DŁUGODYSTANSOWIEC. JAY PETERVARY

Pokonywać podjazdy w górach, kręcąc jedną nogą, lub przemierzać niekończące się trasy? Niektóre wyczyny sportowców przypominają komiksy o herosach. Chcemy dowiedzieć się, co sprawia, że gwiazdy MTB są wyjątkowe. Przedstawiamy Jaya Petervary’ego – asa wytrzymałości.



Po 1045 kilometrach asfalt grzeje od spodu, a Jay Petervary oddycha jak przez słomkę.

Amerykanin już od dziesięciu dni jest na rowerze, przed 30 minutami zaatakował, by katapultować się na czub wyścigu, ale nagle odcięło mu powietrze. Każde depnięcie w korby sprawia wrażenie, jakby jechał po cieście. Jay schodzi z roweru, kładzie się na ziemi i patrzy w niebo pełne gwiazd. Bierze głęboki wdech i mamrocze uspokajająco sam do siebie. Astma, jego największy wróg, znowu zaatakowała.

 

Kto myśli o górskich ultrawyścigach rowerowych, nie przejdzie obok Jaya Petervary’ego obojętnie.

Amerykanin od lat ustala granice wśród „ultrasów”, zarówno niewiarygodnymi osiągnięciami, zwycięstwami, jak i innowacjami, dopuszczanymi w technicznej szarej strefie. Jego największy sukces to Tour Divide. Wyścig, który reklamuje jako najcięższy na świecie. Sportowcy przemierzają USA po trasie liczącej 4418 kilometrów. Nie ma nagrody pieniężnej, żadnych transmisji telewizyjnych, żadnych kibiców na trasie. Jedyny kontakt ze światem zewnętrznym to sygnały GPS pojedynczych rowerzystów. Właściwie od Kanady aż do Nowego Meksyku jest się permanentnie samotnym na trasie (pomijając dzikie psy i niedźwiedzie grizzly oraz uciążliwe śnieżyce lub tropikalny upał). Pomoc z zewnątrz jest zabroniona, jazda po kole również. Jeżeli rower popsuje się w szczerym polu, 50 mil trzeba pokonać pieszo. Połowa uczestników wycofuje się. Dokładnie taką ekstremalną mieszankę kocha Jay Petervary.

 

Ciężkie czasy


Jeżeli w ogóle można mówić o czymś takim, to Jay Petervary ulokował się komfortowo w swoim zoptymalizowanym śpiworze. Układał go tak długo, by izolacja była tam, gdzie najbardziej jej potrzebuje – w okolicy górnej części ciała. W międzyczasie jego oddech się uspokaja. „Kiedy zacząłem z bikepackingiem, zawsze próbowałem ułożyć bagaż tak, by zajmował możliwie najmniej miejsca. Na wyścigach często miałem tylko reklamówkę. Kiedy jeździłem z innymi sportowcami, aby nie marznąć, przytulaliśmy się mocno do siebie, jak szczeniaki. To były naprawdę ciężkie czasy, nie miałem pieniędzy na wyposażenie, ale doświadczenie pomaga mi teraz w trakcie wyścigów” – wyjaśnia Jay i grzebie w swojej torbie. Wyławia baton Snickersa, je go i zamyka oczy.

 

 

 

 

 

 

 

Innowacyjne, samodzielnie budowane konstrukcje są wyróżnikiem Jaya, od stelażu służącego do przenoszenia roweru po śpiwór.

 

 

 

 

 

Mind over muscle

Co decyduje o tym, że gdy jesteśmy w stanie skrajnego wyczerpania, poddajemy się lub dalej walczymy? Kto wgłębi się w psychologię sportu, szybko dojdzie do wniosku, że są za to odpowiedzialne umęczone mięśnie. Niska podaż tlenu, niewystarczająca podaż węglowodanów i przesunięcie odczynu PH w mięśniach, w konsekwencji organizm strajkuje. Te czynniki mierzone są w laboratoriach każdego dnia, by uzyskać dane wydajności. Często wyniki nie korelują z mocą uzyskaną w zawodach sportowych. W trakcie wyścigu sportowcy uzyskują po prostu znacznie lepsze parametry! Skąd wzięła się ta różnica? Od czego zależy, że teoretycznie słabsi sportowcy wyprzedzają silniejszych? Tę okoliczność zbadał profesor Tim Noakes. W swojej Central Governor Theory udowadnia, że mózg hamuje pracę fizyczną, zanim organizm wyrządzi sobie krzywdę. Tym samym ograniczający faktor nie skupia się wyłącznie na czynnikach wydolnościowych, lecz bardziej na mózgu. Możemy go wytrenować przez poddawanie się ekstremalnym bodźcom, a nasz umysł przyzwyczai się do sytuacji krańcowych. Petervary, by wzmocnić się mentalnie, stosuje jazdy treningowe, w trakcie których najważniejsze są dla niego sen, jedzenie lub ekstremalnie ciężkie interwały.

 

 

 

 

 

 

 

JAY PETERVARY
WIEK 45
WZROST 175 cm
JEŹDZI OD 1987

ZWYCIĘSTWA
■ Tour Divide (4418 km)
■ Iditarod Invitational (1609 km wzdłuż Alaski)
■ Arizona Trail Race (1207 km)
■ Colorado Trail Race (805 km)

 

 

 

Najlepsze opony, najlżejsze wyposażenie...

Jay startował w rowerowych wyścigach przygodowych od początku lat dziewięćdziesiątych. Dziś czterdziestopięciolatek traktuje je jako jedną wielką naukę i poczynione spostrzeżenia wykorzystuje w wyścigach wielodniowych. Petervary przyznaje, że fizycznie nie czuje się już jak trzydziestolatek, ale dzięki mądrze zaplanowanym treningom, wystarczającej ilości wypoczynku i mocnej psychice dalej wiedzie prym w środowisku, i to już od ponad dziesięciu lat. Z zawodu stolarz, preferuje ciężkie, krótkie interwały i korzysta z długich jednodniowych wyścigów, by zbudować solidną wytrzymałość. Prawie taką samą ilość czasu jak na trening poświęca na testowanie sprzętu. Jest napędzany najlepszymi oponami, najlżejszym wyposażeniem i każdym szczegółem, który może mu dać odrobinę przewagi. By wykorzystać siłę wiatru, naciągnął kiedyś na swój rower kawałek materiału, który posłużył mu jako żagiel. Zwraca uwagę na aerodynamiczny, wytrzymały strój i na najlżejszą lampkę czołową. Niektóre innowacje i decyzje, które podjął w trakcie wyścigów, nadały mu przydomek Cheatervary...

 

Cierpienie

Alarm w komórce budzi go ze snu. Jest czwarta nad ranem, gwiazdy świecą nad ciepłą autostradą. Jay bierze głęboki wdech, wszystko już w porządku. Pakuje torbę i jednocześnie opowiada, jak radzi sobie z problemami na wielodniowych wyścigach. „Każdy wyścig boli, przez lata dużo wytrzymałem i z cierpień wyciągnąłem wnioski. Raz miałem zapalenie ścięgna Achillesa, moje kolano spuchło jak wielki balon. Innym razem kręgosłup bolał mnie tak strasznie, jakby ktoś w niego wbił nóż, a ja jechałem dalej” – opowiada Jay i kołysze się zaspany. Traktuje cierpienia jak wydarzenia, przez które trzeba przejść. Z wiekiem łatwiej mu obchodzić się z bólem. Jednocześnie nie dopuszcza bólu zbyt blisko siebie. O co chodzi? O to, że w trakcie wyścigu bardziej skupia się na danych i mocy. Petervary permanentnie spogląda na stan licznika, sprawdza moc mierzoną w watach i śledzi zaznaczoną trasę. Kiedy zboczy z drogi, jest to dla niego sygnał, by zacząć zwracać uwagę na to, co jest istotne.

 

 

Jeszcze 936 kilometrów, asfalt znowu pali. Petervary oddycha spokojnie i siedzi aerodynamicznie na rowerze. W jego oczach widać zmęczenie i chęć snu, ale zna już to uczucie. Wie, że za 60 mil czeka na niego następna stacja benzynowa z kawą. To go teraz napędza i będzie napędzać przez następne trzy do czterech dni, aż przekroczy w Antelope Wells linię mety. Oby bez uczucia słomki w gardle.

 

 

 

 

 

 

Przez całą dobę Jay stosuje sztuczki mentalne by być skoncentrowanym na ponadstukilometrowej trasie.

 

 

 

 

 

„BÓL TO RZECZ, KTÓRĄ TRZEBA PRZEJECHAĆ. NIE DOPUSZCZAM GO PO PROSTU DO SIEBIE”

 

 

 

 

 

Zwycięstwo w zimnie. Jay Petervary w swoim triumfalnym przejeździe na Iditarod Invitational na Alasce.

 

 

 

 

 

 

WSKAZÓWKI TRENINGOWE

 

Jak stać się odpornym psychicznie i dokonać niemożliwego? Jay Petervary zdradza swoje tajemnice treningowe – taktyczne i mentalne.

 

 

1. UTRATA KONTROLI

Czasami wszystko sprzęga się przeciwko tobie – defekt, deszcz i jeszcze kiepska noga. Równia pochyła. Tymczasem na problemy, na które nie mamy wpływu, tracimy niepotrzebnie energię, rozmyślając o nich. Wskazówka Jaya: Problemy traktujmy jak wyzwanie. Przykład? Jedziesz w deszczu i myślisz: „nienawidzę deszczu, dlaczego ja to robię?”. Zamiast tego pomyśl: „jazda w deszczu sprawia, że jestem mentalnie mocniejszy”.

 

2. SŁOWA KLUCZE

Zbaczasz z drogi i zaczynasz popełniać błędy? Określone słowa i frazy mogą pomóc w koncentracji. Wskazówka Jaya: Znajdź słowa klucze, które wypowiadasz głośno, kiedy wymaga tego sytuacja. Na przykład: „skup się”. W chwilach słabości: „czuję się dobrze i mam wszystko pod kontrolą”. Ćwicz wciąż te frazy na treningu, żebyś automatycznie wypowiadał je w odpowiednich sytuacjach.

 

3. TRENING SYTUACYJNY

Były zwycięzca Tour de France Bradley Wiggins niesprzyjającym warunkom wychodził naprzeciw, by wzmocnić się mentalnie i fizycznie. Anglik na przykład trenował na rolce w mocno przegrzanych pomieszczeniach, by przygotować się na upalne etapy górskie. Wskazówka Jaya: Na długich dystansach między godziną drugą a siódmą rano jest ekstremalnie ciężko, dlatego trenuję dokładnie o tej porze.

 

4. JEDZENIE

Ultrawyścigi zabierają organizmowi ekstremalnie dużo energii, która musi zostać uzupełniona. Wskazówka Jaya: Bardzo często w takich wyścigach prawie nie ma bufetów, z tego powodu ląduje się często w supermarkecie lub na stacji benzynowej. Jedzenie, które wybieramy, powinniśmy wcześniej przetestować w trakcie wysiłku. Kiedy Jay przekracza próg stacji benzynowej, od razu wie, co ma kupić, by starczyło mu na następne sto mil.

 

5. RELAKS

Kto się spina i stresuje, nie może skorzystać z pełni mocy. Będąc zestresowanym, powinieneś się zrelaksować. Wskazówka Jaya: Zacznij relaksować swoje mięśnie twarzy. Takie rozluźnienie ciągnie się jak łańcuch przez spięte mięśnie. Dodatkowo kontroluj swój oddech. Udowodniono, że w trakcie wysiłku głębokie, zrelaksowane oddechy redukują stres i prowadzą do lepszej wydajności wytrzymałościowej.

 

6. OBIEKTYWIZM

Korzystając z wszystkich wskazówek motywacyjnych, powinno się mimo wszystko obiektywnie oceniać swoją moc i możliwości organizmu. Kto przeholuje z organizmem, ten nawet z najlepszą mantrą nie dojedzie do mety. Wskazówka Jaya: Najważniejszymi wskaźnikami samooceny są waty, częstotliwość uderzeń serca i koordynacja. Kiedy zauważysz, że popełniasz błędy, puls jest nienaturalny. Gdy waty nie pasują, przychodzi czas na analizę. W większości przypadków pomaga przerwa z wystarczającą ilością jedzenia.

 

7. PUSTY BAK

Nie bądź uzależniony od węglowodanów i wyćwicz swoją przemianę tłuszczów. Wskazówka Jaya: Aby przyzwyczaić organizm do spalania tłuszczów, najlepiej ćwiczyć poranne jazdy na czczo (do maksymalnie trzech godzin) lub jeździć bardzo długie treningi również na czczo, ale od drugiej godziny jazdy należy jeść węglowodany. Najważniejsze przy tym nie jechać szybciej niż własne tempo wytrzymałości podstawowej, by przemiana materii dopasowała się do tej zmiany.

 

 

Artykuł został opublikowany w numerze 11-12/2017 Magazynu Bike, wydanie elektroniczne TU