ZAKURZONE SZCZĘŚCIE – WYŚCIG „SINGLETRACK 6”

Sześć etapów, w tym 90% po ścieżkach, na południowym zachodzie Kanady. Singletrack 6 oferuje wszystko, co kolarze górscy lubią najbardziej. Wzięliśmy udział w tym wyścigu.



SINGLETRACK 6

 

Już po ósmej termometr wskazuje 20 stopni. To tylko przedsmak 35 stopni zapowiedzianych w Kolumbii Brytyjskiej na dziś i jutro. Pociąg towarowy działa niczym gigantyczny wentylator, generując zimną bryzę. Czas na pogawędkę z sąsiadami z peletonu liczącego 245 osób. Na starcie Singletrack 6 pojawili się przedstawiciele aż 18 narodowości, każdy chciał w trakcie sześciodniowego wyścigu poznać najlepsze single południowo‑zachodniej Kanady. Mija nas ostatni wagon i w końcu daje dostęp do pierwszego z trzech etapów wokół Golden.

 

Singletrack 6Już pierwszy etap wystartował nietypowo, przymusowy postój po pięciu minutach. Najpierw pociąg, potem peleton liczący 245 śmiałków.

 

Peleton mocno przyspiesza i rozciąga się, szczególnie z przodu. Po kilku metrach podjazd po szosie. Wraz z moim partnerem skręcam na pierwszy odcinek ścieżki. Mój entuzjazm znajduje potwierdzenie już po kliku minutach. Profil trasy jest pofalowany i naszpikowany krótkimi, bardzo stromymi podjazdami. Co prawda zżera to siły, ale zmyślnie wytyczone ścieżki idealnie dopasowują się do topografii. Nudne szutry? Nie tutaj. Inaczej niż w Transrockies, w ST6 odpadają monotonne łączniki. „Jazda z punktu do punktu byłaby tu marnowaniem potencjału” - uważa organizator Aaron McConnell.

 

Singletrack 6

35 stopni i wysuszone ścieżki sprawiają, że Singletrack 6 jest gorący i zakurzony.

 

„Wybór naprawdę wspaniałych ścieżek jest tak olbrzymi, że przed czterema laty zdecydowaliśmy się stworzyć zupełnie nowy format wyścigu”. Oznacza to tyle, że w każdym regionie połączono w całość najbardziej soczyste fragmenty traili. Także w tym roku trudno było narzekać na brak różnorodności miejsc etapowych. Trzy dni w Golden z parkiem narodowym w tle, dzień w narciarskim raju Revelstoke, potem Vernon i finał w resorcie Silverstar Mountain, drugim co do wielkości bike parku Kanady. Jadąc w ST6 można odkryć niezliczone ścieżki.

 

Singletrack 6Jak wygląda rower, na którym zbiera się kilometry na trasie złożonej w 90% z singli? Autor tekstu zdecydował się na Santa Cruza Blur, maszynę ścieżkową na kołach 29 cali z ugięciem 100 mm, ale założył widelec Foxa o skoku 120 mm i ultralekkie koła Pi Rope.

 

PLĄTANINA ŚCIEŻEK

 

Nieustające w górę i w dół po plątaninie ścieżek sprawiło, że poczułem się jak w domu. Ale tylko do 23-go kilometra… Nagle niedźwiedzia kupa na trasie! Wydawała się jeszcze parować, ale niedźwiedzia już nie było. Szybko więc do przodu, oczy szeroko otwarte! Przejąłem prowadzenie, kolega zawisł na kole. W tym momencie mignął mi pierwszy znak „Timed Descent” (z ang. zjazd z mierzonym czasem). Błąd, to on miał przejmować prowadzenie na zjazdach. Jako zawodnik enduro miał w planie walkę o trofeum zjazdowe w ramach etapówki. Nie było jednak miejsca na wyprzedzanie. To zaleta i wada dużego udziału ścieżek. Niczym formacja bojowa mknęliśmy w dół, ryzykując krótkie rzuty okiem na wspaniałe widoki, by potem znów koncentrować się na zjeździe. Sprintem pokonaliśmy ostatnie metry do celu. Po wieczornej ceremonii uczczenia zwycięzców większość uczestników spotkała się na kolacji. Wymieniano się opowieściami o spotkaniach z niedźwiedziem i bohaterskich wyczynach. Nocowaliśmy w hotelach, z dala od niedźwiedzi.

 

Singletrack 6Oprócz klasyfikacji generalnej w ST6 jest też klasyfikacja zjazdowa, oznaczona tablicami „Ti- med Descent”

 

SZOK SHOCKERA I CZARNE ZJAZDY

 

Podczas ST6 podczas jednego dnia trzeba pokonać do 1500 metrów podjazdów. Słysząc to, miłośnik maratonów nie będzie szczególnie przestraszony. A jednak 90% singli, częściowo wymagających technicznie, niepozwalających na błędy, zżera energię. Także więc kolejnego dnia nogi miałem niczym z ołowiu, mimo kąpieli w Kicking Horse River. Żałuję, że już dwa dni przed wyścigiem spędziliśmy na rowerze. Jednak chęć spróbowania ścieżek na North Shore w Vancouver i w Revelstoke była po prostu zbyt wielka.

 

 

Singletrack 6

Kicking Horse River jest tak zimna, że nogi już po kilku minutach drętwieją.

 

Na podjeździe liczącą jedenaście kilometrów ścieżką o nazwie „The Shocker” miałem dość czasu, by rozmyślać o zaletach i wadach naszego postępowania. Bandy, fale do pompowania i to wszystko pod górę. Trudno sobie wyobrazić bardziej urozmaicone podjazdy. Jednak po każdym podjeździe następuje zjazd. Tym razem 500 metrów w dół pojedynku z czasem. To naprawdę sporo jak na poziom trudności Doubleblack Diamond (trasa czarna, najwyższy stopień trudności - przyp. red.), za żadne skarby świata człowiek nie chce wówczas zrezygnować ze sztycy teleskopowej.

 

ZJAZDOWIEC NA ODCHUDZONYM ROWERZE

 

Były zjazdowiec z Pucharu Świata Tomi Misser, który jako jeden z 200 uczestników wystartował indywidualnie, widział to inaczej. Hiszpan swojego wyścigowego fulla odchudził tak, jak to tylko możliwe. Mimo klasycznej sztycy zajął piąte miejsce w DH i na mecie drugiego etapu zameldował się z najlepszym czasem. Respekt! „Ze sztycą teleskopową byłbym 5 sekund szybszy” - powiedział Misser na mecie, szeroko się przy tym uśmiechając. Kto nie dysponował umiejętnościami zjazdowca z PŚ, został lepiej obsłużony przez sztycę teleskopową i fulla z trochę większym skokiem. W tym wyścigu hardtaile albo singlespeedy zaliczały się do absolutnych egzotyków.

 

Singletrack 6

Kto nie chce dać się niemile zaskoczyć, wszystkie istotne informacje umieszcza na rurze górnej

 

Po ostatnim bufecie techniczna ścieżka wiła się stale w górę i w dół przez kanadyjski las. Stromo pod górę, stromo w dół, ostro w lewo i znów w prawo. Po ściance z ostrym zakrętem w prawo i stromym podjeździe po skale mój partner zmienił się w żółwia, padł na plecy, rzucając za siebie rower. Odruchowo uchyliłem się, jego Santa Cruz przeleciał tuż obok mojej głowy. Ostatnie zakręty przebiegały po szutrach, nie wiedziałem nawet, że coś takiego w Kanadzie istnieje.

 

TO NIE COFFEERIDE

 

Ostatni dzień w Golden w całości przebiega pod hasłem enduro.  Start high, finish low. To miła odmiana. Po cztery osoby wciskamy się do gondoli w Kicking Horse Bike Park i podziwiamy wspaniały widok z wysokości ponad 2400 metrów. Jest zdecydowanie cieplej, niż można było oczekiwać, trwa to trochę, aż wszyscy startujący znajdą się na górze. Start został przesunięty o pół godziny. Wraz z wystrzałem startera natychmiast staje się jasne, że tego dnia nie ma miejsca na cofferide.

 

Singletrack 6

W górę i w dół, niemal wyłącznie po wąskich ścieżkach. Czysta przyjemność dla fanów traili.

 

 

Ponieważ 1000 metrów zjazdu „Timed Descent” połączonych było z poprzedzającymi je dwiema ostrym rampami pod górę, ostre kamienie na początku zjazdu wymuszały ostrożność. Tylko nie kicha! Czy nie powinniśmy znów skręcić w ścieżkę? Szybkie, szutrowe łączniki w bike parku potrafią nieźle zmylić. Shit. Przegapiłem początek szlaku po lewej! Musiałem zawracać i straciłem czas. Dziury na dohamowaniach, skoki i bandy mocno podnosiły przyjemność z jazdy, ale i sprawiały, że ręce były coraz cięższe. 1000 metrów niżej ścieżka przeszła w rodzaj dirtowej trasy. Stoliki, podwójne, a nawet drewniane dropy, maraton w stylu kanadyjskim. Następny zjazd był szybki i na długich odcinkach na wprost mój partner puścił hamulce i zbliżył się do granicy 70 km/h. Po kilku zakrętach w kanadyjskim lesie oślepia nas słońce. Długi, prosty zjazd musieliśmy pokonać z powrotem pod górę. Mając za plecami team prowadzący w kategorii masters, raz jeszcze przyspieszyliśmy i zapewniliśmy sobie przewagę dwóch minut.

 

Singletrack 6

 

REVELSTOKE

 

Karawana przenosi się dalej, do kolejnej wyjątkowej ścieżkowej lokalizacji Revelstoke. Po neutralnym starcie i wyjeździe z miasta tempo natychmiast wzrasta. Szybki start i zbyt późne śniadanie to nie jest najlepsza kombinacja. Walczę, by śniadanie pozostało w środku, a łańcuch był napięty, podczas gdy pokonujemy serpentynę za serpentyną pod górę. Dziś mierzony odcinek po ścieżkach jest bardzo krótki. Jestem nadal bez życia, wybieram złą linię i dolną rurą ramy niemal zahaczam o drzewo. Znów mam szczęście. Każda utrata koncentracji natychmiast się mści. Po zjeździe sytuacja się poprawia. Tętno wzrasta, a ja jestem w stanie znów mocniej nacisnąć. Następna ścieżka przypomina niekończący się pumptrack. Siodło wędruje więc do połowy w dół i trwa ciągła praca ciałem. Rzut oka na listę wyników zdradza, że kondycja w ST6 nie wystarcza. Wszyscy uczestnicy znajdujący się w czubie stawki także w klasyfikacji zjazdowej są z przodu. Tym samym zawodowy endurowiec Evan Guthrie nie tylko w końcu wygrał w generalce, ale i był najszybszy na zjazdach.

 

Singletrack 6

Redaktorzy BIKE, Peter Nilges i Max Schumann, jako najszybszy team wygrali klasyfikację generalną!

 

 

BŁOGOSŁAWIEŃSTWO SZTYCY TELESKOPOWEJ

 

Przenosimy się do Vernon, gdzie czeka na nas królewski etap. Wykres wysokościowy jest groźniejszy niż zapowiadany, każdy kilometr w terenie musi być przewalczony. Już po pobudce moje nogi zdecydowanie nie są lekkie. Z zasady jednak chodzi o to samonajpierw do góry, potem w dół. Haczyk? Podjazd liczy 20 kilometrów. Poza tym niektóre odcinki ścieżek są tak nowe i suche, że człowiek zapada się w podłożu. Kurzy się, nawet na podjazdach. Dociskamy, aż do bufetu na szczycie. Następny zjazd został oznaczony najwyższym stopniem trudności i rzeczywiście taki jest. Częściowo bardzo strome sekcje i słaba widoczność wymusiła nawet na części zawodników pchanie. Kolejna sekcja, na której nie chciałoby się zrezygnować ani ze skoku, ani ze sztycy teleskopowej. Następna sekcja jest łatwiejsza, ale naszpikowana podjazdami.  Jadę w dół i wołam do kolegi: „masz defekt?”, upewniając się, że wszystko jest ok. Wydaje mu się, że odcinek pomiarowy już się skończył. Waham się, ale zatrzymuję obok. Cel czekał na nas jednak 500 metrów dalej. Zarośnięty!

 

Singletrack 6Zapierająca dech w piersi panorama Canyon Creek Trail.

 

OSTATNI DZIEŃ

 

Zaczyna się ostatni dzień, a ja boję się, że wpadnę w emocjonalny, ścieżkowy dół. Co prawda zapasy energii po ośmiu dniach zostały niemal wyczerpane, ale co potem? Jak zaspokoję swój trailowy głód? Smakuję więc w pełni ostatni etap w Silverstar Mountain Resort. Pofalowany singiel nawet przez pięć metrów nie przebiega na wprost. Idealne zakręty, slalom między drzewami, ciągle w górę i w dół. Potem zaczyna się niekończący zjazd po przyczepnym leśnym podłożu. Marzenie! Coraz trudniej jest mi jednak utrzymać kierownicę. Ręce łapią skurcze. Wyjątkowo cieszę się na nadchodzący podjazd, ale mój puls osiągnął już dno. Tylko z maksymalnym wysiłkiem wychodzę na 150 uderzeń na minutę. Mam dość i czuję, jak narasta we mnie wyraźna niechęć do ścieżek. Jeszcze przez moment koncentracja i tylko bez głupich błędów! Wyluzowany przelatuję ostatni Timed Descent w dół i przybijam piątkę z partnerem z duetu. Zmęczony, ale szczęśliwy.

 

Singletrack 6Wielu uczestnikom chodziło jednak głównie o przyjemność z jazdy i świętowanie, tak, jak na kończącym imprezę party, tradycyjnie zwanym Stage 7

 

INFO SINGLETRACK 6

 

Singletrack 6

 

WYŚCIG

 

Sześciodniowy wyścig został powołany do życia w 2014 roku jako następca Transrockies. Od przyszłego roku oba mają się odbywać wymiennie. Jeśli dla kogoś wariant sześciodniowy jest za długi, może zarezerwować ostatnie trzy etapy jako Singletrack 3. Dziennie jest do pokonania do 1500 metrów w pionie. Istnieje dodatkowa klasyfikacja zjazdowa, gdzie czas jest mierzony na określonych odcin- kach. Koszty zaczynają się od 1249 dolarów kanadyjskich. singletrack6.com

 

Singletrack 6

 

IDEALNY ROWER

 

Ponieważ w ST6 chodzi o to, by pozbierać najlepsze ścieżki na południowym zachodzie Kanady, ich udział w całości trasy wynosi ok. 90%. Kto chce powalczyć o zwycięstwo, będzie potrzebował fulla do ścigania ze skokiem 120 mm. Kto woli skoncentrować się na ścieżkach, powinien sięgnąć po rower trailowy albo all mountain o skoku 130–140 mm. Hardtail albo klasyczna sztyca to wątpliwa alternatywa.

 

Przeczytaj również: