy obserwatorów na Instagramie, 219 tysięcy fanów na Facebooku i ponad milion abonentów na Youtube. Czasem pod jego blokiem zbierają się dzieci czekające, by zrobić sobie selfie z idolem. Większość jednak wysyła wiadomości przez media społecznościowe. Tylko w ciągu ostatnich 24 godzin przyszło ich 96. To wyrazy sympatii i uznania, ale też pytania, gdzie można go spotkać. No i, od czasu do czasu, czerwone serduszka. Fabio rzadko odpowiada. Często są to matki dzieci, które informują, jak bardzo jest podziwiany przez ich pociechy.

 

WYJĄTKI POTWIERDZAJĄCE REGUŁĘ

 

Oczekuje się, że Fabio będzie stale w dobrym humorze i nieustannie gotowy do wspólnych zdjęć. I właściwie prawie zawsze mu się to udaje. Z rzadka nie, jak ostatnio podczas nagrań w Saalbach-Hinterglemm. Fabio przygotowywał się właśnie do efektownego podwójnego salta na środku trasy narciarskiej. „Jeden z narciarzy nie przestawał mówić, choć chciałem się skoncentrować” – opowiada Fabio i marszczy przy tym czoło. Zwykle w takich sytuacjach głęboko wzdycha, tym razem jednak musiał opryskliwie przerwać mówiącemu.

Kilka dni po naszej wizycie Fabio wrzucił do sieci swoje zdjęcie na szpitalnym łóżku. Podczas zdjęć do klipu złamał sobie obojczyk. To jego pierwsza poważna kontuzja. Na pewno jednak nie okaże się hamulcem na drodze do sukcesów, i na pewno wkrótce znowu będą się za nim odwracać głowy i śledzić smartfony, a dzieci z otwartymi ustami będą podziwiać, jak tańczy na rowerze w środku Innsbrucku.

 

INFO

 

Fabio Wibmer urodził się 20 czerwca 1995 roku. Dorastał w wiosce liczącej 100 mieszkańców we wschodnim Tyrolu. Jako dziecko startował w wyścigach motocrossowych. Gdy w 2009 roku trafił w sieci na wideo Danny’ego MacAskilla, wszystko w jego życiu zaczęło się kręcić wokół roweru trialowego. Oczywiście nie myślał o tym, że w przyszłości będzie występował na imprezach razem ze swoim idolem. Fabio dysponuje umiejętnościami najwyższej klasy, także w enduro i DH. W 2016 był nawet mistrzem Austrii w zjeździe. Obecnie mieszka w Innsbrucku i studiuje zarządzanie sportem, przynajmniej gdy akurat ma na to czas. 

 

Zobacz go w akcji na youtube.com

 

Przeczytaj również:

 

Elektryczna jaskółka - Shimano Steps E7000

Opony - tanie kontra drogie

Premiera: SRAM Eagle AXS

 

Komentarze do artykułu