Enduro dylematy – Co na głowę?

Enduro rośnie w siłę, pompuje się popularnością i przyciąga amatorów adrenalinowych dreszczy zupełnie jak ręka i posag królewny przyciąga śmiałków gotowych walczyć z ziejącym siarką i smołą smokiem. Między innymi dla tych nowicjuszy rozgryzamy smoka enduro. W najbliższych tygodniach rozbierzemy go na części pierwsze i po krótce przybliżymy jego meandry, odsłaniając kolejne dylematy z jakimi spotyka się śmiałek gotów stawić czoła tej wspaniałej i wszechstronnej dyscyplinie. Na pierwszy rzut idzie element bezpieczeństwa: kaski.



Full face czy kask bez szczęki? W bike parku nikt nie zadaje takich pytań, ale na alpejskich zjazdach i trasach enduro wielu bikerów woli zwykły kask. Choć w razie upadku działają tu podobne siły jak w bike parku. Podpowiadamy, kiedy full face powinien być obowiązkowy i co doradzają eksperci z TÜV.

 


Enduro dylematy - kaski


Klasyczne kaski otwarte dobrze chronią czaszkę i są wystarczająco wentylowane. Wada? Broda pozostaje bez ochrony.

 

Wygodna praktyka jeżdżących

Jeżdżący enduro chętniej zakładają kaski otwarte. łatwo tu wymienić powody. W przeciwieństwie do kasków integralnych połówkowe są lżejsze, lepiej wentylowane i wygodniejsze. Ale uwaga, endurowcy często przemieszczają się równie szybko jak jeżdżący w bike parkach czy zjazdowcy. Oznacza to tyle, że w razie upadku działają na nich siły, na które lekkie kaski nie są przygotowane. Co więcej, w razie upadku broda często pierwsza zderza się z podłożem, a w przypadku zastosowania kasku otwartego zupełnie nie jest chroniona. W praktyce próbuje się co prawda instynktownie złagodzić skutki upadku za pomocą ramion, ale już mniej więcej od prędkości marszowej taka osłona nie działa. Ręce wyginają się na boki, a broda i twarz uderzają o podłoże. Środek zapobiegawczy? Proponujemy kask ze szczęką.

 


Enduro dylematy


Kaski full face – niezbędne w bike parku, podczas zjazdu i wyścigów enduro. Szczególnie bezpieczne są te, które spełniają normę motocyklową (ECE22).

 

Twardy pragmatyzm producentów i TUV

Producenci mają do zaoferowania specjalne kaski enduro z odpinaną szczęką. W ten sposób fani MTB korzystają z zalet otwartych kasków na sekcjach pod górę, a na zjazdach mają dodatkową osłonę twarzy. Ostatnie testy TUV udowadniają jednak, że nie wszystkie odpinane szczęki kasków są w stanie dotrzymać kroku kaskom integralnym. Co jeszcze dziwniejsze, wg aktualnej normy EN 1078 nie ma żadnej różnicy między kaskiem ze szczęką i bez. O co chodzi? Po prostu nie przeprowadza się badań wytrzymałości szczęki. Gdy prędkości w dół rosną, eksperci doradzają więc kaski integralne, spełniające ostrzejsze normy motocyklowe (ECE22). Energia uderzenia generowana podczas zjazdu przypomina te znane z wypadków motocyklowych. Tyle na temat.

 

Enduro dylematy - kaski


Specjalne kaski enduro chcą łączyć zalety kasków otwartych i typu full face. Szczękę można łatwo zdemontować.

 

Luźny pogląd readkcji

Osobiście jesteśmy zwolennikami pełnego bezpieczeństwa. Zatem w myśl mantry: „to moje hobby, i chciałbym robić to jak najdłużej.” zalecamy pełne kaski integralne. Każdy z nas w redakcji leciał jak kukła podczas upadku, lądując na szczęce kasku, co w większości przypadków kończyło jego żywot (kasku, nie redaktora!). Takie chwile przekonują nas o słuszności naszych decyzji i nie życzymy nikomu takich doznać. Kask zwiększa nasze bezpieczeństwo – pamiętajcie o tym, kiedy następnym razem będziecie stać przed dylematem co na głowę?

 

Przeczytaj również:

Trasy do wieczności - legendarne trasy enduro

Jeden do wszystkiego - idealny rower górski

Trzeba chcieć - wywiad Lael Wilcox

Komentarze do artykułu