Home Testy Rowery Test: Cannondale Jekyll 27.5 Carbon 2 Flow na maksa

Test: Cannondale Jekyll 27.5 Carbon 2 Flow na maksa

0
564

Cannondale Jekyll 27.5 Carbon 2

 

Pamiętam, jak Paweł z Aspire Sports zapowiedział nam Jekylla, i to w wersji prawie topowej, jako rower testowy na maj. Zapoznałem się z tematem przy okazji prezentacji obydwu rowerów, mam tu na myśli mniejszego brata Jekylla – Triggera z grupy Overmountain, zdjęcia i teoria były bardzo obiecujące. W pełni karbonowa rama, nietypowa amortyzacja, wręcz totalnie nietypowa, nie spotkacie takich rzeczy nigdzie indziej, do tego marka, która lata temu miała w Polsce status kultu, a i do dzisiaj ma rzesze wyznawców i marzycieli, którzy nie uznają w swoich snach nic poza Cannondale’em. I w końcu nastąpiły jazdy testowe, zajawkowa sesja zdjęciowa w majowym słońcu, przesiadka z rozmiaru L na M (tak! Mamy porównanie!), teraz trzeba to wszystko przelać w znaki, w tekst html, ocenić. Jeśli uznacie, że w którymś miejscu przesadzam, wybaczcie – nieczęsto jednak ma się do czynienia z takimi perełkami. Ups, wydało się…

 

 

Jekyllowi nie można odmówić wyjątkowej urody. Wyjechanie nim na szlak to trochę jak umówienie się z supermodelką na randkę do centrum handlowego. Nie ma szans na uniknięcie ciekawskich spojrzeń, lustrujących każdy detal jego anatomii, a jest co podziwiać. Karbonowa, lakierowana na biało rama jest po prostu piękna. Łagodne krzywizny, proste, proporcjonalne linie przedniego trójkąta i gładka, niemal młodzieńcza powierzchnia grubej warstwy klaru tworzy dzieło sztuki technicznej, piękny mariaż formy z funkcją. Pod projektem Jekylla spokojnie mógłby znaleźć się podpis Philippe Starck’a lub Bang & Olufsen. Materiał to włókno węglowe i specjalna żywica, którą Cannondale nazywa BallisTec. Pierwszą warstwę karbonu tworzy się z bardzo wytrzymałych włókien, pierwotnie stworzonych do celów militarnych, zatopionych w żywicy przeznaczonej do produkcji wysokiej klasy kijów baseballowych. Tu należy podkreślić, że często zapomina się, jak istotna dla ostatecznych parametrów ramy jest właśnie żywica epoksydowa. W dalszej kolejności dokłada się sploty włókien wysokomodułowych i ultrawysokomodułowych (tak, to jest jedno słowo), czyli grafitowych, bardzo drogich, ale dających najlepsze efekty i to właśnie one odpowiadają za sztywność ramy.

 

Główka jest podporządkowana widelcowi, a raczej jego połowie, Lefty SuperMax. Górna i dolna miska mają średnicę półtora cala, co akurat dla tego producenta jest już wieloletnim standardem. Zawieszenie samo w sobie nie jest specjalnie finezyjne. To zwykły wielozawias lub, jeśli ktoś woli takie uproszczenia, jednozawias z dodatkową dźwignią, chociaż to bardzo zamydla rzeczywisty obraz tego, czym jest wahacz Jekylla. Cannondale oznaczeniem ECS-TC nazywa raczej system sztywnych osi łączących łożyska poszczególnych elementów wahacza, niż samo zawieszenie. Chodzi o wyeliminowanie słabych punktów, które w efekcie doprowadzały do znikomej sztywności bocznej tylnego koła i jego odchyleń w czasie ugięcia zawieszenia, co miało negatywny wpływ na prowadzenie roweru. Jeśli się dobrze przyjrzycie, to zobaczycie, że obydwie osie górnego elementu ciągnącego damper są puste na wylot i jak żywo przypominają stare dobre ośki 20mm z widelców zjazdowych.

 

 


FOX DYAD

 

Kluczowym aspektem zawieszenia Jekylla jest jego serce, czyli tłumik Fox DYAD, którego na próżno szukać w innych rowerach. DYAD działa odwrotnie w stosunku do typowych amortyzatorów tylnych i zwiększa swoją długość wraz z postępowaniem skoku tylnego koła. Inaczej rzecz ujmując, jest rozciągany, a nie ściskany. Ponadto posiada dwa oddzielne obwody tłumienia i dwie komory powietrzne o dwóch różnych objętościach. Pracą tłumika sterujemy za pomocą manetki umieszczonej na kierownicy. Tryb Elevate zamyka większą komorę i maksymalnie rozpręża damper do jego najkrótszej pozycji. Kąt główki ramy staje się bardziej ostry, a skok tylnego koła ulega skróceniu do 95mm. To ustawienie szczególnie przydatne na podjazdach, ale też na technicznych szlakach, gdzie duży skok jedynie przeszkadza. Jego charakterystyka jest mocno progresywna. Drugi tryb – Flow, to już pełna bujanka na skoku 160mm. Wówczas działają obydwie komory powietrzne i drugi obwód tłumienia. Zawieszenie jest bardziej miękkie i podatne, ma charakterystykę bardziej liniową, zbliżoną do tej, którą dysponują tłumiki downhillowe ze sprężyną stalową. W tej sytuacji regulacja tłumienia powrotu jest realizowana przez dwa oddzielne pokrętła, a kompresja jest ustawiona domyślnie i oddzielnie dla każdego trybu pracy. DYAD nie jest całkowicie nowym produktem, ale z okazji pojawienia się widelca SuperMax, jego ogólne zachowanie wyregulowano pod kątem idealnej synchronizacji pracy obydwu kół. Jeśli projektujesz elementy zawieszenia we własnym zakresie, to możesz sobie pozwolić na takie fanaberie. DYAD pracuje na bardzo wysokim ciśnieniu wewnętrznym. Ustawienie 380 PSI dla kolarza o wadze ok. 85kg to norma, dlatego razem z rowerem otrzymujemy w zestawie specjalną pompkę z manometrem wyskalowanym aż do 600 PSI.


 

LEFTY SUPERMAX

 

Ciężko o nim mówić jako o widelcu, bo jest go zaledwie połowa. Potężnych rozmiarów lewa goleń wygląda raczej jak element podwozia Spitfire’a, a nie jak jeden z kluczowych podzespołów nowoczesnego roweru enduro. Trzeba przyznać, że robi piorunujące wrażenie na każdym, kto go tylko zobaczy. Zasadniczo jest to konstrukcja typu upside down, czyli odwrócona, ale to zaledwie zewnętrzna powłoka. Pierwsza wątpliwość: czy to w ogóle jest sztywne? Jest, absolutnie i bezapelacyjnie, do samego końca. Specjalna konstrukcja wewnętrzna, bazująca na kwadratowym przekroju goleni i pracy w oparciu o łożyska igiełkowe najwyższej klasy, praktycznie eliminuje wszelką wzajemną rotację osiową goleni górnej i dolnej. Ponadto nie występuje tutaj zjawisko klinowania się lag w ślizgach przy dużym obciążeniu. Łożyska równo rozkładają nacisk na całej swojej długości, na wielokrotnie większej płaszczyźnie, niż w typowych widelcach teleskopowych. Po wyjęciu z pudła amortyzator wymaga dotarcia, ale po około dwóch solidnych wypadach w góry mamy do czynienia z jednym z najbardziej płynnych przednich amortyzatorów na rynku, w dodatku dysponującym skokiem 160mm. Tłumik to kolejny element, który uzyskał specjalny szlif enduro, poprawiający pracę w tych szczególnych warunkach. Taka unikalna forma widelca wymaga specjalnych patentów na mocowanie przedniego koła. Podobnie, jak to miało miejsce w poprzednich wersjach Lefty, przednia piasta mocowana jest na stożkowej osi za pomocą śruby. Demontaż koła wymaga uprzedniego odkręcenia zacisku hamulca, ale robi się to w banalny sposób, luzując jedynie śruby adaptera.

 

 


WYPOSAŻENIE

Jekyll 27.5 Carbon 2 obudowano sprawdzonymi komponentami grupy Shimano Deore XT. Układ 2×10 z dodatkowym napinaczem MRP doskonale sprawdza się w górach, gdzie czasem może brakować przełożeń. Silniejsi, i zarazem bardziej majętni, mogą wybrać droższą wersję Carbon Team z napędem 1×11. Dwudziestka od Shimano jest na tyle uniwersalna, że spodoba się każdemu. Karbonowe korby SRAM S2210 podnoszą ogólną ocenę roweru nie tylko ze względów estetycznych i prestiżowych, ale i technicznych. Są po prostu lżejsze i sztywniejsze, niż korby Deore XT. Doskonale pasują do charakteru Jekylla, zbudowanego na sztywnej w każdym kierunku karbonowej ramie. Hamulce to również sprawdzone w boju i lubiane Deore XT, dysponujące olbrzymim zapasem mocy. Wespół z tarczami na aluminiowych pająkach – bardzo sztywnymi – i okładzinami ze zintegrowanymi radiatorami, są w stanie wyhamować rower w dowolnych warunkach i w dowolnej sytuacji. Koła Mavic Crossroc pojawiają się tutaj razem z oponami o tej samej nazwie. To wszystko oczywiście w bardzo modnym i jedynym słusznym rozmiarze 27,5 cala, tudzież 650b lub po prostu 584mm. Szczerze, to w miejsce opon Mavica wrzucilibyśmy coś z tematu Hans Dampf lub Maxxis High Roller II, o ile myślimy o realnym katowaniu roweru na trasach endro. Jednego nie można odmówić gumom Mavica – są lekkie i równie lekko się toczą, ale ich przyczepność jest po prostu przeciętna w całym spektrum rozmaitych warunków.

 

Regulowana sztyca KS Lev Integral wyrasta na poważnego konkurenta Rock Shox Reverba Stealth, który od dwóch lat dominuje w tej kategorii, nawet pomimo pewnych problemów na starcie. Hydrauliczno – pneumatyczny siłownik, uruchamiany linką za pomocą manetki na kierownicy, umożliwia płynną regulację położenia siodła. To niekoniecznie musi być dobre rozwiązanie dla każdego, czasem lepiej mieć dwa lub trzy ustawienia pośrednie, ale świadomość, że możemy w dowolnej chwili ustawić siodełko na odpowiednim poziomie, daje niewątpliwy komfort na trudnych szlakach. W przypadku Jekylla nie mieliśmy najmniejszych problemów z produktem Kind Shock, ale identyczny egzemplarz z Lapierre’a odmówił posłuszeństwa i musieliśmy wysłać go do serwisu. Czyli w temacie „jakość” jest remis.

 

 


JAZDA

 

Jadąc Jekyllem warto pamiętać zasadę przechodzenia po wiszącym nad kanionem moście z desek – tylko nie patrz w dół. Połowa widelca zamontowana do ramy na początku przeraża i fascynuje na przemian. Wrażenie, że rower lepiej skręca w prawo jest tak silne, że dopiero jazda w terenie, gdzie nie ma czasu na podziwianie ruchów Lefty’ego sprawia, że zapominamy o tych sztuczkach na naszym mózgu i odbieramy rower prawidłowo, dostrzegając wszystkie plusy jego unikalnej konstrukcji. SuperMax wymaga trochę cierpliwości i czasu, aby pokazać wszystkie swoje atuty. Ustawienie tłumienia najlepiej wykonać w górach, bo wszelkie „parkingowe” regulacje mogą okazać się nieprzydatne w realnych warunkach górskiej podróży. Co ciekawe, widelec posiada blokadę tłumienia kompresji, ale charakterystyka jego pracy jest tak doskonała, że o tym gadżecie można po prostu zapomnieć. Zresztą blokadę uruchamia się dość problematycznie, na szczycie goleni, wciskając mocno niebieski guzik. Kąt główki w trybie Flow, czyli maksymalnego skoku, wynosi 67,5 stopnia, wyostrzając się dokładnie o jeden stopień w trybie Elevate.

 

Prawidłowo ustawiony DYAD powinien osiągać ok. 30% ugięcia wstępnego, czyli SAGu. To dodatkowo wypłaszcza kąty, przez co Jekyll najchętniej skręca, gdy jest stromo i szybko. Nisko osadzony środek ciężkości jest błogosławieństwem w ostrych zwrotach i zakrętach. Kierownicą można machać do woli i wić się nad rowerem, niczym na kursie tańców latynoamerykańskich – Jekyll fantastycznie odczytuje intencje prowadzącego i wykorzystując swoją demoniczną sztywność boczną pięknie wpasowuje się w łuki. Nie było takiego zakrętu, który by został spalony z winy roweru. Przednie i tylne koło działają w idyllicznej harmonii. Chociaż nic nie ruszaliśmy przy widelcu, można było odnieść wrażenie, że istnieje szósty zmysł, jakiś tajny kanał, którym damper i widelec się komunikują. Cechą naczelną DYAD’a jest to, że reaguje na nierówności szybciej, niż tłumiki w układzie klasycznym. Albo jest to cecha starannie zaprojektowanego obwodu olejowego, albo samej zasady działania. Minimalne ustawienie tłumienia było zbyt wolne. Można sobie wyobrazić taką sytuację, w której lekka osoba nie będzie w stanie znaleźć odpowiednio szybkiego ustawienia powrotu, aczkolwiek żaden z nas nie waży aż tak mało, żeby czuć niedosyt.

 

Rozdzielenie pracy na Flow i Elevate zupełnie zmienia podejście do podjazdów. Sztywna charakterystyka i skrócony skok idealnie wspomagają tych, którzy decydują się na żwawe wspinaczki po szlaku. Ogólna niska waga Jekylla jest w tej sytuacji wielce pomocna i warto się przemóc i zdobyć na nim te ścieżki, które do tej pory pokonywaliśmy wpychając rower pod górę. Dla zawodników o wzroście ponad metr osiemdziesiąt obowiązkowo potrzeba ramy w rozmiarze L. Raz, że w M’ce brakuje zakresu do odpowiedniego wyciagnięcia sztycy z ramy, a dwa, L’ka jest dłuższa na górnej rurze o całe trzy krytyczne centymetry. Zakres przełożeń w układzie 2×10 jest na tyle szeroki, że nie było problemów z wyborem odpowiedniego biegu. To zresztą rozwiązanie dobrze znane w przypadku fulli tego sortu i w sumie to chyba nawet dobrze się złożyło, że nie trafiliśmy na jedenastkę, w której rozmiar przedniej zębatki jest problemem z pogranicza być albo nie być.


PODSUMOWANIE

Staramy się unikać takich określeń, jak Rower Roku czy tak bardziej światowo, Bike of The Year. Nietrudno ulec magii Jekylla, który z czarującym błyskiem białego lakieru i drapieżnym wyglądem bojowego myśliwca urzeka zmysły i po prostu rozkochuje w sobie każdego rowerzystę. Stosowanie unikalnych patentów w postaci customowych amortyzatorów i specjalnego przedniego koła ma sens tylko wtedy, jeśli za formą podążają osiągi. Jestem w stanie zgodzić się na pół widelca, wcale nie taniego w serwisowaniu, którego zresztą nie każdy się podejmie, o ile da mi coś ekstra, niż tylko lans na szlaku. Jekyll 27.5 Carbon 2 jest jednak przemyślany w najmniejszym drobiazgu i widać po nim wiele nieprzespanych nocy inzynierów i designerów. Potem nie spali marketingowcy, których zadaniem było uwierzyć w to, co jajogłowi przy AutoCAD’ach sobie wymyślili. Kiedy wszyscy oni wsiedli już na gotowy rower i zaufali jego możliwościom, mogli zameldować szefostwu i światu wykonanie zadania. To jeden z tych nielicznych przypadków, w których mało kto dziwi się, skąd wynika cena roweru. A więc czy to jest Rower Roku? Na pewno to mocny kandydat do tego tytułu, bardzo mocny.

 

PLUSY:

 

+ wzorowa sztywność ramy

+ zmienna geometria, regulowana za pomocą manetki

+ unikalny widelec SuperMax

+ sprawdzony napęd 2×10 w oparciu o komponenty Deore XT

 

MINUSY:

– konieczność stosowania specjalnej wysokociśnieniowej pompki do dampera

 

Specyfikacja

 

Rama: Włókno węglowe BallisTec, 160/95mm skoku

Rozmiar: Medium 45cm, górna rura: 592 mm horyzontalnie, 563 mm fizycznie, chainstay 440 mm, główka 1 1/2″

Widelec: Lefty SuperMax PBR 2.0 160mm 27.5 offset 50mm

Tłumik: Fox DYAD RT2

Kierownica: Cannondale C2 Riser 740mm szerokości, 18mm wzniosu

Mostek: FSA Gravity Light

Hamulce: Shimano Deore XT, tarcze 180/180mm

Manetki: Shimano Deore XT, 2×10

Chwyty: Cannondale Dual Locking

Sztyca: KS Lev Integra 31,6mm

Siodło: WTB Silverado Race

Korby: SRAM S2210 BB30A 36-22z, prowadnica MRP 2X

Przerzutka przednia: SRAM X7 Direct Mount

Przerzutka tylna: Shimano Deore XT Shadow Plus

Kaseta: Shimano SLX 11-36z

Koła: Mavic Crossroc, 142x12mm, Lefty

Opony: Mavic Crossroc 27.5 x 2.2

Waga: 12,7kg (bez pedałów)

CENA: b.d.

Dystrybutor: Aspire.eu

 


Tekst: Łukasz Kopaczyński, l.kopaczynski@magazynbike.pl
Zdjęcia: Michał Kuczyński

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Translate »