Antidote Carbonjack – prezentacja enduro przez duże E

To niewątpliwie jeden z najgorętszych rowerów ostatnich miesięcy. Antidote Carbonjack wygląda jak nigdy niespełniony sen niejednego potentata w branży, a wyprodukowany został w niewielkiej manufakturze w Polsce, w Krakowie. Piękne linie, agresywna stylistyka i oszałamiające wyniki wagowe osiągane przez klientów firmy rozpalają wyobraźnię. Mieliśmy okazję przez chwilę z nim pobyć, ale nigdy sam na sam - nie sposób tym rowerem przejechać niezauważonym.




I jak mu się oprzeć? Dużo skoku, mało kilogramów, w naszym zestawie z kołami na podzespołach Hope, z napędem Deore XT M8000 1x11, z kleistymi oponami Schwalbe Hans Dampf i Magic Mary i mieszanej amortyzacji - widelec Fox 34 w odmianie Factory (jeszcze nie FiT4...) i tłumikiem Cane Creek. 







To tak, żeby nie zapomnieć na czym jeździmy. 





A gdyby ktoś miał wątpliwości, gdzie powstają rowery Antidote - dumne PRODUCT OF POLAND!





Tak, Carbonjack jak na zwinne enduro przystało, ma 160 mm "podróży" tylnego koła. I, jak widać, szeroki na 2,35 cala Hans Dampf ma jeszcze sporo miejsca w widełkach. 





Tak wygląda zawieszenie Carbonjacka z bliska. To ten sam system FDS, który znajdziemy w starszym bracie, Lifeline DH. Tak, zjazdówka była pierwsza. 







Tłumik Cane Creek Double Barrel Air CS jest zamocowany dość nietypowo, bo poprzecznie. Za pomocą dodatkowego łącznika obrócono dolne mocowanie o 90 stopni i tym samym problem upchnięcia zbiornika wyrównawczego w ciasnej przestrzeni przestał istnieć. Oczywiście żaden zelementów zawieszenia nie ma szansy na brutalny kontakt z tłumikiem. Nawet przy dobiciu pozostaje spory zapas. Cane Creek w tej wersji (CS) jest zarazem dość niestandardowym tłumikiem. Jak bardzo, dowiecie się z testu. 











Grupa Deore XT M8000, czyli nowa jedenastka od Shimano, o której już nie raz pisaliśmy. Jednym słowem: zachwyca. Zmienić to może tylko jej niska trwałość lub nagła awaria, ale póki co niebo nad nią jest czyste, żadnych czarnych chmur. Warto po razkolejny podkreślić, że Deore XT jeszcze nigdy nie była tak blisko XTR, jak jest teraz. 







Z widelcem Fox 34 Talas z sezonu 2015 nie było żadnych problemów, ale aktualnie przez nas testowany model na 2016 rok podnosi poprzeczkę jeszcze wyżej. Skok maksymalny 160 mm pasuje jak ulał do wartości skoku tylnego koła, ale można go dodatkowo zredukować na podjazdy. 







Szeroka na 800 mm kierownica Spank Spike i mostek Hope długi na 50 mm, czyli szeroko i nie za daleko. 









Koła zaplecione na kultowych piastach Hope Pro2 Evo. Do kompletu obręcze od tego samego producenta, z którymi opony Schwalbe dogadywały się bez problemu. 





Mocowanie zacisku tylnego hamulca to jeszcze stare, dobre IS, ale w zacnym wydaniu. W karbonowym wahaczu znajdują się aluminiowe inserty. Zdecydowanie najładniejszye przedstawienie starego standardu, systematycznie wypieranego przez Post Mount. 





Rzut okiem na bazową geometrię Carbonjacka. Do tych wartości dopiszcie sobie parametry dla rozmiaru M: reach - 425 mm, stack - 603 mm, efektywna długość górnej rury - 585 mm, długość rury podsiodłowej - 440 mm, rozstaw osi - 1183 mm. Cena: 2999 Euro bez tłumika, waga samej ramy: 2,5 kg. 





Przyjrzyjcie mu się jeszcze jeden raz, na koniec, i pamiętajcie - to polski produkt!

Komentarze do artykułu