Test: Antidote CarbonJack enduro albo mini DH

Gdy w ubiegłym sezonie przygotowywaliśmy reportaż o Antidote, umówiliśmy się, że karbonowe enduro dostaniemy do testu jako pierwsi. Obietnica została spełniona!





Zdjęcia nie oddają finezji detali CarbonJacka, tu musicie nam wierzyć na słowo. W dodatku kompletna rama waży jedynie 2,6 kilograma (w rozmiarze M), a to konstrukcja pancerna, wykonana z kompozytu, włókien karbonowych i vectranowych. Zarówno przedni, jak i tylny trójkąt stanowią monolityczną konstrukcję, łączy je system zawieszenia FDS, należący do kategorii z wirtualnym punktem obrotu. Krótkie krzywki zawieszenia, podobnie jak osie obrotu, wykonano z aluminium. W efekcie dostajemy konstrukcję bardzo sztywną (niewiele ruchomych części), o dużym przekroku.

 

Dodatkowa zaleta to niskie i centralne umieszczenie tłumika, co obniża środek ciężkości. Rzut oka na dane geometryczne i rower od razu zdradza, że wzorcem był dla niego Lifeline DH. To samo zawieszenie przeniesiono do endurówki, zmniejszając skoki i odchudzając konstrukcję. Geny jednak pozostały wspólne, rower ma duży rozstaw kół 1183 (długość tylnego trójkąta 438 mm), ale bez wyciągania w nieskończoność rury górnej (reach 425 mm w rozmiarze M). Zjazdowo niski jest też środek ciężkości i opuszczenie środka (-12 mm, 343 mm względem podłoża!). W efekcie dostajemy minizjazdówkę, choć o skoku 160 mm i wadze niespełna 13 kilogramów. Nasz egzemplarz zbudowaliśmy w oparciu o seryjne Shimano XT i komponenty Hope, ale bez starania się o odchudzanie. Zwracając jednak uwagę na uniwersalność, stąd w zestawie tryb 11-40 z oraz Fox F34 Talas.




 

Rower sprawnie podjeżdża dzięki niskiej masie i stromemu kątowi podsiodłowemu, ale prawdziwy potencjał wykorzystuje na zjazdach. Duży rozstaw kół, nisko ustawiony środek suportu i kąt wyprzedzenia widelca 65,5 stopnia tworzą sprzęt, który stabilnie się prowadzi, pewnie wkleja w zakręty i daje łatwo kontrolować w sytuacjach granicznych. To także zasługa zawieszenia, które pozostaje cały czas aktywne i czułe, całkowicie rozdzielone od napędu. Konstruktorom świetnie udało się połączyć czułość z pojemnością zawieszenia i końcową progresją, nawet miękko ustawiony rower jest w stanie gładko wylądować po dalekim locie. Uwaga! Warto zastosować krótsze korby, bo 175 mm oraz duży SAG będą oznaczać, że możecie zaczepiać o przeszkody. 

 

Podsumowanie

 

Rewelacyjnie wykonany, świetnie jeżdżący rower dla fanów ostrego enduro. Jesteśmy dumni, że to polski produkt!

 

Komentarze do artykułu