Kolarstwo górskie 3.0. Aktywna nawigacja.

Producenci GPS obiecują „active routing”, czyli aktywną nawigację funkcjonującą tak jak w samochodzie. Teoretycznie wystarczy wprowadzić cel i... w drogę. Postanowiliśmy sprawdzić, ile frajdy oferuje kolarzom górskim w trakcie jazdy automatyczne obliczanie trasy.



„PROSZĘ ZAWRÓCIĆ!” OD KILKU MINUT NAKAZUJE WYŚWIETLACZ MOJEGO URZĄDZENIA I DONOŚNIE PIKA. Jakby chciał mi powiedzieć „koniec”! Mam już dosyć trzepania po wyboistych ścieżkach! Przy czym nawigacja miała mnie prowadzić najpiękniejszą trasą po okolicy. Lecz nasze postrzeganie piękna najwyraźniej jest odmienne. Urządzenie GPS najchętniej pokierowałoby mnie wygodnymi drogami szutrowymi lub rowerowymi, ja poszukałbym bezpośredniej drogi między dwoma punktami, po możliwie wąskiej drodze lub ścieżce.

 

 

Producenci nieprzepadającym za planowaniem wycieczek obiecują ukojenie duszy w postaci aktywnej nawigacji. Wystarczy wprowadzić cel i oprogramowanie za pomocą map wektorowych od razu wyznaczy drogę. Na takiej samej zasadzie jak odbywa się to w nawigacji samochodowej. Zero uciążliwego wyszukiwania na portalach online, zero czasochłonnego planowania w komputerze. Brzmi kusząco, czyż nie? Ale jak naprawdę działa taka nawigacja w praktyce i czy faktycznie GPS jest w stanie zaspokoić głód ścieżek? Planowanie jest dziecinnie proste. Przed chwilą wprowadziłem dane. Mój profil kolarza? Proszę, kolarstwo górskie! Unikanie głównych dróg i ścieżek rowerowych, a nieutwardzonych dróg jak najwięcej. Urządzenie dźwiękowo sygnalizuje pełne zrozumienie, jakby chciało wszystkie moje życzenia potwierdzić skinieniem głowy. Po niecałych dwóch minutach spośród trzech możliwych ścieżek mogę wybrać jedną. Dziwię się, że poszło tak szybko. Decyduję się na propozycję numer jeden, uruchamiam zapis danych i wyruszam.

 

 

Aktywna nawigacja dla kolarzy górskich nie jest nowością. Już przed paru laty Falk wszedł na rynek ze swoim urządzeniem nawigującym. Poprzez wprowadzenie danych dotyczących profilu i wybranych przez nas długości wycieczek Tiger obliczał do trzech propozycji tras. Najprawdziwsze wybawienie dla kolarzy będących niewolnikami własnej rundy wokół domu. Niczym nieskrępowane odkrywanie nowych tras bez obawy, że ciężko będzie z powrotem trafić do domu. Dla niektórych otworzył się całkowicie inny świat. W międzyczasie Falk splajtował, ale pomysł rozwija kilku innych producentów. Garmin ma w swojej ofercie nawigację, również Teasi kusi korzystnym cenowo urządzeniem, które prowadzi kolarzy prosto do celu. Dodatkowo posiadacze smartfonów w sklepach z aplikacjami znajdą sporo apek wykorzystujących aktywną nawigację. Jedną z najbardziej popularnych jest Komoot, z ponad milionem pobrań.

 

 

Podstawa automatycznego prowadzenia do celu jest zawsze taka sama – mapa wektorowa zawiera informacje, z których odpowiednie oprogramowanie wylicza sobie trasę. Garmin, Komoot i Teasi korzystają z bezpłatnych materiałów Open Street Maps, które zostały dopasowane do poszczególnych potrzeb. Garmin i Teasi mają już wgrane mapy. Po rejestracji Komoot udostępnia pierwszy region za darmo. By aktywować kolejne tereny offline, trzeba dalsze części map dokupić. Najlepiej od razu zdecydować się na mapę świata z dożywotnim dostępem do uaktualnień. Ta opcja kosztuje 126 złotych. Uważamy, że to całkiem uczciwa propozycja. Na początku wyprawy urządzenie prowadzi mnie wyśmienicie. Na wyświetlaczu GPS‑a pojawiają się komendy, dodatkowo słychać sygnały podkreślające konieczność zmiany kierunku. Do tej pory wszystko gra.

 

 

Prawie nadszedł już czas, gdy skręcając w prawo, mogę wjechać na ścieżkę. Nerwowo poruszam kierownicą, lecz nawigacja prowadzi mnie dalej na wprost. Rozumiem, chce, żebym najpierw przejechał przez most i później przy brzegu rzeki skręcił na ścieżki. Jest mi to obojętne. A jednak nawet po drugiej stronie mój „przewodnik” nie fatyguje się, by skręcić z głównej drogi, lecz dalej, uparcie, prowadzi mnie ścieżką rowerową wprost w kierunku lasu. Trochę podenerwowany „zoomuję” mapę. Jak od linijki trasa dalej wiedzie na wprost. Już zaczynam przeczuwać, co mnie czeka. Dlatego biorę przeznaczenie w swoje ręce i skręcam spontanicznie w następną ścieżkę. W końcu czuję ukojenie, kiedy korzenie powodują drgania kręgosłupa niczym impulsy stymulowane prądem. Lecz parę sekund później nawigacja budzi mnie z mojej ekstazy pikającym dźwiękiem. W mgnieniu oka urządzenie obliczyło nową trasę i po szybkiej kombinacji lewo‑prawo wjechałem znów na odciążającą plecy szutrową ścieżkę w kierunku południowym. Co się dzieje? Według mapy mój elektroniczny przewodnik powinien znać wszystkie ścieżki w okolicy. Nie chce mnie wykończyć lub sam nie chce się zmęczyć? Kiedy w końcu docieram do pierwszej kawiarni, mój ścieżkowy barometr rejestruje parę nieznacznych odchyleń. Rozczarowany sączę sok i wyruszam w drogę powrotną z nawigacją w plecaku, wyłączoną.

 

 

Również kolejne jazdy testowe w terenie przebiegają podobnie: dużo szutrów, od czasu do czasu krótki odcinek ścieżki rowerowej i w niektórych momentach liźnięte łatwe odcinki w terenie. Aktywna nawigacja jest jak dotąd miłym narzędziem pomagającym dotrzeć z punktu A do punktu B. Nie nadaje się dla kolarzy, którzy szukają przygód na trudniejszych ścieżkach. Lecz, kto wie? Może już niedługo, jadąc spokojnie szutrową drogą, będziemy informowani głośnym pikaniem – „proszę zawrócić!”, z powrotem na ścieżkę…

 

 

 

 

Aktywna nawigacja. MAPY

 

WEKTOROWA LUB RASTROWA

 

 

aktywna nawigacja mapy

 

 

 

Mapy rastrowe są odpowiednikami tradycyjnych map papierowych, z możliwością wgrania ich na urządzenie GPS. Optycznie wyglądają dobrze, są jednak „głupie”, co znaczy, że nie zawierają żadnych informacji i tym samym nie mogą nawigować. Mapa wektorowa może za pomocą odpowiedniego oprogramowania w urządzeniu lub komputerze, podobnie jak nawigacja samochodowa, obliczyć trasę. Jest to dużą zaletą w planowaniu na miejscu. Obraz mapy jest jednak abstrakcyjny, a rodzaj ścieżki nie zawsze widoczny.

 

 

 

 

OPEN STREET MAPS

 

aktywna nawigacja open cycle map

 

 

Od 2004 roku powstaje baza bezpłatnych map. Tworzą ją ochotnicy z całego świata. Dane gromadzone są poprzez nagrywanie tras, a drogi są klasyfikowane ręcznie. Większość producentów GPS korzysta z materiałów OSM (również Garmin), dopasowując je do własnych potrzeb. Pokrycie map OSM jest w każdym regionie zróżnicowane, dane dotyczące MTB wymagają jednak dopracowania. Mapy są cały czas ulepszane i aktualizowane.

 

 

 

 

MAPY GARMIN TOPO

 

 

 

W mapach takich jak TOPO TransAlpine+ Pro (630 zł) Garmin korzysta z różnych źródeł premium. W Szwajcarii na przykład czerpie dane z Singletrail Map. Zgodność sieci ścieżek jest znacznie lepsza niż w mapach OSM i przez producenta dodatkowo sprawdzona pod kątem zgodności. Mapy w skali 1:25 000 nadają się do aktywnej nawigacji, do ściągnięcia na kartę microSD. Rozwiązanie godne polecenia dla kolarzy.

 

 

 

 

 

 

 

PETER WEIRETHER

MARKETING GARMIN

 

Każdy użytkownik może przyczynić się do ulepszania funkcji nawigacji poprzez załadowanie swoich tras i oznaczenie ich odpowiednią kategorią.

 

 

Jak sprawdzają się aktualne mapy z nawigacją podczas jazdy rowerem górskim?

Mapy typu Open Street nadają się tylko częściowo. W wielu regionach OSM są dobre, ale zdarzają się też rejony, gdzie zgodność tras jest niewystarczająca.

 

 

Czy zmieni się to w najbliższym czasie?

Pracujemy nad zwiększeniem liczby ścieżek dla rowerzystów. Każdy użytkownik może przyczynić się do ulepszenia funkcji nawigacji poprzez załadowanie swoich tras na odpowiednich portalach i oznaczenie ich stosowną kategorią. Dzięki funkcji „Popularity Routing” Garmin pobiera dane tras obliczonych przez użytkowników. Szczególnie popularne trasy będą specjalnie wyróżniane.

 

 

Czy mogę być pewien, że moja wyprawa będzie obfitować w szczególnie atrakcyjne ścieżki?

Co dla jednego będzie superścieżką, dla drugiego może się okazać totalną beznadzieją. Użytkownikom, którzy chcą być pewni, że na swojej wyprawie pojadą odpowiednimi ścieżkami, polecam raczej opracowane trasy, opublikowane na portalach tematycznych. Przy obliczaniu trasy urządzenia działają wg zasady „lepiej wymagać mniej niż więcej”.

 

 

Czy wybór opcji wędrowania przy obliczaniu tras zwiększyłby udział procentowy ścieżek?

Może tak być, że przy wyborze opcji wędrówki do opracowania wyprawy rowerowej dostępnych będzie więcej ścieżek. Kiedy jednak w trakcie wyprawy nawigacja poprowadzi pod górę na wąską ścieżkę, której nie da się przejechać, może się to skończyć frustracją. Dlatego odradzałbym korzystanie z takiej opcji. 

 

 

 

 

ZA

 

 

Grzegorz Radziwonowski

 

 

Ścieżki są super, ale w jeździe chodzi mi o coś więcej. Jazda na rowerze oznacza dla mnie wolność, niezależność od samochodów i sieci ulic. Nie przerażają mnie zbyt skomplikowane urządzenia GPS, ale… szkoda mi często czasu na pracochłonne planowanie. Z pomocą przychodzi aktywna nawigacja. Oczywiście, prowadzi z punktu A do B. Pierwsze wycieczki były więc trochę rozczarowujące, bo proponowane ścieżki okazały się całkiem łatwe. Lecz jeżeli nie oczekuje się eksploracji wyłącznie najlepszych tras, zabawa sprawi dużo przyjemności. Każda trasa kryje niespodzianki. Na pewno dojedzie się do mety i od nowa będzie można poznawać tereny wokół domu. Warunkiem jest przede wszystkim chęć jazdy na rowerze. Zakręceni wielbiciele ścieżek z ochraniaczami na kolanach i miękkim, pełnym zawieszeniem nie będą jednak zadowoleni.

 

 

 

PRZECIW

 

 

Anna Tkocz

 

 

W rejonie, w którym w ogóle nie wiem, jak się poruszać, nie chcę podążać „najszybszym” i „najkrótszym” szlakiem prowadzącym do jakiegoś tam schroniska lub trasą z możliwie „małą liczbą przewyższeń”. Jeżeli jestem w obcym regionie i mam tylko dwa dni wolnego, chcę zaliczyć najpiękniejsze wyprawy. Takie ze szczególnie pięknymi ścieżkami i widokami. A na samym szczycie nie ma czekać jakaś tam chata, tylko właśnie ta z najlepszym jedzeniem. To są dokładnie te parametry, których nie da się ustawić w aktywnej nawigacji. Kto chce zwiedzić główne atrakcje regionu, powinien tak jak do tej pory zasięgnąć informacji u miejscowych, przeszperać portale wyprawowe, przeczytać egzemplarz papierowy lub zajrzeć na stronę internetową magazynu BIKE, tam znaleźć można klasyczne wyprawy z wielu regionów.

 

 

 

 

URZĄDZENIA

 

 

 

GARMIN EDGE 1030 

 

 

Garmin_Edge 1030 AKTYWNA NAWIGACJA

 

 

Edge 1030 jest prawdziwie zdolną bestią. Trening, nawigacja lub połączenie ze smartfonem i mediami społecznościowymi to błahostka, ponieważ topowy model Garmina oferuje różnorakie możliwości. Sterowanie menu jest typowe jak na Garmina, nie do końca intuicyjne. Przy odrobinie cierpliwości można zapoznać się ze wszystkimi funkcjami. Z pozycji ekranu startowego mamy od razu dostęp do menu nawigacji i możemy wprowadzić cel lub przygotować trasę na podstawie swojego profilu rundy. Edge oblicza trzy alternatywy wybranego przez nas dystansu. Zanim wyruszymy, nie możemy zapomnieć o wciśnięciu prawego przycisku uruchamiającego zapis.

 

Wskazówki skrętów są wystarczająco czytelne, a dystans pozostały do zmiany kierunku widnieje u góry wyświetlacza, manewry są sygnalizowane dźwiękowo. Nowiuteńki Garmin trochę obawia się ścieżek. Wprawdzie na naszej rundzie, według zainstalowanej mapy OSM, znał nawet najdrobniejsze ścieżki, jeżeli jednak spontanicznie zjechaliśmy z głównej drogi w trail, Edge od razu marudził głośnym pikaniem i chciał najszybciej, jak to tylko możliwe, dostać się na główną drogę. Nawet na dalekich trasach zasób ścieżek był raczej ograniczony, częściowo musieliśmy się zadowolić szlakami rowerowymi i drogami asfaltowymi. Wyświetlacz Garmina mógłby być trochę jaśniejszy, choć w słońcu jest wciąż czytelny. Sposób obsługi bardzo przypomina standardowy ekran dotykowego telefonu, jednak wyświetlacz Garmina nie jest tak wrażliwy.

 

 

 

 

 

NAWIGACJA

Dzięki funkcji „Popularity Routing” Edge 1030 w Garmin Connect Community wlicza do swoich obliczeń ulubione trasy. W taki sposób każdy może się przyczynić do ulepszenia funkcji nawigacji. Nawet jeśli fani ścieżek będą zawiedzeni automatycznym prowadzeniem do celu, Edge pozostanie świetnym urządzeniem. Na plus: dobre mapy, szybkie obliczanie nowych tras, olbrzymia liczba funkcji.

 

 

 

 

 

 

POŁĄCZENIA

Dzięki ANT+, Bluetooth i WIFI Garmina można połączyć ze wszystkimi możliwymi czujnikami treningowymi, a także z miernikami mocy. Do dyspozycji użytkowników jest aplikacja do analizowania i planowania Garmin Connect. Wszystkie wyprawy są automatycznie przesyłane do oprogramowania, oprócz tego możliwa jest synchronizacja z innymi usługodawcami, np. ze Stravą.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

TEASI ONE3 EXTEND

 

 

 

teasi aktywna nawigacja

 

 

 

 

Teasi sprawia wrażenie przeciwieństwa Garmina i ogranicza się raczej do nawigacji. Nie ma połączenia z telefonem lub bogatego systemu treningowego. Bezpośrednio po włączeniu ekran startowy oferuje dostęp do najważniejszych funkcji. W sumie dostajemy osiem sportowych profili z możliwością dopasowania do własnych preferencji. Przyciskiem „cel” rozpoczyna się planowanie trasy. Wystarczy po prostu wprowadzić wybrany cel lub wybrać go na mapie i urządzenie wyliczy trzy propozycje tras. Niestety, nie ma funkcji Round Trip, można ją tylko manualnie wprowadzić, co jest bardzo niepraktyczne. Zaczynając prowadzenie po trasie, Teasi przełącza się w tryb mapy.

 

Zapis trasy również w tym przypadku trzeba uruchomić manualnie. W górnym pasku na wyświetlaczu pokazywane są informacje o zmianie kierunku wraz z odpowiednią wartością odległości, informującą, kiedy ma to nastąpić, do tego dwa indywidualne pola z danymi. Wyświetlacz sprawia wrażenie przeładowanego informacjami, charakteryzuje się małym kontrastem, wskazówki skrętu na mapie są dosyć małe. Za to Teasi przed skrzyżowaniami ostrzega nas przerażająco głośnym pikaniem.

 

Wyświetlacz jest nieczytelny w słońcu. Jeśli zmienimy kontrast na najjaśniejszy, w przerażającym tempie ubywa zapasu w baterii. Wyświetlacz dotykowy ma małą wrażliwość. W trakcie dłuższych wypraw zdolność obliczeniowa jest zbyt mała. Jeżeli opuści się szutrowe drogi, po których Teasi w przeważającej części prowadzi, lub jeżeli skręci się tam, gdzie nie trzeba, obliczanie nowej trasy może zająć parę minut. W trakcie planowania trasy urządzenie parę razy się zawiesiło. Mimo że również w Teasi mapy oferują najmniejsze drogi i ścieżki, w trakcie pracy urządzenia są one serwowane małymi porcjami. Niestety, na używanej mapie brak poziomic.

 

 

 

 

 

 

 

NAWIGACJA

Najłatwiejszym sposobem rozpoczęcia wyprawy jest wprowadzenie celu za pomocą głównego menu. Niestety, zaplanowanie rundy jest możliwe tylko poprzez kłopotliwe wprowadzanie punktów na trasie. Teasi oferuje również wybór między trzema trasami (proponowana, łatwa, krótka). Możliwość wytyczenia trasy bezpośrednio na mapie, niczym długopisem, z powodu słabo reagującego wyświetlacza jest bardzo niepraktyczna.

 

 

 

 

 

 

 

 

POŁĄCZENIA

Dzięki Bluetooth Teasi jest kompatybilne z innymi czujnikami. Nie oferuje funkcji połączenia ze smartfonem, mimo że istnieje do tego odpowiednia aplikacja. Wyprawy trzeba jeszcze wgrywać klasycznie, przez kabel USB na komputer lub na urządzenie GPS. Oprogramowanie wyświetlacza Tahuna Tool sprawia wrażenie staromodnego. Zaplanowane tracki GPX (np. przez www.gpsies.com) mogą być bezpośrednio zapisane w pamięci urządzenia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

KOMOOT

 

 

 

 

 

 

KOMOOT DLA CZYTELNIK.W BIKE!

Spróbujcie sami, jak działa aplikacja Komoot!

Wystarczy, że wejdziecie na komoot.com/g i wpiszecie magazynbike, a dostaniecie za darmo pakiet czterech map, standardowo dla nowych użytkownik.w jest to tylko jedna mapa wybranego regionu.

 

 

 

Aplikacja Komoot ma do zaoferowania więcej niż nawigacja w telefonie. Łączy planowanie tras, nawigację, pamiętnik i społeczność online. Aplikacja jest dostępna bezpłatnie na Androida i iPhone’a. Pierwszy region jest dostępny w pakiecie, kolejne części trzeba dokupić. Mapa świata z dożywotnimi aktualizacjami kosztuje 126 złotych. Aplikacja jest bardzo przejrzysta. Na stronie startowej dostępne są zmieniające się propozycje ze zbiorem tras o różnej tematyce i w różnych regionach, jest też dostęp do bezpośredniego planowania trasy lub do osobistych preferencji. Trasa jest szybko planowana i w najprostszym przypadku przebiega od punktu, w którym się znajdujemy, do punktu docelowego.

 

Uwaga! Obliczenie trasy wymaga dostępu do Internetu, mimo że mapa jest zapamiętana offline na urządzeniu. Niestety, opcja „obliczanie drogi tam i z powrotem” nie jest prawdziwą funkcją Round Trip, ponieważ trasa przebiega bez dodatkowych międzypunktów, przeważnie identyczną trasą. Wraz z rozpoczęciem jazdy aplikacja wyświetla tryb mapy. W górnym pasku na wyświetlaczu widoczne są czytelne wskazówki zmiany kierunku, jak i najważniejsze dane z wyprawy. Powiadomienia głosem w trakcie jazdy są mało sensowne i można ich nie usłyszeć.

 

Brak wskazówek komunikowanych sygnałem akustycznym. W teście aplikacja Komoot obliczyła najbardziej interesujące wariacje z największą liczbą ścieżek. Również ponowne obliczanie trasy, dzięki wydajności obliczeniowej nowoczesnych telefonów komórkowych, jest bardzo szybkie. Obsługa przez ekran dotykowy jest super, również widoczność danych jest dobra. Mimo dobrego kontrastu przydałoby się jednak większe przybliżanie map. Pod koniec wyprawy szczególnie piękne odcinki możemy wyróżnić utrwalonym zdjęciem, które bezpośrednio zostanie załadowane do pamiętnika online. Świetne urządzenie wyprawowe z jedną wadą – szybkim rozładowywaniem się baterii w telefonie z opcją GPS.

 

 

 

 

NAWIGACJA

Planowanie tras z Komootem jest łatwe. Wybieramy typ aktywności, wprowadzamy cel i już możemy zaczynać wyprawę. Istnieje możliwość wyboru rund, lecz bez manualnie wybranych międzypunktów, trasa tam i z powrotem jest prawie identyczna. Ciekawostka – mapa pokazuje segmenty różnych typów aktywności innych użytkowników, które mogą zostać dodane do zaplanowanej wyprawy.

 

 

 

 

 

 

POŁĄCZENIA

Wyprawy możemy utrwalić ze zdjęciami i atrakcjami (highlights), a następnie udostępnić je również innym użytkownikom. Portal internetowy oferuje szeroki wybór tras i świetne urządzenie do planowania. Trasy szybko się tworzy i mogą być łatwo zmienione, jak w Google Maps, np. kliknięcie w mapę tworzy międzypunkt, który może być też przesuwany.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

O prognozach rozwoju kolarstwa górskiego przeczytacie w artykule 

 

 O najlepszych bike parkach w Polsce i na świecie przeczytacie w artykule

KOLARSTWO GÓRSKIE 3.0. Ścieżki w przyszłość

 

 

 

Artykuł ukazał się w BIKE 3/2018. Jego elektroniczną wersję znajdziecie TUTAJ

 

 

Komentarze do artykułu