Team enduro Krossa na Maderze

Oficjalna polska premiera nowego Krossa Moona miała miejsce u stóp Ślęży w zupełnie abstrakcyjnych okolicznościach podczas „Teoretycznego Otwarcia Sezonu by Knurświny”, w... śniegu. Z tym większym zainteresowaniem zwróciliśmy się do Mariusza Bryi i Roberta Piekary, żeby porozmawiać o zdjęciach z Madery, które towarzyszyły oficjalnej światowej prezentacji roweru enduro dla teamu Krossa.



Zupełnie przypadkiem nasi rozmówcy mieli ze sobą nowe Moony, ale zaczęliśmy od pytania o niesamowite zdjęcia Bartka Wolińskiego zrobione na Maderze...

 

Jak to się stało, że pojechaliście akurat na Maderę? Kto to wymyślił?

Mariusz Bryja: W zasadzie to Wolis, fotograf (Bartek Woliński – przyp. red.). Był na Maderze raz. Zorganizowano tam EWS (Enduro World Series – przyp. red.), w tym roku będzie też etapowy wyścig enduro ( Trans Madeira – przyp. red.). W przyszłym roku także ma być tam EWS. Ale ze zdjęć wiedzieliśmy już, że będzie fajnie i chcieliśmy pojechać. W jednym miejscu masz i różnorodność tras, i krajobrazów.

 

 

Opinie na temat jeżdżenia po Maderze są jednak różne. Ekipa Totalbikes była w grudniu i nie brakło głosów rozczarowania.

Bryja: Wtedy, kiedy my byliśmy, powiedziano nam, że nie pamiętają tak słabych warunków! Takiej zimy.

Robert Piekara: Trasy im zniszczyło, połamało. Opady…

Bryja: Przed naszym przyjazdem wiało 160 km na godzinę. Myśmy tylko liznęli, ale polecamy. Trasy mega.

Piekara: Tak naprawdę nie mieliśmy jak pojeździć, wiadomo, zdjęcia. W dodatku mieliśmy tylko trzy dni.

 

 

Dlaczego mieliście tylko trzy dni?

Bryja: Tak wyszło. Wolis musiał od razu jechać do Lizbony i potem do RPA na Puchar Świata. Miał konkretną wycieczkę, a na Maderze padało, wszystko było brudne, mokre…

 

 

 

Robert Piekara: „Jeżeli wypali i wyniki pomogą mi w znalezieniu nowych sponsorów na następny sezon, to myślę, że za rok przygotuję się jeszcze lepiej. Jestem dobrej myśli”

 

 

 

Jeździliście już na nowych Moonach. To modele seryjne i najwyższe wersje?

Tak, dokładnie takie, jakie będą w sprzedaży.

 

Jaki był wasz udział w projektowaniu rowerów?

Piekara: Widzieliśmy geometrię i mogliśmy wnieść do niej swoje uwagi. Wydłużono trochę rower, o jeden centymetr.

Bryja: Urósł trochę przód, a skrócono tył. Skok urósł o 10 mm. Zawieszenie ma fajną charakterystykę, bo jest dosyć czułe i mniej buja niż stary Moon. Zachowano tę samą progresję. Naprawdę ciężko dobić to zawieszenie.

Piekara: Zmieniono też kąt główki na bardziej płaski.

 

 

 

 

A nie sugerowaliście, że powinno być 29 cali, skoro to rower do ścigania?

Bryja: Rozmawialiśmy o tym i stanęło na razie na 27,5 cala. Sam Hill wygrał na 27,5 i na platformach!

Piekara: 29 zyskuje na dziurach i na prostej. Wiemy tyle, że koledzy pracują nad 29.

 

 

A jak to jest z EWS-em? Kross Enduro Team?

Piekara: Ja będę startował w EWS-ie, trzy razy! Mam już opłacone starty.

 

 

Jak to wygląda od kuchni? Człowiek sobie wymyśla, że wystartuje w najważniejszej serii wyścigów i już?

Piekara: Mnie się udało, bo to rodzaj loterii. Pierwszy krok – losują. Jeśli wylosują, możesz od razu startować. Jeśli cię nie wylosują, musisz jechać na eliminacje.

Bryja: Mamy taki budżet od Krossa, że na pewno Robert wystartuje. Ja także będę na EWS-ach, ale nie będę startował.

 

 

Dlaczego nie będziesz startował?

Bryja: W ogóle nie będę startował. Odpuszczam starty.

Piekara: Starość!

Bryja: SKS! [śmiech]. Długo już się ścigam, 8 lat. W 2009 były pierwsze zawody, w których wygrałem. Potem zawsze na pudle. Miałem problemy z obojczykiem. Powiem szczerze, że już nie chce mi się startować. Mam już swój wiek. Co mogłem wywalczyć, to wywalczyłem. Może jak przejdę do mastersów... Zobaczymy. Powiem szczerze, że znudziły mi się zawody. Wolę sobie pojeździć. Jakieś zdjęcia, filmy. Bardziej mnie to rajcuje.

 

 

 

 

 

Jakie konkretnie starty przewidujecie? Na każdy z nich losowanie było oddzielnie?

Piekara: Tak.

Bryja: Robert chciał Słowenię, Włochy i jeszcze raz Włochy, wszystkie się udało.

Piekara: Udało się. Wybieraliśmy to, co mieliśmy najbliżej.

 

 

Żeby punktować w całym cyklu, trzy imprezy to jednak za mało…

Piekara: Chcę po prostu pojechać. Spróbować.

Bryja: Zobaczymy, jaki wynik zrobi.

 

 

Masz cel, jaki chciałbyś osiągnąć?

Piekara: Chcę pojechać jak najlepiej. W Polsce się ścigam i dobrze mi idzie bez trenowania. A w tym roku trenuję.

 

 

Co to znaczy trenować do enduro?

Piekara: Formę robić, pracować całą zimę.

 

 

Ludzie wyobrażają sobie, że to jest głównie jazda w dół…

Bryja: Zależy, kto jest na jakim poziomie. Akurat Robert technicznie jeździ mega i musi się bardziej skupić na treningach wydolnościowych.

Piekara: Pierwszy rok trenuję…

Bryja: Wydolnościowo.

Piekara: Jeśli są OS-y i podjazdy, to na takim OS-ie dostaję 20-30 sekund. Potem nadrabiam, jadąc w dół. W sezonie 2018 stawiam wszystko na jedną kartę. To będzie decydujący sezon, czy dalej startować w zawodach, czy nie. Przygotowuję się na tyle, ile mogę sobie pozwolić, nie mam za dużo pieniędzy, żyję z oszczędności, na które ciężko pracowałem, a warunki w moim miejscu zamieszkania są, jakie są. Często pogoda krzyżuje mi plany, zbyt mało jeżdżę na rowerze. Na razie nie stać mnie na to, by gdzieś wyjechać i rozwijać swoje umiejętności.

 


Dlaczego jeździsz enduro i jak to się stało, że się ścigasz?

Piekara: Z końcem 2015 wyjechałem pracować do Anglii. Byłem tam prawie dwa miesiące. Z zarobionych pieniędzy odliczali mi tam podatek, który zwrócili mi w marcu 2016. Byłem znudzony życiem i postanowiłem, że za pieniądze z podatku kupię rower enduro, był to używany Kross Moon 1.0. Na początku maja 2016 były zawody w Bielsku-Białej – Enduro Trails. Wystartowałem i zająłem drugie miejsce. Ten wynik zmotywował mnie do kolejnych startów.  Początek sezonu 2016 miałem bardzo udany. Dzięki dobrym wynikom dostałem rower od Krossa. I tak to się zaczęło.
Później na koniec roku 2016 znów wyjechałem prawie na trzy i pół miesiąca do Anglii. Pracowałem tam średnio po 12 godzin na nocnej zmianie, przez cały pobyt miałem tylko 3 noce wolne. Wróciłem do domu na święta. W połowie stycznia 2017 znów wyjechałem prawie na miesiąc. Wróciłem z końcem lutego. Do ani jednego sezonu się nie przygotowywałem.

 

 

Rozumiem, że to typowy trening kolarski, ale też siłownia?

Piekara: No tak.

Bryja: No nie do końca, to bardziej ćwiczenia stabilizujące.

 

 

Klasyczny trening wydolnościowy?

Piekara: Myślę, że mam podobny do cross country. Sama baza.

 

 

Kto jest twoim trenerem?

Bryja: Mariusz Miśkowicz. Mąż Kaśki Solus-Miśkowicz. To nasz kolega. Razem byliśmy w teamie z Iriną Kalentievą. Pracował też długo z Markiem Galińskim. Ma trochę doświadczenia.

Piekara: To będzie pierwszy sezon prawdziwego trenowania. Zawsze było tak, że siadałem na rower z końcem lutego. Pierwsze zawody w sezonie były dla mnie szkołą przetrwania. Ale z zawodów na zawody łapałem formę. Za mało jednak jeździłem.

 

 

W jakich terminach wystartujesz w EWS?

Piekara: Koniec czerwca, połowa lipca i wrzesień.

 

Co pomiędzy?

Central European Enduro. To, co jest w Bielsku. Chcemy jechać cały cykl.

Bryja: Robert chce się ścigać za granicą, bo w Polsce prawie nie ma z kim.

Piekara: Jeśli nie trenuję i na podium staję niemal zawsze… Lepiej trenować i startować za granicą. Polscy zawodnicy za wolno jeżdżą. Jest może pięciu, a dalej przepaść. A w Czechach takich jest już dwudziestu. Chcę też, jak będą wolne weekendy, startować w downhillu.

 

Na jaki rowerze?

Piekara: Na Krossie. W zeszłym roku na Harendzie wygrałem na Krossie z Łukasikiem.

 

 

Jak wygląda wasz team? Kto się w nim znalazł?

Piekara: Głównie ja, ale mamy też dwoje Czechów.

 

 

Plany teamowe obejmują tylko ten rok, czy też kolejne?

Bryja: W tym roku mamy wsparcie Krossa, z roku na rok chcą robić coraz lepszy team, zawodowy. Dlatego Robert postawił wszystko na jedną kartę.

Piekara: Nie pracuję już w tym roku, żyję z oszczędności.

Bryja: Chce się bardzo dobrze przygotować i zobaczyć, jak mu to pójdzie. Ma talent!

 

 

A co jeszcze ćwiczysz? Technikę jazdy? Robiłeś takie rzeczy, jak badania wydolnościowe?

Piekara: Tak, i zaraz będę robił następne. Najsłabszy jestem na podjazdach. I to muszę wytrenować.

Bryja: Dużo jeździmy razem i widzę, jak Robert jest dobry. Jakie linie wybiera.

Piekara: Muszę mieć spokój. Na treningach, na objazdach tras przed zawodami. Najbardziej lubię robić to sam. Nie lubię słuchać innych!

 

 

Uprawiasz inne sporty?

Piekara: Motocross, enduro. Ale nie mam na to kasy.

Bryja: Żeby oswoić się z prędkością, jeździmy na nartach. Szerszych. Żleby…

Piekara: Myślę, że rower wystarczy. Tylko trzeba znaleźć dobre trasy!

 

Takie jak w Kościelisku?

Piekara: U nas nie ma gdzie jeździć, gdzie trenować. Trasy enduro są za łatwe.

 

 

Za łatwe?

Piekara: No, tak, to takie ścieżki.

Bryja: Żeby jeździć, trzeba trenować na trudnych trasach, podnosić poziom. Więc prędzej DH. Staramy się jeździć na Słowację.

Piekara: Moim zdaniem najlepsza miejscówka to Bielsko. Najczęściej jeżdżę to, co na zawodach.

 

 

 

 

 

Mariusz Bryja – Kross Enduro Team, ksywa Brian, legenda polskiego enduro, mieszkaniec Podhala, autor porywających filmów rowerowych, mechanik rowerowy, właściciel serwisu Brian’s Bikes.

 

Robert Piekara – Kross Enduro Team, zakopiańczyk, udziela się w Stowarzyszeniu Rowerowe Podhale, jeździ na Krossie Moonie 3.0, po wygraniu w 2017 dwóch serii krajowych zawodów w 2018 zadebiutuje w EWS.

 

 

Komentarze do artykułu